Obnażam się

Dzisiaj będzie bardzo osobiście. Obnażam się niczym ekshibicjonistka. Uwaga, bo odkrywam poły płaszcza, a tam sami wiecie co.

Pamiętacie, jak dokładnie trzy lata temu pisaliście mi w komentarzach, że wzięcie seniorki pod nasz dach, to nie najlepszy pomysł? Bo ja to dobrze pamiętam. Tłumaczyłam, że nie ma wyjścia, bo faktycznie sytuacja była trudna. Jak się domyślacie z niektórych moich postów, moja mama jest chora i wymaga opieki, a jest jedynaczką. Ja co prawda jedynaczką nie jestem, ale to już insza inszość.

Wzięliśmy Babcię do nas dokładnie trzynastego marca 2015 roku. Minęły więc trzy lata naszego wspólnego mieszkania. I wiem, że to była zła decyzja. Bardzo zła, choć pewnie drugi raz musiałabym zrobić to samo, bo naprawdę innego wyjścia nie było. Pomimo tego, że między mną a Babcią nie ma żadnej więzi emocjonalnej, jaka być powinna pomiędzy babcią a wnuczką, bo widywałam ją rzadko (nie spędziłam z nią żadnych świąt, jubileuszy, rocznic itp.), a każdy pobyt u niej kończył się jedną wielką awanturą, to i tak czułam się w obowiązku wobec niej. Tak po prostu mam. A ponadto chciałam pomóc rodzicom.

Dlaczego dziś o tym piszę?

Kiedy dostaję mejla czy wiadomość od czytelniczki, od koleżanki czy od znajomej z informacją, że ta osoba też myśli o zaopiekowaniu się starszym człowiekiem, to wszystko we mnie krzyczy: „Nie rób tego!”

Jedna z psycholożek, u której byłam, powiedziała mi, że to nigdy się nie sprawdza. Ma sens tylko w wielopokoleniowych rodzinach mieszkających ze sobą od „zawsze”. Starych drzew nie powinno się przesadzać i to są święte słowa. A jeszcze jeżeli to stare drzewo jest uparte jak osioł i wszystko robi po swojemu „bo tak lubi”, to naprawdę jest ciężko. Kompromisy nie istnieją. Nie będę zresztą wdawać się w szczegóły. Ale jeżeli człowiek nie czuje się u siebie w domu jak u siebie, to już jest źle.

Kiedy trzy lata temu wielu z Was pisało mi, by tego nie robić, starałam się wierzyć, że damy radę. Dziś już wiem, że ja nie daję. Efekt opieki nad seniorką: wizyty u psychologa, psychiatry i zdiagnozowana depresja. Taki ze mnie „twardziel”. Wierzę jednak, że przetrwam. Teraz naprawdę nie mam wyjścia, choć wiem, że Babcia jest zdecydowanie silniejsza niż ja.

Szkoda tylko, że nie ma nikogo, kto by chciał nas odciążyć przynajmniej na dwa tygodnie, abyśmy mogli pojechać na wakacje. Niestety…

Mam nadzieję, że zanim podejmiecie pochopne decyzje, to przemyślicie je pięć razy (dlatego zdecydowałam się na tak osobisty post).

85 thoughts on “Obnażam się”

      1. Bardzo wielki twardziel! U mnie tez bardzo dziwnie jest o ile z teściową mogłabym mieszkać (mieszkała z nami 3 lata po śmierci teścia póki nie doszła do siebie) to mieszkanie z własną mamą nie jest możliwe w okresie dłuższym niż 3 dni…
        Więc dla mnie jesteś bohaterką!

  1. Aniu dasz radę bo silna jesteś,nawet jesli chwilowo w to wątpisz. Zrobiłaś co musiałaś bo wierzyłaś że będzie dobrze.
    Szkoda że babcia jest uparta i nie widzi albo nie chce widzieć jak potrafi niekiedy “namieszać”

  2. Smutna prawda jednak nie jest to regułą miałam radość przez jeden jedyny rok dorosłego życia mieć mamę i babcie pod jednym dachem, wprawdzie tylko rok ale był najbardziej zapamietanym, przegadanym z całego mojego życia odeszłm do szkół mając lat 14 i nigdy już oprócz wakacji nie byłyśmy razem.Odesza cicho tak jak szła przez życie, jednak zgadzam się, że w chwilach choroby pomocy znikąd, a jeżeli już się kogoś znajdzie to CENA!!! niesamowita plus dowoz i odwoz 😥😥.Współczuję,życząc wytrwania

  3. Widzisz rozumiem też sytuacje, mimo iż mieszkam z mamą i jestem z nią zżyta też ciężko znoszę niektóre sprawy… Moja mama kiedyś zaopiekowała się nie widzianym 30 lat rodzonym bratem i też był koszmar. Takie sprawy to tylko w sytuacji, albo zawsze, albo wcale, ale to i tek i tak trudne.

  4. Podziwiam Cię po pierwsze za to, że odważyłaś się wziąć Babcię do siebie, a po drugie za to, że potrafiłaś się przyznać, że jednak to nie była najlepsza decyzja. Dziś sztuką jest powiedzieć “sorry, ale jednak nie daję rady”. Życzę Wam dużo siły i cierpliwości.

  5. wiem, że gadanie dobroć powróci to takie przepraszam sratatata w sytuacji kiedy chcesz palnąć w łeb sobie lub osobie, którą się opiekujesz. Opiekowałam się mamą i demencją jej więc wiem o czym mowię.Zycze Ci wiec cierpliwości, siły i czasem tak bardzo oczyszczających łez. Pozdrawiam

    1. Dziękuję. I masz rację, że w takiej sytuacje takie gadanie o dobru to nic niewarte. 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  6. Aniu rozumiem Ciebie, ciężko jest nawet wtedy kiedy opiekujemy się kimś bardziej bliskim. Niektórym ludziom, którzy mieli i tak trudny charakter, na starość zmienia się on jeszcze bardziej na niekorzyść. Nie wiem co powiedzieć ale może pomyśl o jakimś domu opieki. Czas oczekiwania jest długi ale może warto. Nie wiadomo jak będzie dalej. Jeżeli znajdzie się miejsce nawet dopiero na kilka miesięcy przed końcem, to warto bo mogą być to miesiące zupełnie nie do wytrzymania. Jeżeli np. nałoży się na to moment menopauzy opiekuna i inne dolegliwości i po prostu zwykłe zmęczenie trudną codziennością.
    Trzymaj się…..
    Miałam okazję wszystkiego już zakosztować 🙁

  7. Jak to sie mowi…jak ma sie miekkie serce to…To nie pierwsza Twoja decyzja,ktora podjelas myslac o kimś. Jesteś jak matka Teresa. Podziwiam,ale wiem jakie to musi być ciezkie życie, a może byc gorzej.
    Mogłabyś dla odmiany pomyśleć o sobie 😉. Ale wiem, ze postapisz zawsze jak należy i bedziesz cierpieć. Trzymam kciuki. A jak wpadne to pogadamy 😊

      1. A ja takiej decyzji nie podjęłam, nie byłam w stanie żyć w niewielkim mieszkaniu z osobą z Alzheimerem, nienawidzącą mnie. Wybrałam dom opieki, emerytura plus mały zapas na koncie wystarczyły na początek, potem miał być dochód z wynajętegi mieszkania, ale po miesiącu okazało się, że jest nowotwór i był szpital i hospicjum. To są trudne decyzje i tak naprawdę nie ma dobrego wyjścia i mam gdzieś w tyle głowy myśl że się nie sprawdziłam, ze powinnam …

  8. Aniu, dziękuję za ten wpis! Mój mąż jest jedynakiem, siłą rzeczy obowiązek zaopiekowania się matką spadł więc na niego. Niestety, teściowa od zawsze była trudną osobą, toksyczną, despotyczną, apodyktyczną, naprawdę nie ma na tym świecie osoby, która by ją lubiła. Musiał wziąć ją do siebie. Po ponad roku mamy wszyscy dosyć. Zamiast pokory I odrobiny wdzięczności- ciągłe złośliwosci, jątrzenie, niezadowolenie, tylko JA I JA. Inni się nie liczą. Zaczynałam mieć wyrzuty sumienia, że mam jej dość, nigdy się nie lubiłysmy, choć widziała, że jej syn u mego boku w końcu jest szczęśliwy, ale po Twoim wpisie poczułam ulgę. Nie tylko ja borykam się z negatywnymi uczuciami! Hurra! I choć teściowa, mimo, iż ciut lepiej się czuje, to mąż nie ma sumienia umieścić mamy w jej mieszkaniu I załatwić opiekunki, mimo, że wyczerpuje go psychicznie. Ciągle słyszy od niej, że dobrze byłoby gdybym się wyprowadziła i żeby oni tylko razem zostali I tym podobne głupoty. Trzymam kciuki, Aniu i chcę abyś wiedziała, że bardzo mi pomogłaś swoimi przemyśleniami. Dziękuję! I życzę wytrwałości! <3

    1. Cieszę się. O to mi chodziło. Mam nadzieję, że komuś to pomoże. Wiem, jak przerażające jest zetknąć się ze swoimi negatywnymi uczuciami. To mnie właśnie pognało po pomoc do specjalisty. Życzę dużo siły!

  9. Podziwiam. Pracowałam w DPS to wiem jak starsi ludzie potrafią się zachowywać tylko, że ja tam przebywalam 8h i szłam do domu a 24h na dobę i to przez 3 lata chyba bym nie wytrzymała ☹️pozdrawiam serdecznie.

  10. Rozumiem, o czym piszesz, bo mój tato mieszka ze mną. Tyle że między nami więź istnieje. Nie wiem, czy to lepiej, czy gorzej. Pewnie czasem tak, czasem nie. W każdym razie zdarzają się trudne sytuacje (choć tych miłych jest więcej) i czasem mam wrażenie, że opiekuję się dzieckiem, ale, podobnie jak Ty, nie wyobrażam sobie innej decyzji. W tej chwili stoję na zakręcie i najlepiej dla mnie byłoby wyprowadzić się gdzieś daleko, ale tato nie chce. Stare drzewa… Bardzo mi to komplikuje życie, jednak z drugiej strony nie chcę go zostawić. Nie samego, bo mój brat by się nim zajął, ale nie sądzę, żeby to był dobry pomysł. Więc pewnie zostanę. Trzymaj się, Aniu.

  11. Aniu, wiem o czym piszesz. Opiekuję się 93 letnią babcią swojego męża. Jeśli jej zwracam uwagę, że powinna nas informować, że gdzieś idzie, mówi: “Chyba 18 lat już mam, to mogę wyjść z domu i nikomu nic nie mówić?”. Ja na to odpowiadam, że: “Skoro jest babcia taka dorosła, to czemu zachowuje się, jak gówniarz? Wychodzi sobie, a ja latam i szukam wiatru w polu.” I takie przepychanki słowne mamy na co dzień. Jedynym pocieszeniem jest to, że mieszkamy w jednym domu, ale osobnych mieszkaniach. Jak mnie zagotuje, to idę do siebie i mam czas, żeby ochłonąć. Powodzenia

    1. No, moja ostatnio (gdy leżałam chora na grypę) krzyknęła, że wychodzi. Trzasnęła drzwiami i poszła. Nie miałam jednak siły, by za nią biec i jej szukać. Wróciła po ponad dwóch godzinach. Poszła sobie do fryzjera i tam oczywiście wymuszała, żeby ją przyjęto, choć nie była umówiona (potem fryzjerka mi się żaliła, bo nie wiedziała, co z nią zrobić).

  12. Aniu-ale pamiętaj o jednym,że ta decyzja świadczyła o Twoim człowieczeństwie.Tylko szkoda,że nie docenianym…Wiem co przeżywasz,tym bardziej że rozmawiałyśmy o tym…Ale dasz radę.Bo kto,jak nie TY!!!Ja mam na głowie moją mamę…trzeba przyznać że już alkoholiczkę.Z moimi dziećmi nie mam tyle problemów,co z nią.Trudny charakter.Trzeba wszystko załatwiać za nią,bo ona ma wszystko w dupie.Ogólnie zawsze miała…Współczuję bratu,bo on z nią mieszka.A to tylko dwie klatki dalej,więc jestem na bieżąco…Najchętniej bym ją wywiozła do lasu i zostawiła…Wiem,że to o mnie źle świadczy-ale ile lat mamy się użerać.Nigdy nie mogłam na nią liczyć…nawet przy weselu nic mi nie pomogła…które sama sobie zrobiłam…Od młodych lat musiałam za moich rodziców myśleć,spłacać zadłużenie…Szkoda gadać…

    1. To są niestety trudne decyzje i czasami sytuacje bez wyjścia. WIem, że takie myśli jak Twoje o lesie są przerażające, bo normalnie człowiek, by na to nie wpadł, ale są takie chwile, że z bezradności chyba się pojawiają.

  13. Bardzo mi przykro, że tak to u Was wygląda 🙁 Ale chyba taka kolej losu, najpierw opiekujemy się dziećmi, a jak dzieci dorosną i już nie wymagają opieki, to przychodzi kolej na opiekę na staruszkami. Raczej się tego nie uniknie, chyba że ktoś nie ma rodziców i dziadków.
    U nas też niewesoło, bo dziadek jakiś czas temu stracił kontrolę nad ciałem, nie chodzi, ma założony cewnik… Dodajmy do tego jeszcze wciąż chorujące dziecko i naprawdę czasem ciężko wszystko ogarnąć, najbardziej cierpi na tym moje pisanie, bo zwyczajnie brakuje mi czasu.

  14. No cóż ten post daje do myślenia.Ja pewnie znajdę się niedługo po drugiej stronie. Będę tą którą trzeba sie zająć. Rozmyślam o tym od dawna i jak piszesz – nie ma innego wyjścia. Choć ja będę u córki to i tak myślę, że każda rodzina powinna mieć swoją przestrzeń. Wzięłam Twój tekst i posłałam córce do przeczytania. Tobie kochana Kurko życzę dużo wytrwałości i wielki szacun dla Ciebie. Pozdrawiam

  15. Anno, może pamiętasz, ja także opiekowałam się u nas Teściową. Została mamą po 40-ce. Oczywiście mąż jednak. Zawsze miałyśmy super relacje, po ślubie 13 lat wspólne mieszkanie, później na swoim gdy nasz syn miał 3lata. Gdy miała90 lat wzięliśmy ją do siebie. Nie braliśmy pod uwagę innej opcji. Dobrze znaliśmy różne domy opieki i nie chcieliśmy dla niej takiego losu. Zdrowie miała wyśmienite, do czasu….. Potem zaczęły się pampersy, karmienie, dźwiganie, toaleta…nie życzę nikomu. To wszystko spadło na mnie, mąż jeszcze pracował. Ale to ja w jej oczach byłam najgorsza. Dożyła 103 lat, wyjątkowy organizm, nawet PAN robił jej badania razem z grupą stulatków, co powoduje, że tak długo żyją. Gdy umarła, choć zwykle nie leżę krzyżem w kościele, poszłam do spowiedzi, nosiłam w sobie głęboki żal do niej, a nie chciałam czuć go dalej, bo naprawdę była super, tylko starość jej nie wyszła… Dlatego wiem, co czujesz i życzę Ci wytrwałości, bo czasem nie mamy innego wyjścia. I ciągle się słyszy, że dobro wraca ❤️ ❤️ Wszystkiego dobrego, Anno.
    Ewa Kiszkowiak

  16. Podejdę do sprawy nieco pragmatyczniej, nie życząc Ci więcej cierpliwości, bo jak widać ta Ci się kończy. Nie dziwię się, bo mnie na widok Twoich babciowych postów nóż się w kieszeni otwierał. Chyba musisz (skoro wiesz, że i tak nie zrezygnujesz) spiąć się, spróbować napisać bestseller, a jak nie, to na czas jakiś mocno, mocno zacisnąć pasa i zaoszczędzić na wynajęcie fachowej opiekunki (opiekunek, bo 24/dobę to jedna nie wytrzyma) na te 2 tygodnie i wyjechać ze Sławkiem, bo musisz się zregenerować, inaczej babcia Was przeżyje. A kto wie, może na jakąś wprawioną i asertywną opiekunkę traficie, która da sobie radę. Tego Wam życzę i trzymam kciuki za udane wakacje. Udane dla obu stron.

    1. Najgorsze tylko jest to, że nie wiem, czy jak opłacimy opiekunkę na dwa tygodnie po 24 na dobę, to czy wystarczy nam na wczasy. 🙁

      1. To może chociaż na tydzień? Poza sezonem? Do jakiejś dziury, gdzie prawie nikt nie zagląda, jest łóżko z łazienką i gniazdko, żeby laptopa podłączyć… i zapomnieć o bożym świecie. Wcześniej oczywiście znalazłszy jakąś emerytowaną pielęgniarkę, najlepiej wprawioną w radzeniu sobie z trudnymi pacjentami czyli odpowiednio asertywną. Tydzień może wytrzyma bez naliczania sobie dodatkowych opłat za pracę w warunkach szkodliwych dla zdrowia. I z babcią o tym nie dyskutować, tylko wszystko ustalić, potencjalna opiekunka to na kawę przyjedzie, obejrzeć babcię i w dniu wyjazdu postawić ją przed faktem dokonanym – znikamy na tydzień a w tym czasie jest opieka.
        Wiem, łatwo mi radzić, ale znam to uczucie, że jak zaraz stąd nie wyjadę choćby na parę dni, to eksploduję. Z tego, co piszesz, wygląda, że Wam też to grozi. Rozpuść wici po sieci w poszukiwaniu tanich ale przyzwoitych noclegów i kogoś, kto na parę dni zechce się zająć babcią. Poza sezonem gdzieś mogą chętnie Was przyjąć, bo wówczas każdy dodatkowy grosz się liczy a jak obiecasz, że domek/kwaterę czy co to by było umieścisz w powieści, to kto wie, może jeszcze podziękują 😉

        1. Są takie domy opieki np na tydzien czy dwa.
          Tańszą opcją byłoby sanatorium szczególnie że żelazny szop pracz byłby wzorem dla innych pacjentów jak szybko dochodzi sie do zdrowia po złamaniu…

        2. Z opiekunką wcale nie jest tak łatwo, bo już próbowałam, chciałam, żeby babcia się z nią oswoiła i żebyśmy mogli ją poznać, zanim zostawimy samą w domu. Nawet przez MOPS próbowałam, bo myślałam, że są panie, którą chcą dorobić. Jedna (tylko jedna!) się ze mną umówiła i ostatecznie nie przyszła. A nawet nie dyskutowałam, jak podała cenę.

          1. To mnie zaskoczyłaś. Ja wiem, że płace dla opiekunek w Niemczech są nieporównywalnie wyższe niż tutaj, ale podejrzewałam, że może ktoś nie czuć się na siłach wyjeżdżać na cały miesiąc do Niemiec czy innego państwa ale na miejscu chętnie by dorobił. Widać jednak że z tymi usługami tak, jak z remontowymi – komu się chciało robić wyjechał tam, gdzie lepiej płacą.
            Skoro jednak istnieją te sanatoria/czasowe przechowalnie to spróbujcie tam. Pomyśl bowiem tak z ludzkiego punktu widzenia, skoro wiesz, że nie możesz się babcią nie opiekować – jak ona Was wykończy, to kto się nią zajmie? Więc kombinuj, szukaj – jak widzisz tu masz wsparcie – i zróbcie sobie wolne. Wszyscy na tym zyskacie.

  17. Za miękka jesteś na takie zadanie, za wrażliwa. Pamiętam jak mojego taty mama rządziła nami i biegałam jej pomagać, a w zamian otrzymywałam stek oszczerstw na temat mojej mamy. Gdy staruszka nie radziła już sobie sama, zaopiekował się nią najstarszy syn. I sobie doskonale poradził. Potrafił babcię utemperować. Nie pozwolił się babci wtrącać, ani jątrzyć w jego rodzinnym gnieździe. Babci niczego nie brakowało. Miała swój pokój, była zadbana i dobrze odżywiona. Jednak pamiętam do dziś, jak mi się skarżyła, jakie to nieszczęście ją spotkało, że musi tam mieszkać. Wolałaby ze mną. Ale nie dlatego, że mnie bardziej kochała, a dlatego że mogłaby mną rządzić.

    1. No, skąd to ja znam? Babci też się wydawało, że mną będzie mogła rządzić do woli, stąd pewnie spinki. Ale na pewno jest twardsza ode mnie. Ma zdecydowanie silniejszą osobowość.

  18. Witam Panią i dziękuje bardzo za ten wpis. Co prawda sytuacja nie dotyczy mnie bezpośrednio. Moja mama opiekowała się swoimi rodzicami (dziadkowie grubo po 80 roku życia). W przypadku choroby lub wyjazdu mamy ja przejmowałam opiekę. w pewnym momencie dziadkom potrzebna była opieka 24 godziny na dobę. Babcia nikogo już nie poznawała, dziadek zaczął być osoba leżącą. Wyszukałyśmy ośrodek, który się nimi opiekuje, mama odwiedza, już teraz tylko babcię, co tydzień. Część rodziny nie zrozumiała postępowania mamy, ale do pomocy to nie było nikogo. Mamę męczą wyrzuty sumienia, ale ma czas dla siebie i z radością odwiedza babcię. Pozdrawiam.

    1. Z wyrzutami sumienia jest najtrudniej. Mnie psycholożka cały czas tłumaczy, że trzeba się ich pozbyć w niektórych decyzjach. Nie jest to łatwe. Doskonale rozumiem Pani mamę. Proszę ją koniecznie ode mnie pozdrowić.

  19. Mówi się, że każdy ma taki krzyż, jaki da radę udźwignąć, ale to taka pociecha, jak z koziej d… trąba.
    Moja mama od ładnych paru lat ma w domu swoją mamę, po ponad 35 latach mieszkania osobno… W dodatku babcię dopadła demencja, ciągle jej coś ginie (na pewno ktoś wszedł i ukradł), pieniądze, okulary, kwitki totolotka. Z domu nie wychodzi, na szczęście, ale mama też nie bardzo może gdzieś się wybrać. Wyjazd do lekarza albo na zakupy do miasta trzeba wcześniej zorganizować. Pomaga najbardziej siostra mamy i jej mąż, mają samochód (rodzice nie) i są zawsze do dyspozycji. Babcia początkowo była u trzeciej córki, po drugiej stronie ulicy w tej samej miejscowości, w której mieszkała przez 50 lat. Cóż, ciocia musiała zająć się małymi wnukami, zrobiło się ciasno. Teraz wnuki podrosły, miejsce jest, ale jakoś już nikt nie wspomina, żeby tam babcia wróciła (w miejscowości jest sklep, kościół, a kuzyni mają w sumie chyba pięć samochodów). Szkoda mi mamy, a babcia też super warunków u rodziców nie ma. Dom stary, zawilgocony, do lekarza daleko, sklepu nie ma, zięć alkoholik do kompletu.
    Nic, tylko się modlić o szybki koniec. To okropne, ale to prawda.

    1. Najgorsze jest to, że w takich sytuacjach człowiek jest zupełnie sam. Nagle wszyscy wokół się odcinają (ale oczywiście nie omieszkają pouczać).

  20. Aniu muszę to napisać jest takie powiedzenie jak masz miękkie serce to musisz mieć twardy tyłek i taka jest rzeczywistość. Mialam u siebie teściową aż do momentu kiedy odeszla.Oj było,było i też nikogo innego nie bylo by czasem wręczyć mnie .Jestem osobą otwartą i mówię prawdę w oczy nawet gdy boli.Nie cierpię gierek i falszu a to nie zawsze jest dobre no ale daję radę. Aniu niedlugo wsiadziemyna rowerki a to wyśmienity relax.

  21. Podziwiam Cię i nie zazdroszczę. Miałam przyjemność mieszkać ze starszą osobą, wytrzymałam rok- ledwo, ledwo. Jedyne co mogę- ślę Ci dużo ( w sumie Wam- Sławkowi też) dużo pozytywnej energii! Ściskam mocno

  22. Aniu.Przecież Babcia ma jakąś emeryturę-czy macie możliwość dysponowania tymi pieniędzmi?Czy w okolicy nie ma jakiejś osoby,emerytki np.która przyszłaby do Babci na kilka godzin dziennie a Ty w tym czasie miałabyś czas dla siebie?Czy opieka społeczna nie oferuje pomocy w tym temacie?Aniu broń się,bo ześwirujesz.Pozdrawiam i życzę siły.

    1. Z opieki społecznej nic się nie należy, bo już pytałam. A próbowałam babci wynająć opiekunkę, żeby do niej przychodziła na godzinę chociaż, ale ona nie chce. Od razu płacze i histeryzuje. 🙁

      1. No niestety a żeby opiekunka przychodziła to musi być zgoda babci bo…. mimo że np Wy byście płacili to umowa na opieke musi być zawarta z babcią!

  23. Bardzo współczuję, i jednocześnie podziwiam, że jakoś dajecie radę. Opieka nad starszą osobą sama w sobie jest ciężką pracą, a jak do tego dochodzi ciężki charakter tej osoby i taka “nieznajomość” ( w sensie że nie jest to mama/tata z którymi jest się blisko całe życie) -musi być trudno 🙁 Dużo siły dla Was!

  24. Damy radę. Obie. Jestem w podobnej sytuacji od prawie 7 lat. Z tym, że z obcym człowiekiem, którym się opiekuję, a który uwielbia nas obrażać, przeklinać, sprawdzać i kontrolować. Znęcanie się psychiczne, manipulowanie, wymyślanie niestworzonych historii i opowiadanie ich sąsiadom… A w tym wszystkim trzylatek. Fatalna sytuacja.

    Damy radę! Musimy! Trzymaj się

  25. Niestety , niektórzy mają charakterki . Babcia całe życie sobie radziła i dalej ustawia ludzi . Może babci załatwić sanatorium , a wy w tym czasie pojedziecie na urlop ? Wystarczy tylko odpowiednio rozmowę pokierować , tak by myślała że to jej decyzja ? Szkoda tylko że jej pobyt odbija się na twoim zdrowiu . Pozdrawiam .

    1. No, to jest jakieś rozwiązanie, ale sanatorium (czy opieka) dla babci plus nasze wczasy to przerasta nasz budżet.

    1. I to jest przerażające. Ja już powiedziałam mojej córce, czego sobie życzę na stare lata, kiedy będę potrzebowała opieki.

  26. Aniu – ja mieszkam na tzw. “zadupiu” ale w mojej wsi jest klub seniora. Starsi ludzie tam spędzają kilka godzin dziennie. Są tam oferowane rożne zajęcia, jest jakaś “szczątkowa rehabilitacja” (rowerki, piłki takie tam ruchowe ćwiczenia) , warcaby szachy, robią jakieś różne prace , grają na instrumentach itp. Moderatorzy wydobywają z tych ludzi różne zdolności i wykorzystują żeby ich rozruszać, uaktywnić. 🙂 My to nazywamy “dorosłe przedszkole”. Rozejrzyj się , może u Was jest cos takiego – kilka godzin w ciągu dnia byłby luz dla Ciebie a dla babci atrakcja (znając Twojej Babci “charakterek” na bank z początku będą opory, ale potem “zatrybi”). Takie placówki organizują Gminy przy współudziale środków unijnych. Nawet dowożą tych pensjonariuszy.

  27. Witam 🙂 Dopiero dziś przeczytałam ten post więc lekko po czasie 😉 Moi rodzice są właśnie w trakcie załatwiania domu opieki dla mamy ojca. I jest szansa, że już na dniach uda się tam babcię ulokować. Do tej pory mieszkała sama, ale od jakiegoś czasu demencja zaczęła tak postępować, że z dnia na dzień widać jak dziecinnieje i staje się zagrożeniem sama dla siebie. Niestety nie ma możliwości zamieszkania z moimi rodzicami, bo opiekują się 24/7 moim niepełnosprawnym bratem, a dojeżdżanie codziennie do niej plus opiekunka z MOPsu w pewnym momencie stało się poprostu ponad siły fizycznie i psychicznie. No i niewystarczające. Decyzja o domu pomocy była baaardzo trudna do podjęcia, ale moja mama wybrała “mniejsze zło” tłumacząc sobie, że babcia wykończy i przeżyje wszystkich dookoła, a wtedy kto zaopiekuje się moim bratem? I jeszcze jedno pomogło w podjęciu decyzji – rozmowy z innymi, mówienie o problemie, głośne przyznanie się do tego, że to jedyne wyjście z sytuacji. I wiesz co? Nagle okazało się, że moi rodzice nie są odosobnieni w swej decyzji, nie są “wyrodną” rodziną! Nagle okazało się, że w takiej sytuacji było kilku znajomych, sąsiadka zza ściany, koleżanka kolegi itp. itd. I każdy powtarzał to samo – że po to powstają takie ośrodki opieki z ludźmi przeszkolonymi w roli opiekunów, żeby rodzinie pomóc, a nie napietnowac ją…
    Pozdrawiam serdecznie – Ewa 🙂

    1. To są bardzo trudne decyzje. Myślę też, że łatwiej ją podjąć, gdy staruszek ma demencję i nie wszystko rozumie i pamięta (tak przynajmniej sobie to tłumaczę). Myślę, że przede mną jeszcze nie jedna taka decyzja…
      Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *