Robimy, co możemy

Wróciłam. To był bardzo intensywny tydzień. W piątek, kiedy wsiadłam do pociągu, miałam w planie popisać, bo terminy gonią, a ja przez te ostatnie dni nic nie popracowałam. Plan był dobry. Nawet bardzo dobry. Można nawet posądzić mnie o „geniusiostwo” (jak to mówi moja koleżanka). Gorzej było z wykonaniem. Zapisałam jedno zdanie. Potem w mózgu błysnęła bardziej genialna myśl, żeby zasnąć. A że to było zdecydowanie łatwiejsze do wykonania (choć z reguły nie śpię w pociągach) niż praca, udałam się na łono Morfeusza. Szok przeżyłam, kiedy zadzwonił mój telefon i okazało się, że jestem za Wejherowem. Miałam wrażenie, że się teleportowałam. Tak szybko minęła podróż.

A zimno było jak cholera! Dobrze, że miałam bluzę dresową i gruby szalik.

– Nie można by zrobić tak, by w wagonie było ciepło? – zapytałam konduktora. Zapytali o to samo inni pasażerowie, głównie pasażerki, faceci siedzieli w kurtkach i chyba okazali się bardziej odporni na spadek temperatury.

– Robimy, co możemy – odpowiedział. – Podkręcone na maksa.

– O rany – wyrwało mi się.

– Wymrożą nas – dodała kobieta z siedzenia obok. Powiało więc dodatkowo niezwykłym optymizmem.

Konduktor jednak zapewnił, że robi, co w jego mocy. A na końcu składu jest jeden wagon, w którym pasażerowie stękają, że za gorąco. Jedna z pasażerek wyruszyła więc na poszukiwanie tej oazy tropików. Ja zostałam na Antarktydzie, która od Słupska zaczęła ulegać ciepleniu klimatu i tuż przed Tczewem stała się Afryką, a ja marzyłam tylko o zaczerpnięciu chłodnego, świeżego powietrza.

Jak widać, kobiecie nie dogodzi. Tak źle i tak niedobrze.

Po powrocie do domu okazało się, że mnie boli gardło i łepetyna. Trza było do łóżka. Chyba też stres i trema odpuściły (bo to był cały tydzień w napięciu) i mnie rozłożyło. Teraz zbieram siły przed następnymi spotkaniami. 12 marca spotykam się z czytelnikami starogardzkiej biblioteki, a tydzień później jadę do Bydgoszczy (co czeka jeszcze na potwierdzenie).

A Wam jak minął tydzień? Szybko i mroźnie?

10 thoughts on “Robimy, co możemy”

  1. Czyli okład z Nutusia przydatny!
    Tylko kiedy bedziesz pisała jak zrobiła sie Ciebie kura wędrowniczka…

  2. Szczęściara z Ciebie, Anno! Na tak krótkiej trasie zaznałaś i Antarktydy i Afryki… Powinni to do ceny biletu doliczyć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *