Warto wybrać się do kina!

Obiecałam, że wspomnę, na czym byłam w kinie. Pierwszy film: „Trzy billboardy za Ebbing, Missuri, drugi: „Jeszcze nie koniec”. Każdy z nich warto obejrzeć.

„Trzy billboardy…”  (reżyseria – Martin McDonagh) to opowieść o matce zamordowanej dziewczyny. Kobieta zamieszcza na trzech bilbordach prowokacyjne zdania, które poruszają całe miasteczko. Tak w telegraficznym skrócie. To coś w rodzaju czarnej komedii, może też jest to opowieść o ostatniej sprawiedliwej, a może po prostu o ludzkiej naturze. Rewelacyjne teksty (dowcipne, prowokacyjne, czasami bardzo ostre), świetnie poprowadzona akcja i oczywiście kapitalna gra aktorów. Jedyna wada tego filmu: jest za krótki. Zrobiłabym z niego serial. Po wyjściu czułam niedosyt. Nie wszystkie wątki zostały zamknięte.

Jeżeli będziecie mieć okazję, to koniecznie zobaczcie ten film! Moje Jajo wyszło zachwycone!

Po seansie długo dyskutowałyśmy. Zastanawiałyśmy się też nad tym, co trzeba zrobić, by móc się pogodzić ze śmiercią najbliższej osoby. Oczywiście odpowiedzi nie ustaliłyśmy, bo tego nigdy nie wiadomo. Można się wymądrzać, a i tak „wiemy o sobie tyle, na ile nas sprawdzono”.

Na drugim z filmów byłam ze Sławkiem w kinie studyjnym. „Jeszcze nie koniec” to produkcja francuska (reżyseria: Xavier Legrand). Bohaterami są małżonkowie, którzy po rozstaniu ustalają opiekę prawną nad synem (córka jest dorosła). Początkowa scena, która może sprawiać wrażenie niepotrzebnie wydłużonej, daje nam wstępne informacje o bohaterach. Najgorsze jest to, że nie wiemy, kto z nich kłamie.

W filmie kapitalnie poprowadzona jest akcja. Końcówka wbija w fotel. Wyszliśmy z kina niezwykle poruszeni. Nie będę pisać, co się stało, bo zepsuję Wam przyjemność (to chyba nie najlepsze słowo w przypadku tego filmu) oglądania.

Po seansie poszłam do toalety. Oprócz mnie były tam dwie panie. Starsza zapytała młodszą:

− Pani też była na tym filmie?

− Nie.

− Niech pani koniecznie idzie! Wstrząsający! Nie mogę ochłonąć!

Czułam się podobnie!

Nie zdradzę Wam problematyki, bo łatwo ten film spojlerować, ale myślę, że można go zaliczyć do filmów społecznie zaangażowanych. Na pewno skłania do dyskusji o tym, że pozory często mylą, o rodzinie, o domu, który nie zawsze jest bezpieczny. Polecam!

A może już widzieliście któryś z tych filmów? Ciekawa jestem Waszej opinii.

14 thoughts on “Warto wybrać się do kina!”

  1. Udało mi się wybrać w ferie na film “Trzy bilbordy…” i też uważam, że było warto. Trudne pytania, specyficzny humor i Ameryka bez holywoodzkiego blichtru, za to ze świetną grą aktorską. Mam też odczucia niedosytu ze względu na niezamknięte wątki, tak jak bym oglądała pierwszy odcinek serialu, bez pewności, czy będą kolejne,

  2. Udało mi się wybrać w ferie na film “Trzy bilbordy…” i też uważam, że było warto. Trudne pytania, specyficzny humor i Ameryka bez hollywoodzkiego blichtru, za to ze świetną grą aktorską. Mam też odczucia niedosytu ze względu na niezamknięte wątki, tak jak bym oglądała pierwszy odcinek serialu, bez pewności, czy będą kolejne,

  3. Niestety, żadnego nie widziałam i – wstyd się przyznać – dawno nie byłam w kinie na filmie dla siebie;-) Ostatnie nasze wizyty to rodzinne seanse, na które chodzimy z dziećmi. Ale w lutym obejrzałam trzy filmy na CDA – “Everest” (to tak w kontekście akcji na Nanga Parbat), “Księgę dżungli” i “Dumę i uprzedzenie” 🙂

  4. Też do kina nie chodzę, a kina studyjne to w ogóle gatunek prawie wymarły i nie wiem czy w Toruniu jeszcze jakieś się znajdzie, więc tego francuskiego filmu z pewnością nie obejrzę. A szkoda, bo zaintrygowałaś mnie. Teraz (na szczęście?) to co dziś w kinie, jutro na DVD a cena płyty często niewiele przewyższa cenę biletu do kina, więc…

    1. Myślę, że każde duże miasto ma takie kino, tylko one pewnie nie są za bardzo reklamowane. I masz rację, że pewnie za jakiś czas będzie można obejrzeć w domu.

  5. Do kina chodzę rzadko.Chociaż bardzo nad tym boleję.Mąż w trasie,koleżanki też na takie przyjemności maja mało czasu.Ale za to nadrabiam filmami dokumentalnymi.Tylko wielka szkoda,że te najbardziej ciekawe są bardzo późno .Wczoraj oglądałam “Na pierwszej linii walki z ebolą”Uryczana,po pas-zasnąć nie mogłam.Na początki tygodnia “Dżihadyści wśród nas”-tutaj krew mi się zagotowała.Polecam oba.Doszłam do wniosku,że świat jest okrutny.Ale ,my ludzie mamy na niego wpływ.W każdym wypadku winny czynnik ludzki.W pierwszym brak higieny,brak edukacji prozdrowotnej.W drugim radykalizm,zaślepienie…i hipokryzja.

  6. Po filmie “Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” sięgnąłem po wcześniejsze dokonania reżysera Martina McDonagha. Na razie obejrzałem “7 psychopatów”. Wcześniej nie słyszałem o tym filmie a naprawdę niezły film. Polecam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *