Tańczący z meblami

Czy macie takie dni i czujecie, że potrzebne są Wam zmiany? Ale nie takie rewolucyjne, zmiatające wszystko wokół, lecz jakieś drobne, pozorujące w zasadzie, że teraz będzie inaczej?

Ja właśnie w taki stan popadłam. Wzięło mnie w sobotę podczas porządków. Najpierw poniosło mnie tak w tym sprzątaniu, że poodsuwałam od ścian komody. Zaczęło się niewinnie od zepsutej szuflady, która się nie chciała dać naprawić, a Sławek ciągle nie miał czasu. Co mi jednak będzie taka szuflada podskakiwać i psuć wrażenia estetyczne w pokoju. Pogłówkowałam i dało się. Jak to moi rodzice dawniej mówili: jeżeli masz maturę, to wszystko zrobisz. Nie chwaląc się, mam ci ja taki papier, więc musiało się dać.

Podczas tego odkurzania za komodami naszło mnie jednak, by na tym nie poprzestać. Coś muszę zmienić w sypialni. Koniecznie! A czym dłużej o tym myślałam, to nachodziła mnie coraz większa ochota. Raczej nie należę do typu tańczącej z meblami, o nie. W sumie chyba lubię, jak wszystko ma swoje miejsce, ale czasami nachodzi mnie, by pokombinować. Główkowałam, co mogę zrobić w ramach bardzo ograniczonych funduszy i wymyśliłam. Kupię sobie nową toaletkę do sypialni. Tak! Postanowione. Mam obecnie taką, że wszystko stoi na wierzchu. Teoretycznie kosmetyki powinny być w koszyczkach, ale wiadomo, jak to jest. W koszykach trudno poukładać rzeczy w taki sposób, by łatwo po nie sięgnąć. Potrzebne mi szuflady. Dobra, wiem, że szuflady są zgubne – to czarna dziura, która wciąga wszystko na wieki. Ale teraz nie mam szuflad, więc chcę szuflady.

W tym pędzie do zmiany wymyśliłam jeszcze kilka rzeczy, które mogę „podrasować”, ale o tym nie napiszę, bo mąż czyta moje posty, a po co biedak ma sobie tym zawracać głowę. Zapytałam go tylko, czy nie będzie miał nic przeciwko, jeżeli coś pozmieniam, w końcu przecież sypialnia wspólna, a z pewnością chcę, żeby się w niej dobrze czuł. Bo wiadomo… Nie tylko tam śpimy (czytamy też książki).

– Jasne, że możesz – powiedział. A ja aż podskoczyłam z radości (oczywiście tak tylko w sobie, żeby nie wzbudzać zbyt wielu podejrzeń, że szykuje się rewolucja, no, malutka rewolucyjka może).

A Wy należycie do klanu tańczących z meblami czy raczej reprezentujecie klan wieczna stabilizacja?

24 thoughts on “Tańczący z meblami”

  1. 🙂 Mnie od czasu do czasu napada szał porządkowania powierzchni płaskich. Jakoś tak mają, że bardzo szybko ulegają zagraceniu, jakiś magnes mają, czy co? Odbywa się to z korzyścią dla estetyki i oddala wizję rozwodu (mąż jest bardziej porządnicki ode mnie).
    Na kosmetyki mam takie coś
    http://allegro.pl/hi-szkatulka-organizer-duzy-na-kosmetyki-bizuterie-i7163286807.html
    i sprawdza się. Jeżeli masz ograniczone fundusze, a potrzebne ci tylko na małe przedmioty, polecam.

    1. Takie coś ma córka na toaletce. Też fajny pomysł. Już jednak zamówiłam nową toaletkę, będę się na niej organizować. 🙂

  2. Aniu kochana, jestem tańcząca z meblami. Jeżdżę nimi wokół pokoju kilka razy w roku, do tego sezonowo zmieniam dekoracje. teraz też naszło mnie na zmiany kolorystyczne. Mam dość już fototapety, choć piękna w kwiaty i motyle. Potrzebuje wyciszenia i jednolitych szarych ścian. Zatem zabieram się do zdzierania tapety.

  3. Wszystko mam praktycznie zabudowane, więc nie mam pola do manewru z meblami. Za to nowe poduszki, zasłony i narzuta – czemu nie 🙂

  4. Właśnie przemalowałam przedpokój i parę półek (co by nowych nie kupować). Zmieniałam już poduszki w salonie i zasłony w sypialni. Coś się musi dziać.
    A, i gałki w szafie (szafy nie zmieniam, bo duża i pojemna)… I tak co jakiś czas.
    A i jeszcze kuchnię będę malować. 🙂

      1. Ja maluję farbami duluxa. one nie kapią i nie ma w ogóle sprzątania. Najgorsze jest oklejanie okien, no i mebli na styku ze ścianą (chyba, że ma się ochotę ściągać je ze ścian).

        1. No właśnie to mnie też przeraża. Mąż mówi, że pościąga szafki, ale ja jakoś czarno to widzę. 🙂

        2. Malowanie ścian bez ściągania mebli? Prowizorka. Nie do przyjęcia u mnie. Praktyczniej jest meble nakryć i kontakty odkręcić, a później jechać z wałkiem – szybko i prosto. 🙂
          Kiedy moja babcia żyła, a ściany najczęściej były po prostu bielone (choć czasem do wapna dodawało się jakiegoś koloru), to bywało, że 2 razy w roku odbywało się bielenie: na jesieni i na wiosnę.
          Miało to swoje wyższe uzasadnienie gdyż wapno ma właściwości grzybo- i bakteriobójcze. Więc poza nowo-pomalowanymi ścianami zyskiwało się czystą przestrzeń i nieco odkażoną.

          1. Sławek przekonuje, że pościąga szafki i też nie dopuszcza myśli, że można by je oklejać, by malować. Ja to czarno widzę, bo on nie ma czasu się podrapać po tyłku, a co dopiero bawić się w remont. 🙂

  5. Też kiedyś chciałabym toaletkę, póki co nie mam na nią miejsca. Ja czasem lubię coś przestawić i zmienić, mąż się zawsze śmieje że takie coś włącza mi się na wiosnę – więc może i u Ciebie te małe zmiany zapowiadają nadchodzącą wiosnę? 🙂

  6. Wieczna stabilizacja, która jednak najczęściej wynika z tego, że blokowe pokoje maja bardzo ograniczoną ilość funkcjonalnych konfiguracji meblowych, a przede wszystkim, na pierwszym miejscu u mnie jest właśnie funkcjonalność. 🙂 🙂

    Co do samych mebli to przyznam, że od miesiąca stoi w kartonach komoda do poskręcania i nie mam się kiedy za nią zabrać, bo cały czas coś i w pędzie, ale może dzisiaj właśnie się w końcu doczeka, a ja będę mogła się pozbyć kartonów i zostanie mi wówczas już tylko wymyślenie jak ogarnąć fotki do antyram, i na które się zdecydować, bo mam ich cale stosy, a miejsc na anty ramy – maksymalnie 5 szt.

    1. Oj, przebieranie w zdjęcia zajmie Ci kilka dni (mnie by pewnie tyle zajęło), bo trudno się zdecydować, co wybrać. 🙂

  7. Mój mąż sie boi – bo jak ja myśle to on ma potem dużo roboty 😜
    Ale w mojej rodzinie istniało przekonanie, że jak sie z meblami potańczy to pieniądze do domu idą czego Wam życze z całego serca!

  8. Na mnie ogólnie gruntowne porządki i przemeblowania działają bardzo odświeżająco, tyle tylko, że nasza góralska domowa przestrzeń, gdzie wszędzie mamy belki,skosy i różne takie, jest mega nieustawna

    1. No, ja na górze też mam skosy, często w nie przywalam łepetyną, ale dziś kupiłam nową narzutę na łóżko i w sumie tak niewiele, a pokój wygląda inaczej. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *