Znów w drogę

Znów w drogę

Trwają właśnie Warszawskie Targi Książki, więc wyruszam w drogę. Mam nadzieję, że spotkam Was w Warszawie. Będę podpisywać dwie książki “Dogonić miłość” i “Wiewiórkę Julię i magiczny orzeszek” (tę drugą oczywiście z Emmą Kiworkową). Cieszę się, bo będzie na bogato. Przygotowałam dla czytelników zakładki. Mam też lizaki w kształcie serduszka, bo jeżeli miłość, to bezWięcej oZnów w drogę[…]

W naszym kocim raju

W naszym kocim raju

Moje emocje oczywiście dalej rozszalałe, a w piątek znów będę w Warszawie na targach książki. Spotkania z czytelnikami to będzie coś, co naładuje mnie kolejną dawką pozytywnej energii. A jednak dzisiaj muszę Wam opowiedzieć, co się dzieje w moim domu, bo nasze koty rosną jak na drożdżach. Dorastają, zmieniają się, wychowują. Największe postępy robi chybaWięcej oW naszym kocim raju[…]

Kura w wielkim świecie

Kura w wielkim świecie

W piątek moje emocje sięgnęły zenitu. Byłam w Warszawie na uroczystej premierze „Wiewiórki Julii i magicznego orzeszka” połączonej z otwarciem kliniki Emmy Kiworkowej. Oj, działo się. Największym stresem było dla mnie to, w co się ubiorę, bo wiadomo wielki świat, więc przydałaby się piękna kiecka. Wystylizowałam się oczywiście na miarę swoich możliwości (i portfela). PojechałamWięcej oKura w wielkim świecie[…]

Zofie i Zosieńki

Zofie i Zosieńki

Dzisiaj z okazji imienin Zofii specyficzny dzień. Na początek oczywiście ściskam wszystkie Zofie, Zosie i Zosieńki, życząc wszystkiego, co najlepsze. Niech to będzie piękny czas. Rzadko kiedy składam życzenia imieninowe na blogu, ale dzisiaj jest wyjątkowo. Bohaterka “Wiewiórki Julii i magicznego orzeszka” to Zosia. To ona jest przyjaciółką tytułowego rudzielca. Tak więc i ona obchodziWięcej oZofie i Zosieńki[…]

Nie taki diabeł straszny…

Nie taki diabeł straszny…

Odważyłam się. Przełamałam i poszłam… Jakiś czas temu pisałam, że myślimy z tatą nad zawożeniem mamy do ośrodka dziennej opieki. Działałoby to jak przedszkole. Na kilka godzin co dzień tata zawoziłby tam mamę i wtedy miałby czas dla siebie. Mógłby odpocząć, naładować bateryjki. Tym bardziej że choroba gna jak szalona. Coraz mniej jest mamy wWięcej oNie taki diabeł straszny…[…]

Jest wiewióra!

Jest wiewióra!

Przepraszam, że w środę nie było postu. Zapomniałam na śmierć. Miałam tyle pracy, że kiedy się ocknęłam i zauważyłam, jaki jest dzień, było już środowe popołudnie. Przepadło więc, bo potem miałam jeszcze mniej czasu. A wczoraj, jak w każdy czwartek, pilnowałam mamy. Jest jednak sprawa, o której muszę Wam napisać. Wczoraj dostałam sygnalny egzemplarz książkiWięcej oJest wiewióra![…]

Majowe zbieractwo

Majowe zbieractwo

Długi weekend za nami. My spędziliśmy go bardzo intensywnie. Pojeździliśmy na rowerach. Pierwszego maja udało się nam pokonać 85 km. Dla mnie taki dystans to powód do dumy, ponieważ w tym sezonie to mój dopiero czwarty rowerowy wypad, więc bałam się, że będą zakwasy, ale nic z tych rzeczy. Tyłek trochę odczuł, a poza tymWięcej oMajowe zbieractwo[…]