Dobrze to znam…

Dobrze to znam…

Dzisiaj byłam świadkiem smutnej sytuacji na przystanku autobusowym. Moją uwagę przykuła młoda kobieta ubrana na czarno. Siedziała na ławce. Miała zbolałą twarz. Widać, że z trudem panowała nad tym, by nie płakać. Drżała jej szczęka. Zwróciłam na nią uwagę, bo obok niej stał mężczyzna, również ubrany na czarno, rozmawiał przez telefon. Trudno było nie słyszeć,Więcej oDobrze to znam…[…]

W najbliższym czasie…

W najbliższym czasie…

Już niedługo, bo 7 i 8 grudnia będę miała dwa ostatnie w tym roku spotkania autorskie. To drugie odbędzie się w łódzkim Empiku (dokładne informacje w zakładce “Spotkania autorskie”). Za to pierwsze – w niezwykłym, jak na takie spotkania, miejscu – w leśniczówce. Na Kociewiu w Wirtach jest arboretum. Piękne, zadbane i niezwykle urokliwe. BiletWięcej oW najbliższym czasie…[…]

Jak ptaszek…

Jak ptaszek…

Podejrzewam, że jesteście ciekawi, co słychać u seniorki. Czasami mnie zaskakuje. Siedzę któregoś dnia w kuchni i słyszę, jak babcia rozmawia przez telefon. − Ja odkąd się do wnuczki przeprowadziłam, to nie mam apetytu. Jem jak ptaszek… I w tym momencie się zakrztusiłam, parskając śmiechem. Babcia mogłaby być przykładem doskonałego apetytu. Na śniadanie wciąga trzyWięcej oJak ptaszek…[…]

Rozmyślania przy dłubaniu pestek granatu

Rozmyślania przy dłubaniu pestek granatu

Lubicie owoce? Chyba każdy z nas ma swoje ulubione. Tak sądzę. Są przecież słodziutkie i smaczne. Sławek ostatnio uraczył nas granatem. Przyniósł do domu wielki, dojrzały owoc, który czekał kilka dni na skonsumowanie. Wreszcie wczoraj się zdecydowaliśmy. Przekroiłam. Krwisty sok wylał się na talerz. Podzieliłam na kawałki i każdy z nas wziął swoją porcję. FaktycznieWięcej oRozmyślania przy dłubaniu pestek granatu[…]

Jak napisać książkę?

Jak napisać książkę?

Co jakiś czas dostaję e-maile z pytaniem, jak napisać książkę. Czasami wydaje się, że wystarczy pomysł, a potem gdy siadamy do komputera, okazuje się, że zapał nam mija po wystukaniu na klawiaturze kilku czy kilkunastu tysięcy znaków. Jedną z ważniejszych cech każdego przyszłego autora powinna być cierpliwość. Zaraz za nią musi iść systematyczność. Ja nieWięcej oJak napisać książkę?[…]

Na włosku

Na włosku

Niestety zaniedbuję swój blog i mam pełną tego świadomość. Ale tak dużo się dzieje, że nie nadążam. Przyjechali akurat rodzice. Mam więc sporo na głowie. Uradziliśmy z tatą, żeby zaprowadzić mamę do fryzjera i obciąć jej włosy. Tata nie daje rady z myciem (długie kręcone), bo mama nie chce poddawać się takim zabiegom u siebieWięcej oNa włosku[…]

Rodzinna robota

Rodzinna robota

Muszę Wam koniecznie wspomnieć, nad czym pracuję przez ostatnie dni, a w zasadzie przez ostatni rok. Przygotowujemy ze Sławkiem wspólną książkę. Będzie to coś w rodzaju przewodnika rowerowego. Piszę, że „coś w rodzaju”, bo nie mamy w planie typowego przewodnika, raczej myślimy o książce, która opowie o naszych wrażeniach z wycieczek. Będzie więc taki mieszaniecWięcej oRodzinna robota[…]

Jestem!

Jestem!

Ufff! To były długie dni! Blog nie działał od czwartku. Na szczęście już wszystko wróciło do normy. Mądrzy panowie przywrócili mnie do życia. Nie będę komentować tego zdarzenia, ale jak się domyślacie nic samo z siebie się nie dzieje. W piątek nie było postu, dziś też już prawie południe, a nic nie zostało naskrobane. ObiecujęWięcej oJestem![…]

Książkowe paserstwo

Książkowe paserstwo

Czytelnictwo w Polsce jest na niskim poziomie. Podobno. Musimy uwierzyć na słowo badaniom Biblioteki Narodowej. Ale ci, którzy jeżdżą na targi książek, wiedzą, że tam są tłumy. TŁUMY! I ja mam dwie hipotezy. Albo badający mają pecha i akurat podczas robienia ankiet trafiają na „nieczytatych”, albo na targi przyjeżdżają wszyscy czytający z całej Polski. OstatnioWięcej oKsiążkowe paserstwo[…]