Uciekam

Uciekam

Muszę się z Wami na trochę pożegnać. Wyjechałam już wczoraj. Post przygotowałam, żeby załączył się automatycznie. Jeżeli czytacie, to znaczy, że się udało. Nawet zamierzałam dziś coś sensownego napisać, ale miałam tak intensywne ostatnie dni, że wybaczcie, nie zdążyłam. A wczoraj pojechałam w trasę spotkań autorskich i warsztatów literackich. Odezwę się dopiero w przyszły poniedziałek.Więcej oUciekam[…]

Gdy odchodzą mali przyjaciele…

Gdy odchodzą mali przyjaciele…

Pamiętacie Nutelkę, kotkę moich rodziców? Podczas ostatniej wizyty u nas nasikała Nutusiowi w jego legowisko. Obsikała też Sławka sweter. Wszyscy wtedy oczywiście na nią się wściekali. Mówiliśmy, że pobiła szczyt bezczelności. Chamstwo nad chamstwem przyjechać w gości, przejąć całe terytorium i ostatni przyczółek Nutusia oszczać. Okazuje się, że spotkała ją kara. Najokrutniejsza z możliwych. KotkaWięcej oGdy odchodzą mali przyjaciele…[…]

Warto wybrać się do kina!

Warto wybrać się do kina!

Obiecałam, że wspomnę, na czym byłam w kinie. Pierwszy film: „Trzy billboardy za Ebbing, Missuri, drugi: „Jeszcze nie koniec”. Każdy z nich warto obejrzeć. „Trzy billboardy…”  (reżyseria – Martin McDonagh) to opowieść o matce zamordowanej dziewczyny. Kobieta zamieszcza na trzech bilbordach prowokacyjne zdania, które poruszają całe miasteczko. Tak w telegraficznym skrócie. To coś w rodzajuWięcej oWarto wybrać się do kina![…]

Śmiercionośne wynalazki

Śmiercionośne wynalazki

Z konkursami jest zawsze kłopot i nie wiadomo, które odpowiedzi wybrać jako najtrafniejsze. No, ale po długich dyskusjach udało się. Stwierdziliśmy ze Sławkiem, że książki powinny trafić do: Joanny i Krzycha Zwycięzcom serdecznie gratulujemy, a oczywiście wszystkim uczestnikom zabawy dziękuję za udział. To z pewnością nie jest ostatni konkurs z tą powieścią jako nagrodą. PrzyWięcej oŚmiercionośne wynalazki[…]

Zielone rajtki

Zielone rajtki

Premiera za mną. Konkurs trwa, emocje powoli chyba osiągają normalny stan. Mogę więc Wam opowiedzieć, jaki  prezent dostałam od męża. Sławek kupił mi bieliznę. Niedawno były walentynki, więc można się spodziewać, że mąż kupił mi jakieś seksowne, a może nawet lekko sprośne wdzianko. Tu wyobraźnia poszybowała w siną dal. Wiadomo, każdy może mieć swoje fantazjeWięcej oZielone rajtki[…]

Komu “Na dnie duszy”?

Komu “Na dnie duszy”?

Mam! Mam! Mam! Jutro premiera, dziś walentynki, więc okazja doskonała do ogłoszenia konkursu. A jest o co powalczyć, bo książka jest przepięknie wydana. Sama pcha się w dłonie! Mam do rozdania dwa egzemplarze „Na dnie duszy”. Zasady konkursu są następujące: Konkurs trwa od 14.02.2018 r. do 18.02. 2018 r. (do godz. 15.00). Ogłoszenie wyników –Więcej oKomu “Na dnie duszy”?[…]

Jak obuchem w głowę

Jak obuchem w głowę

Premiera już za trzy dni! Jednak warto wiedzieć, że „Na dnie duszy” już jest! Ja co prawda jeszcze nie widziałam, ale powieść przed niedzielą powędrowała do księgarń. Empik już wysyła, Aros również. Mam nadzieję, że do mnie dzisiaj książki też dotrą, więc w środę będzie konkurs. Musi być, taka tradycja. A ja przy okazji muszęWięcej oJak obuchem w głowę[…]

Zło w postaci kłobuka

Zło w postaci kłobuka

Pewnie domyślacie się, że moje ostatnie dni są wypełnione cyframi. Odliczam. Zostało już sześć dni do premiery. Przy odrobinie szczęścia książki dotrą do mnie może już dzisiaj. Wyjechały z drukarni! Oczywiście przebieram nogami, bo za chwilę wezmę moje kolejne „dziecko” w dłonie. To jedno z najpiękniejszych uczuć, kiedy opowiedziana historia nagle się materializuje. To „nagle”Więcej oZło w postaci kłobuka[…]

Tyle mojego

Tyle mojego

Moja Babcia po raz kolejny stwierdziła, że ma nieudolną wnuczkę. No, czas chyba się z tym pogodzić. Babcia jest lekomanką, stwierdzam to z pełną odpowiedzialnością. Największą radość sprawiają jej nowe tabletki i inne medykamenty. Nieważne na co. Zawsze znajdzie się schorzenie, na które można je zastosować. Tabletki, maści, kremy, czopki i inne wynalazki. Jeżeli któraśWięcej oTyle mojego[…]

Tańczący z meblami

Tańczący z meblami

Czy macie takie dni i czujecie, że potrzebne są Wam zmiany? Ale nie takie rewolucyjne, zmiatające wszystko wokół, lecz jakieś drobne, pozorujące w zasadzie, że teraz będzie inaczej? Ja właśnie w taki stan popadłam. Wzięło mnie w sobotę podczas porządków. Najpierw poniosło mnie tak w tym sprzątaniu, że poodsuwałam od ścian komody. Zaczęło się niewinnieWięcej oTańczący z meblami[…]