Sześć kilogramów mojego szczęścia

Sześć kilogramów mojego szczęścia

Dawno nie było postu o moim sierściuchu. Dopominał się strasznie. Na początku nie rozumiałam, co chce mi przekazać, ale jak kilka razy przeszedł mi się po klawiaturze, a potem wskoczył na kolana i łapką sięgał do komputera, zrozumiałam. To był znak. Trzeba w końcu napisać znów o Nutusiu, bo jego wierni fani czekają. Przyznajcie, żeWięcej oSześć kilogramów mojego szczęścia[…]