Noworoczne postanowienia

Noworoczne postanowienia

Ostatni wpis w tym roku. Magiczny dzień. W dodatku dzień moich postanowień na następny rok. Zawsze je czynię, jak sobie oczywiście przypomnę, że może powinnam. Trwam w tych postanowieniach mniej więcej do połowy stycznia, potem już zapominam. Bo u mnie dobra pamięć, nawet bardzo dobra, ale cholernie krótka. I tak, co postanawiam? Schudnąć oczywiście. ToWięcej oNoworoczne postanowienia[…]

Anno Domini 2013

Anno Domini 2013

Kończy się kolejny rok. Czas na podsumowania. Jutro będą postanowienia noworoczne. Oczywiście ot tak, bo wiadomo jak z nimi jest. Już około połowy stycznia o nich zapomnę. Dzisiaj jednak dokonuję bilansu. I stwierdzam, że to był dobry rok. Stary 2013 r. za chwilę przechodzi do historii, ale wpisuje się już na stałe w moją pamięć.Więcej oAnno Domini 2013[…]

Dzieci przy stole

Dzieci przy stole

Dyskutowaliśmy ostatnio o obecności dzieci przy stole. I nie chodziło o święta, bo wtedy to oczywista oczywistość, że przy stole powinny siedzieć wraz z dorosłymi. Senior rodu stwierdził, że dzieci powinny uczyć się od dorosłych, jak należy się zachowywać przy stole, więc powinny siedzieć razem z nimi i “celebrować” różne uroczystości. I dziwne, że niektóreWięcej oDzieci przy stole[…]

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

Bliskie spotkanie trzeciego stopnia

I po świętach… Minęło szybko, sprawnie i bardzo przyjemnie. Dzisiaj rano weszłam do łazienki i spojrzałam na wagę stojącą pod lustrem. Najpierw „luknięcie” na swoje odbicie w zwierciadle, które absolutnie nie chce być zaczarowane i jakiś groteskowy obraz świata (czytaj: mnie) pokazuje. Nie wiem dlaczego, ale pućki widzę, a talia po świętach chyba przesunęła sięWięcej oBliskie spotkanie trzeciego stopnia[…]

Miłości życzę

Miłości życzę

Coś mnie ostatnio sentymentalnie chwyciło i postanowiłam odświeżyć sobie Ericha Fromma. Może przez to, że już w zasadzie święta? Sięgnęłam po raz któryś z kolei po książkę „O sztuce miłości”. I tak jak Fromm zastanawiał się nad tym, czy miłość jest sztuką, zastanowiłam się i ja. Bo fakt jest faktem, że z reguły rozważamy, coWięcej oMiłości życzę[…]

Jajo poleciało

Jajo poleciało

Jajo poleciało. Niby to jeszcze nie do końca opierzone, niby gniazda się trzyma, by matka nie wypchnęła, a jednak poleciało. Fruuu, do Norwegii. Oj, nerwowe to były dni przed odlotem. Jajo jakieś takie dzidziusiowate się nagle zrobiło. Już myślałam, że po siedemnastu latach z hakiem do cycka wróci. Na szczęście udało się spakować walizki, biletWięcej oJajo poleciało[…]

Okradli i pozostawili nagą na mrozie

Okradli i pozostawili nagą na mrozie

Napadli, okradli i porzucili na mrozie! Normalnie nóż w kieszeni się otwiera. Niby czas świąteczny i ludzkim głosem pora przemówić, a tu bezprawie się szerzy jak nic. Znalazłam ją wczoraj nagusieńką. Serce prawie w plasterki mi się pokroiło. Stała tak bidulka odzienia pozbawiona, bo przecież napadli ją oprawcy i z odzieży ograbili. I teraz wyciągaWięcej oOkradli i pozostawili nagą na mrozie[…]

Ręce, które wydziergać potrafią

Ręce, które wydziergać potrafią

Zrobiłam Jaju komin na drutach. Taki gruby, by ciepło w szyję miało, kiedy pojedzie do Norwegii. Bo Jajo na święta do taty leci. Pierwszy raz będzie spędzać je w tym kraju, więc się cieszy. Komin wyszedł cieplutki, gruby, taki jak Jajo chciało. Co prawda, kiedy kupowałam włóczkę, Jajo stwierdziło, że zanim to zrobię, to wiosnaWięcej oRęce, które wydziergać potrafią[…]

Nie tylko choinka stoi

Nie tylko choinka stoi

Ostatnio pisałam, że dopadł mnie szał świąteczny. No, to teraz mnie dopadło jakieś paskudne przeziębienie. Wychodzi mycie okien. A jeszcze rozsądkiem się nie wykazałam, wychodząc na taras w piżamie, szlafroku i kapciach. Ptaszkom trzeba było do karmnika dosypać, więc wylazłam, nie dbając o gołe stopy. No, ale cóż. Może zostanie mi to policzone jako dobryWięcej oNie tylko choinka stoi[…]

Myślałam, że to oni

Myślałam, że to oni

Ostatnio spędzam część czasu na zakupach. Niedługo święta. Prezenty zrobione, jeszcze tylko kilka produktów spożywczych i sprawa będzie załatwiona. Idę więc ze sklepu. W ręce taszczę torbę z zakupami, a nagle przede mną przejeżdża samochód. Patrzę, marka, kolor znany doskonale. Rodzice! A mówili, że na święta nie przyjadą, bo… W zasadzie nie wiem dlaczego, boWięcej oMyślałam, że to oni[…]