Rudy, rudy rydz

Rudy, rudy rydz

W ten weekend uprawialiśmy polski sport narodowy – grzybobranie. Co prawda uprawialiśmy je tylko przez godzinę, ale za to z takim efektem, o jakim polska kadra w piłkę nożną może pomarzyć. Sławek zapragnął znaleźć rydze. Wcześniej znalazł je ze cztery razy w życiu (wiele lat temu), a ja ani razu. Ja nawet nie pamiętałam, jakWięcej oRudy, rudy rydz[…]

Obrodziło

Obrodziło

Nastał czas grzybobrania. A że w tym roku obrodziło, jest radocha. Wczoraj specjalnie wybraliśmy się na grzyby. Wstaliśmy o szóstej rano i ruszyliśmy na podbój lasu. Mojemu Sławkowi włączył się tryb wojownika. Chyba chciał być pierwszy w lesie i każdy samochód na drodze go denerwował. Kiedy zajechaliśmy na parking, miał już iskry w oczach, aleWięcej oObrodziło[…]

Kura w wielkim świecie

Kura w wielkim świecie

W piątek moje emocje sięgnęły zenitu. Byłam w Warszawie na uroczystej premierze „Wiewiórki Julii i magicznego orzeszka” połączonej z otwarciem kliniki Emmy Kiworkowej. Oj, działo się. Największym stresem było dla mnie to, w co się ubiorę, bo wiadomo wielki świat, więc przydałaby się piękna kiecka. Wystylizowałam się oczywiście na miarę swoich możliwości (i portfela). PojechałamWięcej oKura w wielkim świecie[…]

Padnij, powstań

Padnij, powstań

Tydzień ledwo się zaczął, a już połowa uciekła. W poniedziałek znów się spisałam niczym bohater domu. Pojechałam z rodzicami do ich poprzedniego mieszkania, bo trzeba było posprzątać, a przy okazji pomalowałam kuchnię, żeby było czysto. Chyba cel osiągnęłam, ale zasuwałam jak mały motorek. Tata wyrzucał śmieci i pakował jeszcze drobiazgi, których wcześniej nie wzięliśmy. MamaWięcej oPadnij, powstań[…]

Zrób to sam

Zrób to sam

Dzisiaj pochwalę się Wam efektami mojego malowania. Muszę przyznać, że mam ogromną satysfakcję, że dałam radę wyremontować prawie sama całe mieszkanie. W zasadzie tylko przez dwa dni miałam pomocnika w postaci mojej koleżanki (też niefachowca). Narobiłam się jak dziki osioł, ale warto było. Mieszkanie jest odświeżone. Może nie wszystko wyszło tak, jakbym chciała, ale myślę,Więcej oZrób to sam[…]

Genialny pomysł

Genialny pomysł

W piątek wpadłam na genialny pomysł. Trochę nad nim główkowałam. Mianowicie przeanalizowałam, że szybciej do marketu dojadę rowerem niż jakbym miała iść pieszo. Plan wydał się doskonały. Niby tylko niewiele ponad jeden kilometr w jedną stronę, ale miałam tak napięty czas, że dobrze było zaoszczędzić trochę czasu. A rowerem to rach-ciach i będę na miejscu.Więcej oGenialny pomysł[…]

Kiedy zobaczyłam go przed toaletą…

Kiedy zobaczyłam go przed toaletą…

Dzisiaj wreszcie spokojniej. Można poukładać emocje po podróżach oraz po spotkaniach z pisarzami i z czytelnikami. Ciągle w pamięci mam Literacki Sopot. Czasami było zabawnie. Chyba jedno ze śmieszniejszych spotkań odbyło się w kolejce do toalety (w Sopotece). Ustawiłam się w ogonku razem z moimi dwiema koleżankami. Za jakiś czas przyszła kilkuosobowa grupka i jednaWięcej oKiedy zobaczyłam go przed toaletą…[…]

Dwoje wariatów biegających za książką

Dwoje wariatów biegających za książką

W weekend wzięliśmy ze Sławkiem udział w grze miejskiej Książka GO! organizowanej przez Wojewódzką i Miejską Bibliotekę w Gdańsku. To jedna z tych imprez, którą wpisaliśmy sobie do kalendarza na stałe. Zabawa rewelacyjna. Za każdym razem robimy około 10 km po mieście, buszujemy w krzakach, kopiemy na plaży czy wchodzimy do bunkrów (na przykład zakłócającWięcej oDwoje wariatów biegających za książką[…]

Zaczęłam nurkować

Zaczęłam nurkować

(Uwaga! Dzisiejszy wpis dla ludzi niewrażliwych na obrzydlistwa.) Chyba muszę zostać w morskich klimatach. Nawet nie spodziewałam się, że kostka o zapachu bryzy morskiej będzie miała takie znaczenie w tym tygodniu. Nie dość, że pozwoliła poczuć się jak w hotelu klasy luks, to jeszcze była świetnym pretekstem do uśmiechu i kpiny. Jednak okazuje się, żeWięcej oZaczęłam nurkować[…]

Jak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała

Jak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała

Żyję! Akcja z szerszeniami zakończona (prawdopodobnie) sukcesem. Działałam oczywiście zgodnie z opracowaną wcześniej strategią. Poczekałam, aż Sławek pojedzie do pracy, bo z pewnością kazałby mi się zaprzyjaźniać z szerszeniami i tłumaczyłby, że trzeba żyć w zgodzie z naturą. A ja miałam niecny plan pozbycia się owadów. Wskoczyłam na rower. Pognałam do marketu. Odnalazłam półkę zWięcej oJak to Kura wojnę szerszenicy wypowiedziała[…]