Padnij, powstań

Padnij, powstań

Tydzień ledwo się zaczął, a już połowa uciekła. W poniedziałek znów się spisałam niczym bohater domu. Pojechałam z rodzicami do ich poprzedniego mieszkania, bo trzeba było posprzątać, a przy okazji pomalowałam kuchnię, żeby było czysto. Chyba cel osiągnęłam, ale zasuwałam jak mały motorek. Tata wyrzucał śmieci i pakował jeszcze drobiazgi, których wcześniej nie wzięliśmy. MamaWięcej oPadnij, powstań[…]

Nie ma kaca, jest radość

Nie ma kaca, jest radość

Dzisiaj nawaliłam z nowym postem. I to nie jest kac po wczorajszej kumulacji urodzinowo-imieninowej. Jak zwykle byłam bardzo grzeczna, choć doznałam całkiem niezłego szoku (nie tylko dlatego, że pięćdziesiątka coraz bliżej). Rano czekała na mnie niespodzianka od moich najukochańszych czytelniczek z grupy fanowskiej (w konspirację wciągnęły Sławka!). Jeszcze dokładnie prezentu nie obejrzałam, ale zaraz sięWięcej oNie ma kaca, jest radość[…]

Robimy, co możemy

Robimy, co możemy

Wróciłam. To był bardzo intensywny tydzień. W piątek, kiedy wsiadłam do pociągu, miałam w planie popisać, bo terminy gonią, a ja przez te ostatnie dni nic nie popracowałam. Plan był dobry. Nawet bardzo dobry. Można nawet posądzić mnie o „geniusiostwo” (jak to mówi moja koleżanka). Gorzej było z wykonaniem. Zapisałam jedno zdanie. Potem w mózguWięcej oRobimy, co możemy[…]