Cuda, cuda! (Aż dwa)

Cuda, cuda! (Aż dwa)

Weekend poza mną. Wypchnęłam Jajo z gniazda. I to odpowiednio daleko! Dałam buziaka (plus jakąś kasiorę, oczywista oczywistość) na drogę i radź sobie samo. Tak mniej więcej „lekko” to wyglądało, choć serce w plasterki się samo podziabało. Zawieźliśmy Jajo do Wrocławia i tam pozostawiliśmy na pastwę samego siebie. Niech uczy się dorosłego życia. I co?Więcej oCuda, cuda! (Aż dwa)[…]