Coś na schłodzenie?

Coś na schłodzenie?

Mózg już ugotowany, czas na resztę. Normalnie czuję, jak tłuszczyk się ze mnie wytapia. Wyszłam wczoraj na godzinę z domu. W samo południe. Tak mnie podkusiło felernie. Poszłam jednak, bo chleba od kilku dni u nas nie ma, a Mężuś wrócił, Jajo przyjeżdża z kursu też głodne, więc był czas najwyższy zaopatrzenie zrobić. I poszłamWięcej oCoś na schłodzenie?[…]

Ugotowany mózg

Ugotowany mózg

Wczoraj mózg mi się ugotował. Widział ktoś ugotowany móżdżek? Tak się chwilę zawahałam, bo przecież jak byłam dzieckiem, to mama czasami robiła na obiad móżdżek (czytaj: szarą breję), którą kazała nam jeść, bo niby mądrości nam od tego przybędzie (i witamin). A my z bratem z minami nietęgimi pałaszowaliśmy, patrząc na siebie ze zdziwieniem, żeWięcej oUgotowany mózg[…]