Cynamonowe pokłosie

Cynamonowe pokłosie

Dziękuję Wam za weekendową burzę mózgów! A ja ciągle przymierzam tytuły jak buty, ale zawsze coś uwiera, jakby jakiś niewidzialny paproszek powodował dyskomfort. Nie chce mi się nic uleżeć w rozczochranej. Być może to przez to, że wbiłam sobie do łba genialny wręcz przecież pomysł z „Domem ze szczyptą cynamonu”. Ale obiecałam, że za ciekaweWięcej oCynamonowe pokłosie[…]

Jaki tytuł?

Jaki tytuł?

Piszę ten post w afekcie.  Dla pewności sprawdzam, definicję afektu. Zgadza się. Przeżywam ekspresję emocji. Skończyłam właśnie trzecią część trylogii kociewskiej. Ha! Jest radość, jest moc. Oczywiście takie potężne emocje zawsze są po postawieniu ostatniej kropki, ale dalszy ciąg będzie następujący: w euforii zacznę czytać to, co napisałam i wtedy zaczną się schody, czyli płaczWięcej oJaki tytuł?[…]

Przyjemnie brzmiące słowa

Przyjemnie brzmiące słowa

Ostatnio mam wysyp spotkań autorskich. Co prawda w okolicy, ale i tak podróżowaliśmy z Mężusiem autem. Mieliśmy wtedy czas, by pogadać. Akurat jestem na etapie książki, do której dwa lata zbierałam materiały i właśnie wtedy, gdy narodził się pomysł, zrobiłam jej dokładny szkic na ponad sześćdziesiąt stron maszynopisu. Wszystko pięknie, ale nie mam do niejWięcej oPrzyjemnie brzmiące słowa[…]