W piątek trzynastego

W piątek trzynastego

Niestety ten tydzień zdominowały u mnie sprawy medyczne, bo rozczochrana nie jest w stanie skupić się na innych rzeczach. Musicie więc zrozumieć i wybaczyć. Dzisiaj pomykam do Gdyni na badania, więc kciuki wciąż wskazane. Ale co ja przeżyłam w tym tygodniu, to moje. Miałam się zarejestrować do lekarza, którego specjalności ze strachu wymieniać nie będę,Więcej oW piątek trzynastego[…]

Lekarskie ciacho

Lekarskie ciacho

Wczoraj poszłam z Jajem do ortopedy. Ja w celach towarzyskich. Jajo – leczniczych. Na wizytę Jajo czekało od początku czerwca. Zimą przewróciło się na lodowisku, zrobiłyśmy USG i poszłyśmy do chirurga, który nie oglądając zdjęcia (sic!), stwierdził, że to sprawa dla ortopedy, potem blokada i ewentualnie zabieg, że sprawa poważna, ale nie pilna. Poszłyśmy więcWięcej oLekarskie ciacho[…]

Kto może bezkarnie spóźniać się do pracy?

Kto może bezkarnie spóźniać się do pracy?

Kłopoty zdrowotne mojego Jaja powodują, że zaliczam co jakiś czas nowego specjalistę. Kilka miesięcy temu Jajo przewróciło się na lodowisku i miało kłopot z dłonią, w zasadzie z nadgarstkiem. Okazało się jednak, że to żadne pęknięcie kości, jak podejrzewaliśmy. W każdym razie chirurg stwierdził, że to robota dla ortopedy i że powinien jakieś blokady JajuWięcej oKto może bezkarnie spóźniać się do pracy?[…]

Jak suka daje, każdy pies weźmie

Jak suka daje, każdy pies weźmie

Siedzę w poczekalni. Kolejka nieduża. Koło mnie siada pani w pięknym moherowym fioletowym bereciku. Uśmiecha się, wysyłając sygnał, że chce pogadać. Odwzajemniam uśmiech. Wyjątkowo pięknie się ten berecik prezentuje na jej łepetynie. Wygląda sympatycznie. Pyta, który raz do „doktorki”. Odpowiadam, że drugi, że dopiero „romans” z endokrynologiem zaczęłam, co później w kontekście rozmowy wydaje miWięcej oJak suka daje, każdy pies weźmie[…]

Prywatna fucha w państwowej robocie

Prywatna fucha w państwowej robocie

Dzisiaj normalnie czas na poważny temat. Bez gaci i dup. Postanawiam poprawę, chociaż może nie na długo, bo jakaś „genialna” myśl właśnie kiełkuje w mojej łepetynie. Stwierdzam, że najwdzięczniejszą dziedziną życia do poszukiwania absurdów jest służba zdrowia. Wczoraj miałam tego dowód w najczystszej postaci, ale o tym napiszę, jak w końcu coś się wyjaśni. PrzezWięcej oPrywatna fucha w państwowej robocie[…]

“Onkologia” brzmi strasznie

“Onkologia” brzmi strasznie

Ostatnie trzy dni będę mogła śmiało zaliczyć do jednych z tych najbardziej traumatycznych. W poniedziałek pojechaliśmy do kliniki chirurgii dziecięcej. Jajo dostało skierowanie do szpitala. Tam przebadano je na wszystkie strony i lekarze oznajmili, że „takimi” rzeczami to zajmuje się onkologia. Chcieli nas odesłać do poradni. Jak to usłyszałam, to normalnie ręce mi opadły. PoWięcej o“Onkologia” brzmi strasznie[…]

Irydolog prawdę ci powie…

Irydolog prawdę ci powie…

Dzisiaj w zasadzie pozwierzam się ze stanu swojego zdrowia. Na tym etapie znajomości już chyba mogę. Jedna rzecz mnie ostatnio zadziwiła. Dwa lata temu podczas Jarmarku Dominikańskiego poddaliśmy się ja, Mężuś i Jajo badaniu u irydologa. Nie bardzo wierzę w takie rzeczy, ale cóż tam Mężuś mnie namówił, ponadto ciekawość zwyciężyła. Pani zbadała najpierw MężusiaWięcej oIrydolog prawdę ci powie…[…]

Czasami trzeba oddać się do przeglądu

Czasami trzeba oddać się do przeglądu

Ostatnio postanowiłam oddać się do przeglądu. Staram się to czynić regularnie, coby z ręką w nocniku się nagle nie obudzić. Chociaż teraz z drugiej strony stwierdzam, że dobrze było mi w tej niewiedzy, bo lekarze zawsze coś człowiekowi wynajdą. Okazało się, że mam mięśniaka. Niby na tyle malutkiego, coby w panikę nie wpadać, ale zawszeWięcej oCzasami trzeba oddać się do przeglądu[…]