Rudy, rudy rydz

Rudy, rudy rydz

W ten weekend uprawialiśmy polski sport narodowy – grzybobranie. Co prawda uprawialiśmy je tylko przez godzinę, ale za to z takim efektem, o jakim polska kadra w piłkę nożną może pomarzyć. Sławek zapragnął znaleźć rydze. Wcześniej znalazł je ze cztery razy w życiu (wiele lat temu), a ja ani razu. Ja nawet nie pamiętałam, jakWięcej oRudy, rudy rydz[…]

Obrodziło

Obrodziło

Nastał czas grzybobrania. A że w tym roku obrodziło, jest radocha. Wczoraj specjalnie wybraliśmy się na grzyby. Wstaliśmy o szóstej rano i ruszyliśmy na podbój lasu. Mojemu Sławkowi włączył się tryb wojownika. Chyba chciał być pierwszy w lesie i każdy samochód na drodze go denerwował. Kiedy zajechaliśmy na parking, miał już iskry w oczach, aleWięcej oObrodziło[…]

Pod zielonymi krzaczkami

Pod zielonymi krzaczkami

Pogoda nas ostatnio rozpieszcza. Po deszczach przyszło ciepełko i wyskoczyły grzyby. Babcia nas ciągle wygania do lasu, by przywieźć nową dostawę podgrzybków lub kani. Oczywiście przed wyjazdem zawsze udziela nam dokładnych instrukcji: – Ja się znam na grzybach – mówi. – Musicie szukać pod drzewami. Śmieję się, bo oczywiście ona wie, że my do lasuWięcej oPod zielonymi krzaczkami[…]

Sezon na grzyby

Sezon na grzyby

Ogłaszam rozpoczęcie sezonu grzybowego! Jak co weekend wybraliśmy się z mężem na przejażdżkę rowerową. Jest w nas moc, bo siąpiło, wiało, a my na rowery i w trasę. Dzięki temu udało mi się zmienić w zmokłą kurę. I powiem Wam, że nie jest to przyjemne doświadczenie. Jednak podczas jazdy (zrobiliśmy 42 km z hakiem) szukaliśmyWięcej oSezon na grzyby[…]

Na grzyby czas

Na grzyby czas

Sezon grzybowy w pełni. W TV straszą zatruciami. Ale co tam takie straszenie. Jak ktoś sam się grzybami nie załatwił, to nie ma świadomości. Nie wiem, czy powinnam być z tego dumna, ale mam takie zatrucie na swoim koncie. A jakże. Na szczęście żyję. Obyło się też bez przeszczepów. Dzieckiem wtedy byłam, zaledwie piętnaście wiosenWięcej oNa grzyby czas[…]