Gdańskie smakołyki

Gdańskie smakołyki

W miastach portowych od dawien dawna mnożyło się od różnych ciekawych towarów. Można też było przebierać w smakołykach. Kiedy pisałam „Jaśminową sagę” interesowało mnie, co słodkiego jadali gdańszczanie. Trafiłam wtedy na informację, że miasto słynęło z marcepana (cieszono się nim w Gdański od początku XIX wieku). Przed wojną (do 1945 r.) w mieście było kilkaWięcej oGdańskie smakołyki[…]

Nadchodzi!

Nadchodzi!

Dzisiaj pędzę z dobrą wiadomością. A dobre wiadomości najbardziej lubię od poniedziałku, bo wtedy wiem, że to MUSI być dobry tydzień. Przedstawiam Wam okładkę drugiego tomu sagi. Jest piękna! Projekt robiła Ilona Gostyńska-Rymkiewicz. Jest cudownie, jest emocjonalnie i jest elegancko. Bardzo mi się podoba. Mam nadzieję, że Wam również. Premiera zbliża się wielkimi krokami, ruszająWięcej oNadchodzi![…]

To się rzadko zdarza…

To się rzadko zdarza…

Wczoraj miałam bardzo wzruszający dzień. Dostałam list od pani Prezydent Gdańska Aleksandry Dulkiewicz. Każdy pisarz zrozumie moje wzruszenie. Takie gesty ze strony lokalnych władz zdarzają się bardzo rzadko. Często nie docenia się roli literatury popularnej w promocji miasta. A szkoda. Wydaje mi się, że szybciej w ten sposób można wypromować jakieś miejsce niż naukowymi wykładami.Więcej oTo się rzadko zdarza…[…]

Jakoś tak ani ręką, ani nogą…

Jakoś tak ani ręką, ani nogą…

Nie wiem, jak radzicie sobie w tym upale, ale mnie dopadła bezsilność i chyba totalne osłabienie organizmu. Nawet “zimno” mi wyskoczyło na pół brody, więc wyglądam jak sto nieszczęść. Sławek w weekend jeździł rowerem, a ja przyznaję, głównie spałam. Po prostu na nic nie miałam siły. Czuję się wyczerpana i zmęczona, nic mi się nieWięcej oJakoś tak ani ręką, ani nogą…[…]

Jest radość, jest moc

Jest radość, jest moc

Wróciłam z trzydniowego urlopu i czas znów zabrać się za pracę. Trzy dni to za mało, ale co zrobić, jeżeli nie można dłużej. Trzeba cieszyć się z tego, co jest. Udało mi się przejechać pierwszą dziewięćdziesiątkę w tym roku. O, dziwo, nie było ciężko. Na drugi dzień żadnych zakwasów! A teraz oczywiście pracuję dalej nadWięcej oJest radość, jest moc[…]

Duuuużo emocji!

Duuuużo emocji!

Dużo wiadomości! Dużo emocji! Po pierwsze, jak spojrzycie na dół strony po prawej stronie, znajdziecie filmik o naszych trasach rowerowych. Filmowcami nie jesteśmy, ale robiliśmy, co mogliśmy. Było za to śmiesznie, bo sprzęt też amatorski. Telefon oczywiście jak telefon, ale trzeba było go na jakimś stelażu zamontować, a tu w ruch szły różne rzeczy. NawetWięcej oDuuuużo emocji![…]

Wspomnienia z młodości ubogiej służącej

Wspomnienia z młodości ubogiej służącej

Dzisiaj z opóźnieniem. Wczoraj wróciłam do domu dość późno i dzisiaj trzeba było trochę odespać, potem ogarnąć poranną sytuację w domu, dlatego jestem dopiero teraz. Byłam wczoraj na promocji książki w Gdańsku (spotkanie z tłumaczem Januszem Mosakowskim). Zainteresował mnie temat – “Wspomnienia z młodości ubogiej służącej”. Dodam, że to gdańska służąca z drugiej połowy XIXWięcej oWspomnienia z młodości ubogiej służącej[…]

Porządek musi być

Porządek musi być

Co jakiś czas muszę porządkować informacje, bo dużo się ostatnio dzieje. Jak pamiętacie, niedługo (18.09) premiera “Listów do A. Mieszka z nami Alzheimer”. W związku z tym będzie sporo spotkań autorskich. We wrześniu zapraszam w dwa miejsca: 1) do Starogardu Gdańskiego, do Osiedlowego Domu Kultury przy ul. Reymonta 15.09. w godz. 15.00 – 18.00. OdbędzieWięcej oPorządek musi być[…]

Może nad morze z książką?

Może nad morze z książką?

Nie wiem, czy wiecie, ale od kilku lat w Sopocie właśnie w lipcu organizowane jest spotkanie pisarzy, blogerów i miłośników czytania. To jest już mój stały punkt wakacyjnych wyjazdów. Tak jak nie lubię blogerskich spotkań często skupiających się na tematyce zarabiania na pisaniu, tak uwielbiam „Może nad morze z książką”. To takie preludium do sierpniowegoWięcej oMoże nad morze z książką?[…]

Wzburzone fale

Wzburzone fale

Wczoraj wiało. Pewnie w wielu regionach Polski odczuwało się silny wiatr. U nas nie tylko było wietrznie, lecz także deszczowo i pochmurnie. Sławek wpadł na pomysł, żebyśmy pojechali nad morze. Wiadomo, piękne zdjęcia można zrobić, a to jego konik. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie wysnuła czarnej wizji, jak spadnie na nas drzewo, porwą faleWięcej oWzburzone fale[…]