Nie taki diabeł straszny…

Nie taki diabeł straszny…

Odważyłam się. Przełamałam i poszłam… Jakiś czas temu pisałam, że myślimy z tatą nad zawożeniem mamy do ośrodka dziennej opieki. Działałoby to jak przedszkole. Na kilka godzin co dzień tata zawoziłby tam mamę i wtedy miałby czas dla siebie. Mógłby odpocząć, naładować bateryjki. Tym bardziej że choroba gna jak szalona. Coraz mniej jest mamy wWięcej oNie taki diabeł straszny…[…]

Dylematy moje i taty

Dylematy moje i taty

Staram się nie myśleć o dalekiej przyszłości i nie robię planów. Oczywiście planuję najbliższe dni, ale nic dalej. Obecnie rozważamy z tatą oddanie mamy do ośrodka dziennej opieki. Takiego przypominającego przedszkole. Dobrze by było zawieźć mamę na kilka godzin, po południu odebrać. Przyznam, że powoli brakuje nam sił. Podejrzewam u taty depresję, sama jestem wWięcej oDylematy moje i taty[…]

Wariaty jesteśmy

Wariaty jesteśmy

Czwartki częściowo mam zawsze trochę wyjęte z zawodowego życiorysu, bo wtedy nie pracuję, a opiekuję się mamą. Tata ma wolne i jedzie na działkę. Uwielbia grzebanie w ziemi, więc tam odpoczywa. A ja z mamą zazwyczaj wtedy ogarniam ich mieszkanie i gotuję. Zajęcia w kuchni odciągają mamy uwagę od tego, że taty nie ma. OczywiścieWięcej oWariaty jesteśmy[…]

Bywa wesoło

Bywa wesoło

W poniedziałek nie dałam rady napisać postu. Jakoś tak czas przecieka mi pomiędzy palcami. Jak wiecie, przeprowadziłam już rodziców i powoli próbujemy wejść w jakiś rytm. Na szczęście mama ma ostatnio dobry humor. Cały czas się śmieje. Jest jak malutkie dziecko, ale przynajmniej radosne. Nawet mimika twarzy się jej zmienia, kiedy się cieszy. Mało wWięcej oBywa wesoło[…]

Początek roku

Początek roku

Smutek po Nutusiu ciągle nas nie opuszcza. Wszystkie jego rzeczy ciągle stoją na swoich miejscach. Ośka od czasu do czasu je wącha i szuka Nutulka. Bez niej pustka byłaby nie do zniesienia. Nam czas na rozmyślania zabrała przeprowadzka rodziców. W ostatnich dniach działo się tak dużo, że nie mieliśmy głów do analizowania i rozpamiętywania. ZWięcej oPoczątek roku[…]

Wesoło i smutno

Wesoło i smutno

Święta minęły błyskawicznie. Trochę smutno, trochę wesoło. Na pewno wiele radości mieliśmy z powodu Leosia. Był gwiazdą. Jajo i z narzeczonym zakochani w kociaku i już się martwią, że jak następnym razem przyjadą do domu, to mały podrośnie i ich nie pozna. A rośnie jak na drożdżach. Jest u nas już drugi tydzień. Nie wiem,Więcej oWesoło i smutno[…]

Na włosku

Na włosku

Niestety zaniedbuję swój blog i mam pełną tego świadomość. Ale tak dużo się dzieje, że nie nadążam. Przyjechali akurat rodzice. Mam więc sporo na głowie. Uradziliśmy z tatą, żeby zaprowadzić mamę do fryzjera i obciąć jej włosy. Tata nie daje rady z myciem (długie kręcone), bo mama nie chce poddawać się takim zabiegom u siebieWięcej oNa włosku[…]

Oczy jak iskierki

Oczy jak iskierki

– Masz oczy jak iskierki – mówi do niej, a ona uśmiecha się uśmiechem małej dziewczynki. W oczach iskierki błyszczą stłumionym żarem. Gasną każdego dnia. – Moje oczka – powtarza i składa pocałunek na jedną, potem drugą powiekę. – Ty… ty… – Ona śmieje się całą sobą. Więcej słów nie wypowiada, bo każde z trudemWięcej oOczy jak iskierki[…]