Bywa wesoło

Bywa wesoło

W poniedziałek nie dałam rady napisać postu. Jakoś tak czas przecieka mi pomiędzy palcami. Jak wiecie, przeprowadziłam już rodziców i powoli próbujemy wejść w jakiś rytm. Na szczęście mama ma ostatnio dobry humor. Cały czas się śmieje. Jest jak malutkie dziecko, ale przynajmniej radosne. Nawet mimika twarzy się jej zmienia, kiedy się cieszy. Mało wWięcej oBywa wesoło[…]

Początek roku

Początek roku

Smutek po Nutusiu ciągle nas nie opuszcza. Wszystkie jego rzeczy ciągle stoją na swoich miejscach. Ośka od czasu do czasu je wącha i szuka Nutulka. Bez niej pustka byłaby nie do zniesienia. Nam czas na rozmyślania zabrała przeprowadzka rodziców. W ostatnich dniach działo się tak dużo, że nie mieliśmy głów do analizowania i rozpamiętywania. ZWięcej oPoczątek roku[…]

Wesoło i smutno

Wesoło i smutno

Święta minęły błyskawicznie. Trochę smutno, trochę wesoło. Na pewno wiele radości mieliśmy z powodu Leosia. Był gwiazdą. Jajo i z narzeczonym zakochani w kociaku i już się martwią, że jak następnym razem przyjadą do domu, to mały podrośnie i ich nie pozna. A rośnie jak na drożdżach. Jest u nas już drugi tydzień. Nie wiem,Więcej oWesoło i smutno[…]

Na włosku

Na włosku

Niestety zaniedbuję swój blog i mam pełną tego świadomość. Ale tak dużo się dzieje, że nie nadążam. Przyjechali akurat rodzice. Mam więc sporo na głowie. Uradziliśmy z tatą, żeby zaprowadzić mamę do fryzjera i obciąć jej włosy. Tata nie daje rady z myciem (długie kręcone), bo mama nie chce poddawać się takim zabiegom u siebieWięcej oNa włosku[…]

Oczy jak iskierki

Oczy jak iskierki

– Masz oczy jak iskierki – mówi do niej, a ona uśmiecha się uśmiechem małej dziewczynki. W oczach iskierki błyszczą stłumionym żarem. Gasną każdego dnia. – Moje oczka – powtarza i składa pocałunek na jedną, potem drugą powiekę. – Ty… ty… – Ona śmieje się całą sobą. Więcej słów nie wypowiada, bo każde z trudemWięcej oOczy jak iskierki[…]

Oswajanie tematu

Oswajanie tematu

Tak sobie właśnie siedzę i próbuję coś skrobnąć. Rodzice odjechali, w domu nastała mała stabilizacja. Sławek skoczył na rower, ja dogorywam na łóżku, bo mam wrażenie, że przeorałam pole. Myślę oczywiście o mojej mamie, która pewnie nic z tego tygodnia nie zapamięta. Być może już nie wie, że gdziekolwiek była. Straszna choroba. STRASZNA! Jak patrzęWięcej oOswajanie tematu[…]

Kim jesteś?

Kim jesteś?

Melduję, że wróciłam. Przyjechałam do domu cała fizycznie, ale zdruzgotana psychicznie. Niestety z mamą coraz gorzej. Jest jak mała dziewczynka. Śmieje się i cieszy, gdy dostanie kawałek arbuza albo lody. Tuli się cały czas. To chyba najprzyjemniejsza część tego chorowania. Jednak gdy wieczorami pytała, kim jestem, bolało. Jak cholera. Cierpliwie tłumaczyłam, że jej córką. WtedyWięcej oKim jesteś?[…]