Ja nie chcę końca!

Znów odżyły przepowiednie o końcu świata. W 2012 się nie spełniło, więc może niedługo się uda. Według Nostradamusa, jeżeli po Benedykcie XVI papieżem zostanie czarnoskóry kardynał, to będzie to ostatni papież, a co za tym idzie – koniec świata. Właśnie patrzę w TV i mówią o przepowiedniach. Okazuje się, że na przykład przepowiednie Malachiasza, który głosił, że jeżeli po Benedykcie papieżem zostanie „Petrus Romanus”, to „Sędzia osądzi swój lud. Koniec.”, są zupełnie zmyślone i powstały po jego śmierci być może za sprawą przyjaciela Malachiasza – uzdolnionego pisarza.

Przepowiednie Wernyhory mówiące o nadejściu Napoleona powstały po upadku Napoleona.

I jeszcze pan w TV wyjaśnia powstanie innych przepowiedni. Uspakaja mnie. Bo ja nie chcę końca świata! Wiem, ze w dupie mi się poprzewracało od tego dobrobytu i chciałabym więcej, a tam za rogiem białe lub czarne moce tylko łypią okiem, coby rozpierduchę zrobić. A ja nie chcę! Nie wyrażam zgody! Mam Mężusia kochanego. Jajo musi się usamodzielnić. Wnuki chciałabym rozpieszczać. A tu straszą i straszą. Później mówią o depresjach i dziwią się, że tyle zachorowań.

No, ewentualnie, jak już musi, to niech pierdzielnie z zaskoczenia. Ale nie teraz. Nie podpisuję się i chyba jakiś protest zorganizuję. Albo głodówkę protestacyjną! Jak ktoś jest chętny, to zapraszam. Razem raźniej. Najpierw oczywiście, jak każdy porządny strajkujący, się najemy i napijemy odpowiednio, coby weselej i milej się nam głodowało. Mogę nawet tort czekoladowy zrobić na tę okoliczność. Może wzruszymy te moce nad nami, które mają zdecydować o końcu świata. I nastanie wiosna, wyjdzie słońce. Będzie pięknie! (U mnie w domu właśnie zakwitł krokus, czyli jest oznaka życia. Wiosna idzie, choć chyba na razie człapie niemrawo.)

Ostatni koniec świata przepowiedziany na 21 grudnia 2012 roku, szczerze mówiąc, przegapiłam. Wszystko przez to, że w tym dniu ogłoszono wyniki konkursu i okazało się, że wygrałam wycieczkę do Szwajcarii. Rozumie się samo przez się, że o końcu nie myślałam. Odłożyłam to na później. Teraz nadrabiam, bo w TV straszą, że powodzie, huragany, abdykacja papieża, to musi być ten czas. Czas końca. I zaraz na sądzie staniemy. Oj, będzie się działo. Będzie! Już rachunek sumienia robię na wszelki wypadek. I nie spodziewam się wniebowstąpienia, raczej powinnam przyzwyczajać się do cieplejszych klimatów. Wieczne upały mnie czekają. Ooo, ma to swoje plusy. Śniegu nie będzie. Bo co wstanę rano, to za oknem śnieg. Niby go już ubywa i bardziej jakąś breję przypomina niż biały puch, ale ciągle zalega w moim ogrodzie. Jeżeli ktoś chciałby odkupić hałdę śniegu, z miłą chęcią odsprzedam. Całkiem niedrogo, jakąś promocję zrobię, gratis dodam jakiegoś lekko zdeformowanego bałwana.

Mam tylko nadzieję, że sama w tym ciepełku nie będę się wygrzewać, że będzie nas więcej i całkiem doborowe towarzystwo tam ściągnie. A wy gdzie się wybieracie? Góra czy dół?

***

Zanim jednak nastąpi koniec, zachęcam do przeczytania „Męki kartoflanej” Janusza Rudnickiego. Akurat taki „czuły wkurw” pasuje do apokaliptycznego nastroju. Więcej tutaj.

 

* Zdjęcia z Wikipedii

0 myśli na “Ja nie chcę końca!”

  1. Kusisz tym jedzeniem przed głodówką,ale ja się nie przyłączę,ponieważ po pierwsze dziś się ważyłam i kilo mniej waga pokazała,a po drugie powiem Ci,że co ma być,to i tak będzie.My i tak nie mamy na to wpływu.

  2. Hehehe… Nas ostatnio telewizja raczy przepowiedniami “naukowymi”. Podobno w 2029 koło Ziemi ma przelecieć astroida Apophis, bliżej niż umieszczone są satelity komunikacyjne. Albo nas minie, albo pierdyknie natychmiast, albo wleci nam na orbitę, zrobi parę okrążeń i zrobi kuku 7 lat później. No super, nie ma co! Mówią, że tam gdzie walnie, to kamień na kamieniu, a poza tym to jak ileś tam bomb nuklearnych, słońce zakryte na całe miesiące i masowe wymieranie. Jak dinozaury.
    Nic, tylko iść się powiesić!
    😉

    1. Musisz wejść na zakładkę w kokpicie z lewej strony: “Strony” i “Dodaj nową”. To podobnie się robi jak wpis. Jakby coś, to pytaj, to podpowiem. Teraz jak zwykle nadaję z biura Mężusia. 🙂 W weekend będę w Warszawie, czyli też nie będę mieć dostępu do internetu, ale w niedzielę wieczorem wracam i służę pomocą. 🙂

  3. Witaj Amiu,

    Znów znalazłem chwilę, aby “Cię poczytać”.
    Naszła mnie nieco inna refleksja – chrześcijanie to strasznie zarozumiałe i megalomańskie towarzystwo, skoro przepowiadają, iż koniec świata zależy od “rodzaju” papieża! Wiara chrześcijańska to tylko jed na z wielu wiar na tym świecie i wcale nie najliczniejsza, ale zapewne “jedynie słuszna”! No cóż, jeżeli tak, to pozostaje nam czekać, aż to wszystko pierdyknie (żeby nie powiedzieć dosadniej). Do zobaczenia w ciepełku – wkrótce!

    1. Cieszę się, że dołączysz do tego “gorącego” towarzystwa”. A megalomanami są nie tylko chrześcijanie, wyznawcom islamu tez niewiele brakuje 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *