Po weekendzie

Dziękuję wszystkim za komentarze. Dawno się tak nie cieszyłam. Zawsze to jakiś kontakt z “prawie żywym” człowiekiem. To pogadaliśmy sobie… .

W weekend odpoczęłam od porządków domowych. W niedziele obiady gotuje zawsze mój mąż (takie mam szczęście). No, ale sobota i niedziela minęły, czas wrócić do obowiązków domowych. Pewnie to już stało się normą, że poniedziałki zaczynam od prania. Potem jakieś odkurzanie. W zasadzie nie mam ochoty dziś pisać o pracach domowych… Zdaję sobie sprawę, że nie są one ciekawe. Tak naprawdę jednak człowiek zaczyna doceniać wszystkie, jak to jedna z komentujących osób określiła, opiekunki domowego ogniska, dopiero wtedy, kiedy sam się w nią zmieni. To praca na pełny etat. Wiem już, że nie będzie to sensem mojego życia. Jednak ten rok spędzę w domu, aż do lata, więc muszę sprostać domowym obowiązkom. To tez nie jest tak, że nie ma czasu na przyjemności. Jedną z największych jest czytanie . Co prawda mam wrażenie, że moje lektury trochę oddają charakter sytuacji, w której obecnie się znajduję. We wrześniu był to jeszcze Murakami, potem już były kryminały, a obecnie romans historyczny – Lorentza “Nierządnica”. Straszny banał, choć podobno bił rekordy popularności w Niemczech. No, ale przeczytałam, uroniłam na koniec łezkę i nawet zakupiłam sobie drugą część “Kasztelanka”. Jednak po przeczytaniu kilku stron, krzyczałam “RATUNKU!!!”. No, dobra, siedzę w domu, sprzątam, gotuję, zamiatam kurze, ok. Ale chyba nie mogę się całkiem odmóżdżyć. Trzeba się  jakoś ratować. Wczoraj w radiu (na wieczór zawsze słucham jedynki), mówiono o nagrodzie NIKE. Co prawda od kilku lat staram się śledzić, komu ta nagroda jest przyznawana, co więcej nawet zdarza mi się czytać nagrodzone książki, jednak ni jak nie rozumiem klucza. No, może za głupia jestem, by to rozumieć. Nie zawsze też docierają do mnie książki laureatów tej nagrody. Mimo wszystko staram się z nimi zapoznać, by trochę wyściubić nosa ze swojego malutkiego światka. Podobno wczoraj nagrodzono książkę Marka Bieńczyka “Książka twarzy”. Z ciekawości na pewno przeczytam.

A tak wracając do mojego ukochanego domu… Kot nie bardzo daje mi dzisiaj popracować. Jakiś taki niedopieszczony. Zrobił obchód ogrodu, zajrzał obowiązkowo do sąsiadów, a teraz wskoczył mi na kolana i utrudnia pisanie. Mruczy zachęcająco “Głaszcz mnie”. I jak tu mu się oprzeć? Nie ma szans. A tu zaraz trzeba obiad wstawić… . Dziś mam nadzieję będzie pysznie. Kupiłam polędwiczki drobiowe. Koleżanka podała mi kiedyś znakomity przepis. Polędwiczki (oczywiście umyte) posypuje się lekko solą i papryką (może być ostra albo słodka – jak kto woli), a potem obsmaża na patelni z obydwu stron. Następnie wrzuca się do rondelka i zalewa śmietaną – najlepiej kremówką, bo musi zgęstnieć. Do tego należy dodać kilka gałązek świeżego rozmarynu i dusić aż zgęstnieje. Pychota! Warto spróbować, bo to szybkie, łatwe i smaczne. A trzeba przecież sobie jakoś ułatwiać życie. Jak już obiad będzie gotowy, zrobię zdjęcie i jutro wrzucę na bloga. Jednak nie wygląd tej potrawy jest najbardziej zachwycający, ale zapach rozmarynu. Jeżeli go lubicie, koniecznie wypróbujcie ten przepis. Ja mam z nim dodatkowo miłe wspomnienia. Pierwszy raz jadłam go u mojej koleżanki Eli, kiedy to wraz innymi dziewczynami pod pretekstem przygotowania jakichś dokumentów do pracy urządziłyśmy sobie fantastyczne pogaduchy przy tym właśnie kurczaczku, do tego były ogórki korniszony z czosnkiem (niestety nie umiem takich robić), a to wszystko popijane dobrym wytrawnym winkiem. Słoneczko wtedy świeciło… Siedziałyśmy na tarasie, było lato…

No, koniec tych sentymentalnych wypocin. Trzeba wziąć się do pracy, zrzucić brutalnie kota z kolan i do kuchni!

0 myśli na “Po weekendzie”

  1. Tak,też musiałabym się wziąć do pracy,ale najgorsze jest to,że mam lenia okropnego:)
    Widzę,że mamy ze sobą troszkę wspólnego:)A mianowicie lubimy czytać:)No i jesteśmy kurami domowymi:)
    A na te smugi na oknach,to słyszałam,żeby do wody dodać octu i tym myć szyby.Ale też,żeby widzeć czy zostały smugi,np.wewnętrzną stronę szyby wycieraj pionowo,a zwnętrzną poziomo.Wtedy będzie widać ewentualne niedoskonałości,czego Ci nie życzę.:)Ja w sumie tego sposobu jeszcze nie próbowałam.

  2. ja jeszcze nie znam rewelacyjnego patentu na mycie szyb, bo mi ginekolog zakazał myć, bo powiedział że za wcześnie urodzę, ale jak jakiś będę miała to z pewnością się odezwę. Ewentualnie przed świętami wpadnę na twojego bloga zobaczyć co tez ci inni poradzili. Hehe 🙂 Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *