Jak zakląć z humorem?

Ostatnio zainteresowałam się ciekawymi, ale śmiesznymi przekleństwami. Jakoś tak zboczyły me myśli w dziwnym kierunku. Wiadomo, że język nie ma granic, podobnie jak ludzka wyobraźnia. Rozśmieszają mnie używane „jeżu kolczasty” i „borze szumiący”. W ogóle lubię zabawę słowem. Uważam, że czasami potrzebny nam dystans również do języka. Najgorsze, co może być, to sztuczne zadęcie w stylu ą, ę przez bibułkę.  A czasami trzeba trochę poeksperymentować, pokombinować z zestawianiem słów (lub wymyślaniem nowych – dlatego tak lubię Białoszewskiego).

Zaczęłam więc zgłębiać temat i szukać w necie ciekawych przekleństw (ale nie wulgarnych), takich świadczących raczej o poczuciu humoru.

Oczywiście okazało się, że kura rządzi. Spójrzcie na powiedzonka w stylu: „kurza stopa”, „niech cię kura kopnie”, „kurczę blade”, „kurza twarz”, „kurza piechota”, „kurka wodna”, „kurza melodia”, „o kurro, himenez”, „kurczę jego w du…ę cara Mikołaja, podżegacza, imperialisty mać…” (to ostatnie trochę wulgarne, ale sami przyznajcie, że inwencja twórcza godna pochwały).

 Z tego wniosek, że najbardziej wulgarnym zwierzakiem jest kura. No, ale wiadomo, że kura to jajcarka, więc nie ma się co dziwić.

Zobaczcie, co jeszcze znalazłam:

− Z kuriera wycięty.

− Madafaka cycek.

− Byku z plastiku.

− Chyba cię popiętroliło.

− Motyla noga.

Czasami na spotkaniach autorskich czytelniczki pytają o wulgaryzmy. Upewniają się, czy występują w moich książkach i jaki mam do tego stosunek. Zawsze odpowiadam, że język w książce (w dialogach) ma być jak najbardziej naturalny. Kiedy komuś spadnie na nogę imadło, raczej wątpię, że krzyknie „O, cholibcia”. Mnie by wyrwało się z paszczy siarczyste przekleństwo. Nie ma bata. Bohaterowi więc też musi się wyrwać. Oczywiście dobrze jest, gdy się nie przesadzi. Nadmiar wszystkiego szkodzi (chyba że jest to jakiś celowy zabieg).

Macie jakieś swoje ciekawe, żartobliwe, oryginalne i niewulgarne przekleństwa?

 

 

56 myśli na “Jak zakląć z humorem?”

  1. Mój fizyk z gimnazjum mówił: “A niech was drzwi ściną”. I pamiętam jeszcze, choć nie wiem skąd : “a żeby cię pies obwąchał”. 🙂

  2. Ja cierpię dolę, ale jedwabisty temat 🙂
    A z tego typu przekleństw to polecam odświeżyć nieśmiertelne OT-TO i ich “Droga pani sąsiadko”: Pani jarzy, pani jarzy bazę, wulgarnych nie można używać wyrażeń.

  3. 1) ale się pozajączokowało…
    2) pomierdoliło się
    3) (nieco cięższe) pies ci mordę lizał
    4) o w morę jeża
    5) o w mordeczkę
    6) oszz… kur wagon przywieźli (mój eks teść przy wnukach gdy coś się stało i przeklinać miał ochotę)
    7) jaaa pierdziu…..
    8) (o czyimś ciężkim myśleniu i braku lotności intelektualnej) durny jak stado latających imadeł
    9) niech to gęś kopnie

    może starczy 🙂 🙂

      1. być może było to autorskie powiedzenie uknute na studiach, raz, że kilku wykładowców mieliśmy z megamuzgami, a za to kilku kolegów z grupy, być może dla wyrównania potencjałów, zupełnie pozbawionych tego organu, no może występował w szczątkowej wersji odpowiedzialnej za oddychanie picie i jedzenie (takie męskie wersje blachar to były mniej więcej)

  4. Śmiesznych przekleństw używałabym tylko w zabawnych sytuacjach, ale przy lecącym na nogę imadle tylko jedno słowo przychodzi mi do głowy. No może dwa 😉
    A co do kur: mamy z Małżem kurnik i parę kurek. Są bardzo grzecznymi stworzeniami, nie licząc kilku sytuacji, kiedy wyżarły sąsiadowi sałatę z ogródka, a drugiemu rozkopały kwiatki 😉
    Pozdrawiam

    1. Ha, ha 🙂 Czyli kury też broją. Gdybym miała większy ogród, z pewnością kupiłabym sobie ze dwie-trzy kurki. Co prawda nic o nich nie wiem, ale myślę, że jakoś byśmy się dogadały. 🙂 😉

  5. U mnie w domu funkcjonowało wiele określeń zastępczych! Trudno mi teraz po przeszło pół wieku przypomnieć sobie wszystkie, ale zaczytuję kilka:
    pierwiosnek konwalia,
    g… afgańskie na zakręcie,
    odwłok (czyli zakazana dupa),
    kurna chata.
    ohyzda,
    chlorella,
    wieniec laurowy dla walecznej krowy,
    ostatnio spotkałam się z: bagienne upiory…

  6. No ale temat Cię naszedł 🙂 .Z tych w miarę cenzuralnych to:
    -W mordę jeża
    -co za gówno parowane na maśle
    -ja pierrr…dzielę
    -o chuuu….steczka.
    Znaczy się, że zaczynam prawie brzydko ale końcówki zmieniam 😉

  7. Zajedrabiniasty temat, Aniu 🙂 Masz zawsze ciekawe teksty, bo u innych różnie z tym bywa. Często są to tematy z d… py wzięte albo strasznie pomerdane 🙂 Kiedy się je czyta, ma się wrażenie, że to pierdzielenie kotka za pomocą młotka 🙂 Uściski, moja ulubiona Kurko 🙂

  8. ja lubię “kurtka na wacie” i “jołki połki” 😀

    w odosobnieniu lub wśród towarzystwa, przy którym mogę sobie na to pozwolić, przeklinam bardzo brzydko. u mnie narasta to z wiekiem… chyba kwestia doświadczeń życiowych 😉

    w temacie przekleństw i innych obraz, zawsze mi się przypomina Stachury “Kropka nad ypsylonem” – jest tam taki ciekawy fragment 😉

    1. A! Zapomniałam o tym wierszu! Czytałam go bardzo, bardzo dawno temu i kojarzy mi się z lingwistą-erotomanem. Dzięki za przypomnienie! 🙂 🙂

  9. ” Prokurator jest świnia a ławników można olać”ale to bardziej jako komentarz służy mi od dawna. Bardzo mnie męczy pikowanie wulgaryzmów , jest wręcz czymś co każe mi wyłączać telewizor. Nie wypikuje się skrajnych idiotów a ich słowa są również rzucaniem mięsem.Jak Ci się komentarz nie podoba, “czep się poręczy”

  10. Kurde Mol Chopina

    Tak serwisant w pracy dawał upust emocjom wszelakim:) Próbowaliśmy na różne sposoby żeby mocniej wyraził swoje wk…. Ale twardy był , nie dał sie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *