Wspinamy się pod górę

Muszę chyba odczynić jakieś uroki. Ostatnio wszystko u nas pod górę. W dodatku nie taką zwyczajną, na której można na sankach zjechać, ale raczej taką, gdzie można uprawiać wspinaczkę wysokogórską. Nawet zaczęłam podejrzewać, że promieniujemy tym „pod górkę”.

Planowaliśmy spotkać się ze znajomymi, którzy w pobliżu nas są na wczasach. I co? I nasz kolega nie zdążył zobaczyć hotelu, a już złamał nogę (podczas wynoszenia walizek). A kysz! Mam nadzieję, że to nie od nas poleciał ten pech.

Babcia w szpitalu. W poniedziałek siedem godzin siedziałam z nią na SOR-ze. Okazało się, że jednak biodro złamane. Czekałyśmy długo, bo ortopedzi byli na bloku operacyjnym. Ja już świrowałam. A babcia wszystkich (kogo sięgnęła) wycałowała po rękach, a jak jej skończyły się pokłady dobroci, to krzyczała i histeryzowała. Kiedy wróciłam do domu, czułam, jakby mnie przepuszczono przez maszynkę do mięsa.

Lekarze mają podjąć decyzję o operowaniu jej biodra. Babcia naprawdę cierpi, bo ręka złamana, biodro złamane, nie ma jak się ruszyć. Ale jest w niej taka żądza życia, że patrzyłam na to wczoraj z lekkim przerażeniem. Wpadła w jakiś amok. Lekarz powiedział, że ma jeść, bo wtedy będzie miała siłę i będzie żyć, to babcia łapczywie wpychała kanapki do ust. Prosiłam, by jadła wolniej i że nie musi zjadać wszystkich kanapek, jak nie może. Nie pomogło. Jeszcze zażądała kefiru, potem słomki. Opierdzieliła mnie, że nie przyniosłam jej sztućców (kiedy leżałam w szpitalu, sztućce dawali, więc nie miałam pojęcia, bo dzień wcześniej mówiła, że nic nie potrzebuje). Kazała umyć sobie sztuczne szczęki. Potem zażądała, żebym posprzątała jej pokój, zmieniła i wyprała pościel… Ech. To, że muszę pracować i nadrabiać zaległości, bo nie dostanę pensji w tym miesiącu, nie dotarło.

Potem wydała dyspozycje, co mamy zrobić, jak ona wyjdzie ze szpitala. Nakazała przyjazd bratanicy, bo na pewno lepiej się zna na opiece nad starszymi niż ja. Ani razu o nic nie poprosiła, wszystkiego żądała. Mam wrażenie, że wpadła w jakiś dziwny amok. Trzyma się oczywiście mocno życia. I przyznam, że życzę jej jak najlepiej, ale wszystko to wygląda przerażająco. Mam wrażenie, że straciła kontrolę, nie jest świadoma tego, co robi. Wydaje jej się, że wyjdzie ze szpitala i zabierze się za prasowanie! Strasznie boi się piekła i tego, że nie odpokutowała jeszcze wszystkich grzechów. Aż strach pytać, co robiła w młodości.

A my wczoraj wieczorem wybraliśmy się na przejażdżkę, bo jesteśmy wykończeni psychicznie. Po przejechaniu prawie ośmiu kilometrów, zerwał mi się łańcuch. Metodą kamienia o kamień jakoś Sławek go poskładał (dwa razy musiał go naprawiać) i udało się nam doturlać z powrotem. Część pieszo, część rowerem, ale dojechaliśmy. W trakcie dyskutowaliśmy o tym, co nam się ostatnio  przydarza (w domu, w pracy, na rowerze, w rodzinie itp.). Jak nic trzeba wymieść te kłopoty i odczynić jakieś uroki, bo to niemożliwe, żeby tak wszystko nam na głowę spadało. Macie jakieś sprawdzone sposoby?

36 myśli na “Wspinamy się pod górę”

  1. W życiu są wzgórki i doliny, mam nadzieję, że już sięgnęliście dna tej doliny i będzie tylko lepiej. Pod górę ciężko, ale lepiej niż z górki… To się tyczy Babci, póki jeszcze walczy. Ściskam Was serdecznie, wirtualnie, bo tylko tyle zrobić mogę.
    Jak jest źle, to musi być lepiej, inaczej po prostu być nie może.

  2. Cześć Ania, kiedy rok temu moje życie było jedną wielką katastrofą, to najsensowniejszą uwagą i pocieczeniem było stwierdzenie że każda żmija ma swój koniec :-). I tak też było, każdy pech kiedyś się skończy…..

  3. Myślę, że ten żądaniowy amok babci to coś jakby stres pourazowy! Nie lubi byc od kogoś zależna, jest aktywną osoba, której wszędzie pełno, a teraz ma świadomość tego, że na jakiś czas będzie wręcz uziemiona! Działa system obronny, ale ten zły, ten prze który wyładowuje się troche na bliskich! Ja mam podobnie

      1. Ja bym Wam radziła troszkę asertywności bo jak Babci się spodoba żądzenie i rozstawianie po kątach…
        Wiem, że jest biedna, chora i w szpitalu ale…

  4. Sposób jest jeden, niepopularny uprzedzam od razu, a mianowicie – trzeba przetrwać. Ja miałam taki ostatni miesiąc. Końca góry nieszczęść nie było widać, a potem zaczęło się prostować i jest znośnie. Trzeba przetrwać. A co do zachowania Babci to zauważyłam, że starsi ludzie są tak bardzo skoncentrowani na sobie, że innych albo nie postrzegają jako istoty ludzkie, albo traktują wyłącznie usługowo. Myślą, że będą wieczni. Chcą być wieczni. Moja babcia (92 lata) rozbraja mnie tekstem: ” tę bluzkę dziecko to ja będę nosiła na starość” 😀 powodzenia

  5. Co do odczyniania to lepiej babci się zapytaj 🙂 Ona na pewno da ci kilka wskazówek 🙂 Ja na tomiast , tego kota od weterynarza , złapał bym i włożył na trzy zdrowaśki do piekarnika 🙂 żartowałem 🙂

  6. Dobry wieczór
    Aniu ale Ty przecież znasz się na zaklęciach i urokach ,
    W ” W już nie uciekam ” kapitalnie odpisałaś odczynianie a i chyba w najnowszej powieści będzie coś o gusłach 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Raz faktycznie odczyniałam. Teraz to powtórzyłam. 🙂 Może na głowę przynajmniej za działa, na zasadzie placebo. 🙂

  7. Starsi ludzie już tak mają i jakoś trzeba to przetrwać. Limit złego wyczerpaliście, powoli wszystko będzie się prostować. Zdrówka dla babci, a dla was cierpliwości i wytrwałości.

  8. Wypróbowanego sposobu nie mam, dlatego uważam się za życiowego pechowca. Babci życzę, by jak najlepiej zniosła operację.Tobie i mężowi, abyście czas Jej pobytu w szpitalu, wykorzystali dla siebie, nie tylko jeżdżąc na rowerach. Są tacy, którzy uważają, że wszystko “w górze” zapisane już jest od dawna, więc nie wiem czy odczynianie coś pomoże.

  9. zmień nastawienie – słowo. Myślisz mówisz i masz. Wiem, że to trudne ale im więcej myślisz o pechu tym więcej go przyciągasz. Kiedyś myślałam , że to bzdury ale jednak nie…

  10. … zdaje się, że miotłę masz jedną taką… nie na pokaz w gabinecie stać powinna, tylko do roboty ją czas zaprząc… wymieść całego pecha z domu, zaczynając od najdalszego kątka, omiatać wszystkie kąty i wymieść za drzwi to wszystko… za drzwi główne wymieść.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *