Recepta na długowieczność

Odbyłam z Babcią rozmowę na temat jej dobrej formy. Powiedziałam jej, że o tym napiszę.

Co zrobić, by w wieku 92 lat mieć taką formę?

Babcia była szczęśliwa, że może się podzielić wiedzą z młodszymi pokoleniami. Powiedziała tak:

– Trzeba o siebie dbać, ciepło się ubierać. Jeść codziennie orzechy, pić szałwię i pokrzywę i ruszać się. Ja muszę pochodzić, coś porobić, bo inaczej kości mnie bolą. Lubię ćwiczyć na twojej maszynie [orbitreku]. Ponadto dla gimnastyki umysłu trzeba czytać. Ja czytam jedną książkę na miesiąc.

Poradziła też oczywiście modlitwę, bo jest bardzo religijna. Jej największym marzeniem było pójść do klasztoru, ale rodzice wydali ją za mąż. Chyba zrobili jej ogromną krzywdę, bo całe życie cierpiała z tego powodu, że nie mogła zrealizować tego pragnienia. Wychowana jednak była tak, że na sprzeciw wobec decyzji ojca nie było szans.

– Aha! – dodała. – Nie palić papierosów i nie pić wódki. Ja nienawidzę pijaków. Nigdy nie piłam wódki – mówi, na co ja się uśmiecham, więc Babcia dodaje, że raz wypiła, ale tylko raz. W tym momencie uderza się w pierś. Ja jednak dalej się uśmiecham, bo robię Babci zakupy, więc wiem, że od czasu do czasu (może dwa–trzy razy w roku) prosi, by jej kupić „ćwiartkę”.

– A te twoje nalewki z aloesu albo z gałki muszkatołowej? – pytam z uśmiechem. – Na wódce przecież.

– Ale to co innego – odpowiada. – To lekarstwo, a jak w lekarstwie jest wódka, to może być. Taka wódka to nie wódka, to lekarstwo – powtarza, żebym miała pewność. – To nie dla przyjemności, ale dla zdrowotności.

– No tak, to zmienia postać rzeczy.

Myślę, że tę zasadę warto sobie wziąć do serca i pamiętać, że dla zdrowotności można więcej niż dla przyjemności. Chociaż nie wiem, czy to dotyczy też jedzenia.

– A co jeść?

– Mało mięsa. Ja od sześćdziesięciu lat nie jem mięsa dwa razy w tygodniu. W pozostałe dni też rzadko. Bardzo lubię za to ryby – wyjaśnia, a po chwili ściszonym głosem dodaje: – I śledzie! Śledzie lubię, ale nie mogę, bo mi szkodzą. Ale czasami po prostu muszę zjeść. Przecież jak zjem kawałeczek to najwyżej poboli, poboli i przestanie, nie? Najwyżej wezmę potem jakieś antidotum. Aha! I masło. Masło trzeba jeść, bo jest zdrowe!

Na koniec Babcia jeszcze dodała, by żyć w zgodzie, nikomu nie zazdrościć.

Proste? Bardzo!

36 thoughts on “Recepta na długowieczność”

  1. Zgadzam się z seniorką w 100%.A to ostatnie zdanie przebija wszystko, cały styl życia! Co jest najważniejsze dla zdrowia i długowieczności? Zgoda i spokój.Proste.
    Przesyłam pozdrowienia dla babci i życzę kolejnego wspaniałego dnia.Warto sobie wziąć do serca rady mądrej kobiety.

  2. Już babci tej ćwiarteczki wypominać nie trzeba. Ona tak dla zdrowotności. Babcia mojego męża też od czasu do czasu kieliszeczek dla zdrowotnści wypijała i do 99 lat dożyła.

  3. Babcia ma rację. Dla zdrowotności to trzeba i nie grzech chlapnąć 😉 Moja babcia, zbliżona wiekiem, mówi dokładnie to samo: zgoda, pokój i zadbać o siebie. To pokolenie tak ma widocznie 🙂 Pozdrowienia i uściski dla babci.

  4. Mój Tata miał 99 lat jak zmarł (z tęsknoty za Mamą , gdyby ona żyła on spokojnie 100 by przekroczył) jego styl życia był podobnie jak Twojej Babci “kieliszeczek procentów nigdy nikomu nie zaszkodzi” – 🙂 Do końca zachował sprawność umysłu i w zasadzie nie chorował. Rocznik 1912 tylko, że to inny “materiał genetyczny” wychowany bez chemii i wynalazków cywilizacji. My nie mamy tego szczęścia żyjemy w “brudnym” świecie, niestety.

  5. Zazwyczaj nie lubię czytać o Babci, bo to ten typ ludzi, co mi ciśnienie podnosi. Tym razem jednak mądrze prawi. I co do nalewek vs. wódki – 100% racji. Tylko baczyć trzeba, żeby nie przedobrzyć z tymi nalewkami 😉

    1. Ha, ha 🙂 Babcia Ci ciśnienie podnosi? Musiałabyś z nią zamieszkać, wtedy to dopiero byłoby wysokie ciśnienie. 😉 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *