Geriatryczne rozważania

Przepraszam, że nie było postu w środę. Tak myślałam, że w długi weekend raczej nie siedzieliście przed komputerami, więc zrobiłam sobie wolne. My ten czas spędzaliśmy aktywnie, ale też sporo się wydarzyło.

Muszę przyznać, że ostatnie dni zmusiły mnie i Sławka do refleksji na temat starości i chorowania (od razu zaznaczam, że Babcia w doskonałym zdrowiu i całkiem niezłej formie). Chodzi o nasze mamy. Taka chyba kolej rzeczy, że człowiek najpierw martwi się o dzieci, a potem o rodziców. Ponadto zawsze wszystko idzie stadami, jakby nie mogło dać odetchnąć.

Kiedyś napisałam opowiadanie dotyczące starości. Zostało ono dodane do „Żółtej tabletki plus” (premiera 1.06.). Pozwólcie, że krótki fragment wrzucę:

„Otaczała mnie starość. Przygarniała mnie swoim ramieniem, szepcząc do ucha sprośności. Nieprzyjemny świst powietrza muskał policzek. Nie chciałam spojrzeć. Czerstwy chleb stanął w opozycji do czerstwego ciała. A ono wciąż trzymało się całości, jakby bojąc się zupełnie opaść, bo wystarczająco często opadały już ręce.

– Chcesz pajdkę? – spytała starość, spoglądając na mnie zapadniętą źrenicą. – Jak pożujesz przed snem, nie przyśnią ci się Cyganie.

– Chcę, by przyśnili mi się Cyganie – odpowiadam hardo, widząc cygańskie tabory, rozwiane włosy i czerwień spódnic wirujących wokół kostek.

Nie jem więc pajdki chleba, licząc na marzenie senne o kiczowatej wolności. Starość spogląda na mnie spod byka. Natychmiast wkłada suchą skórkę do ust i żuje. Rozmiękcza chleb w bezzębnych ustach. Odwracam więc wzrok, który opada na rozdeptane kapcie unoszące z trudem rozsypujące się ciało.

– Pożałujesz – mruczy. – Potem zawsze się żałuje.

Zaprzeczam ruchem głowy. Wciąż odmawiam chleba powszedniego na skraju dnia.

– Czego się boisz? – pyta.

W pierwszym odruchu chcę ją wskazać palcem, lecz potem drżąc, mówię, że niczego, że tej nocy nie boję się jej obecności. Wytrzymuję zaszłe mgłą spojrzenie.

– Widzę, że się boisz. – Uśmiecha się. Z ust wystaje jej rozmiękła masa czerstwego chleba. Oblepia jej usta. Nie widzę języka, ale wiem, że pszeniczno-żytnia breja oczekuje tam na zepchnięcie w głąb przełyku”.

 

PS  Jedno jest pewne: starość się Panu Bogu nie udała.

24 myśli na “Geriatryczne rozważania”

  1. To prawda – starosc sie Panu Bogu nie udała!!!
    Czerpmy wiec z życia ile sie da i bądzmy jak najdłuzej młodzi!!!

  2. A ja się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Panu Bogu się wszystko udało 🙂 A starość też jest po coś, choć z pewnością nie można jej nazwać najmilszym etapem życia…

  3. Starość jest do bani na tyle na ile jej na to pozwalamy- nie wiem zresztą, może głupio gadam, dopiero zaczynam tetryczeć więc nie mogę powiedzieć nic mądrego.
    Kocham Twoje opowiadania i prywatnie uważam, że jesteś mistrzynią krótkiej formy. Na pewno nabędę Żółtą Tabletkę. Dasz autograf, co? 🙂

  4. To tak jak byś powiedziała że Jesień się panu Bogu nie udała . Starość jest taka na jaką każdy sobie zasłużył . Jeden jest otoczony rodziną , drugi w samotności , inny skłucony a inny przepełniony miłością . Nie można tak mówić , to tak jak by się powiedziało że nasze życie jest nic nie warte . Trzeba zrozumieć sens życia , że jesteśmy tu po to by się rozwijać . Tak jak drzewo które po zimie wypuszcza pąki , kwiaty , liście , by dać owoce . Przekazać swoje geny , by na jesień pogubić liście i zastygnąć na zimę . Im więcej z siebie dajemy, tym nasze owoce są ładniejsze , pamięć o nas będzie trwać . Pozdrawiam .

      1. To że kazdy ma taką starosc i życie jak sobie ułożył i jakich wyborów dokonał to oczywiste (choc czasem tez nie od niego to zależy – chcesz rozsmieszyc Pana Boga powiedz mu jakie masz plany) Chodziło mi o choróbska, które sie czepiaja i nie chcą odczepic – choc z drugiej strony co mają powiedziec rodzice chorych dzieci?
        Cieszmy sie wiec tym co mamy bo życie potrafi zawsze odebrac nam więcej…

  5. Ja wiem czy starość się nie udała? Wygląda to raczej na coś przemyślanego. Człowiek dziecinnieje, obojętnieje, brzydnie to i umierać mu mniej żal. Kto chciałby umierać będąc w pełni sił? 🙂

  6. Cudny fragment opowiadania o starości, Aniu 🙂
    Starość nie jest przemyślana… Trochę inaczej to powinno wyglądać.

    1. Tylko w sumie nie wiadomo jak, bo jakby była cudowna, to kto by chciał umierać. 😉 A może o to chodzi, by nas zmęczyć. 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *