Gdy zabrzmi szept… – konkurs

Muszę jakoś z gracją zakończyć ten nieszczęsny tydzień. I chciałabym z Wami podzielić się moim audiobookiem. Świeżynka!

Bardzo mi zależało, żeby przede wszystkim „Szepty dzieciństwa” ukazały się w wersji audio, bo ta książka ma specyficzne brzmienie. I udało się. W zasadzie nie było z tym żadnych kłopotów, bo wydawca był bardzo chętny. Książkę czyta Joanna Domańska i przyznaję, że wykonanie jest perfekcyjne. Aktorka zrobiła z tego niemalże słuchowisko. Świetnie modeluje głos, potrafi oddać emocje. Bardzo mi się podoba. Mam więc do oddania płytę CD (dwie!) z nagraną wersją audio powieści i pomyślałam, że przecież mogę zrobić konkurs! To będzie dobre zakończenie niezbyt dobrego tygodnia.

Pomysł mam taki:

  1. Konkurs trwa od 27.01.2017 r. do 31.01.2017 r. (do godz. 20.00).
  2. Ogłoszenie wyników nastąpi 1.02.2017 r. (do godz. 10.00). Nagrodzone zostaną dwie osoby.
  3. Zadanie konkursowe: W komentarzu należy podać tytuł i wykonawcę/autora utworu muzycznego, który kojarzy się Wam z dzieciństwem. A ja i mój mąż Sławek spośród wszystkich wybierzemy te, które chwycą nas za serce/rozśmieszą/wzruszą/pobudzą do refleksji. (Oczywiście wygooglujemy i odsłuchamy).
  4. Nagroda: płyta CD (nowa) z wersją audio mojej powieści „Szepty dzieciństwa” (wyd. Szara Godzina; StoryBox)
  5. Jeżeli ktoś ma ochotę, może oczywiście polubić mój fanpage.
  6. Nagrodę wysyłam na terenie Polski, ale mogę też wysłać na terenie Europy (mam nadzieję, że nie zbankrutuję).
  7. Nie ma odwołania od wyników konkursu. Wierzę, że będzie to dla Was przyjemna zabawa.

 szepty audio

Zapraszam!

*

*

PS A w lutym w wersji audio ukaże się “Złodziejka marzeń”, więc również będzie konkurs. 😆

39 myśli na “Gdy zabrzmi szept… – konkurs”

      1. A “Niedomówień” też będzie można posłuchać, bo zanim pojawią się na płycie, będą czytane w połowie marca w Radiu Gdańsk (50 odcinków). 🙂

    1. A wiesz, że mnie mama nie śpiewała nigdy. Tata za to miał jedną piosenkę, którą nam śpiewał, a my zamiast spać, to śmialiśmy się w głos. 🙂

  1. Pierwsza piosenka jaka mi sie kojarzy z dzieciństwem to śpiewana przez Irenę Kwiatkowską piosenka o koziołku Rududu. Jako paroletni brzdąc wysłuchiwałem opowieści o koziołku z uchem przytkniętym do radia, tak aby niczego nie uronić.
    Tekst pamiętam do dziś, oto fragment
    Ma majtaski na szeleczkach nasz koziołek Rududu
    A z majtasków w drobne paski kozi ogon sterczy mu

  2. Piosenka mojego dzieciństwa (chociaż jedna z wielu) to Pszczółka Maja śpiewana przez Zbigniewa Wodeckiego. Czołówka bajki z piąsenką w tle była czasami ważniejsza niż to co po niej. Obecnie śpiewamy ją z córkami 🙂

  3. Piosenka z dzieciństwa, którą wspominamy w rodzinie ze śmiechem to “Kalina malina”. Szczególnie ulubił ją sobie mój dwuletni wtedy brat. Mały okrąglutki ludzik podskakiwał po domu śpiewając pierwszy wers piosenki, ale w swojej wersji. Brzmiało to mniej więcej tak: “Kalyna malyna w lesie rozkitała”. Do tej pory czasem podśmiewamy się, że coś rozkita.

  4. Dzieciństwo to duży zakres wiekowy. To czas od malucha po początek podstawówki. Tenokres kojarzy mi się z Sygnałami Dnia, które zabierały mi sen oraz z “Poranne wstaja zorza” Nutki niezbędniki, wakacyjne jakie spedzałam u babci. Ale w niedziele był kogut – Poranek! 😀 Trauma do dnia dzisiejszego 😛 😀 . Ale jesli chodzi o muzyke to pokrywała ona czas zwiazany z samotnością. Po szkole siadałami ze zbiorem płyt rodziców,. W tych chwilach, kiedy nikogo nie było w domu, puszczałam na gramofonie. “Ty czarny baranie” dla dzieci, a później szły Sipińską. Rodowicz, Jacek Lech, Krawczyk i Abba

    Poza konkursem, pozdrawiam.
    A i mężusiowi, proszę złożyć stos życzeń – niech Mu się zawsze wiedzie jak najcudowniej, oczywiście przy Twoim boku 🙂 100 lat 🙂

  5. W dzieciństwie chętnie oglądałam wszelkie festiwale, a moim ulubionym był Festiwal Piosenki Żołnierskiej. Hitem dla mnie i moich koleżanek była piosenka: Witaj Zosieńko, otwórz okienko na wschodnia stronę. To był numer jeden do śpiewania w domu, na podwórku, na ulicy i u lekarza. Do tej pory całkiem nieźle tekst pamiętam. No i oczywiście Deszcze niespokojne z Czterech Pancernych. Taak, chyba sobie dzisiaj wieczór sentymentalny zrobię 🙂

  6. Ja mam na głowie wymyślanie konkursów Walentynkowych.
    Piosenka z dzieciństwa? Taki szept z dzieciństwa…
    Miałam tylko 8 latek jak spiewałam solo piosenkę I.Santor “Piosenka o sąsiedzie”.Czułam się wówczas prawdziwą gwiazdą, cała sala biła dla mnie nieustające brawa.
    Ja poza konkursem, bo już wygrałam jeden Aniu. Pozdrawiam (ale mi przypomniałaś…)

  7. Książkę czytałam, ale zagram o audiobooka do Biblioteki. Piosenka, która kojarzy mi się z dzieciństwem?
    Ostatnio Młoda ją śpiewa.
    Autora i tytułu nie znam.
    Pani Zo, zo, zo
    Pani sia, sia sia, pani zo, pani sia, pani Zosia męża ma,
    a ten mąż, mąż, mąż pije wciąż, wciąż, wciąż, trochę wina, trochę wódki i od tego jest malutki.
    Przepił dom, dom, dom
    Przepił wóz, wóz, wóz
    a na koniec tej piosenki na patelni żonę wiózł, wiózł, wiózł.
    Oczywiście pisząc tekst, śpiewałam sobie 🙂

  8. Mnie sie niedawno za sprawą fajnie bawiących sie polskich kibiców (nieprawdopodobne ale prawdziwe!) przypomniał sie “ogórek zielony ma garniturek” a także może dlatego że zawsze marzyłam o psie “bo ja mam psa” ta piosenka zawsze ciśnie mi sie na usta jak widzę zdjęcia Oli z Tutkiem…

  9. Zdecydowanie piosenką mojego dzieciństwa są ,,Deszcze niespokojne”, czyli czołówka z serialu ,,Czterej pancerni i pies” 🙂
    Dlaczego właśnie ten tytuł? Ponieważ gdy byłem dzieckiem nieustannie oglądaliśmy ten serial, to była już taka nasza rodzinna tradycja. Pamiętam jak całą rodziną zasiadaliśmy przed telewizorem tak jakby było to jakieś święto. Często był to jedyny czas, który spędzaliśmy razem. Rodzice oraz dziadkowie prowadzili gospodarstwa, gdzie jak wiadomo zawsze jest dużo pracy. Nic jednak nie przeszkodziło w obejrzeniu ,,Pancernych” 😀
    Pamiętam jak któregoś dnia przyjechała do nas ciocia zamieszkująca drugi koniec Polski. Nie znając tego zwyczaju zaproponowała mi, że włączy mi bajkę. Według opowiadań odpowiedziałem jej wtedy ,,Nie chcę bajki, chcę Pancernych”. Rodzice mówią, że powiedziałem to tak zdecydowanie i z taką groźną miną, że nie potrafili się nie roześmiać.
    Żadna inna piosenka nie wywołuje w moich oczach łez wzruszenia 🙂

  10. Moją ulubioną piosenką jest utwór z Misia Uszatka (,,Jestem sobie mały miś, gruby miś. Znam się z dziećmi nie od dziś”).
    To była i jest moja ulubiona bajka. W dniu kiedy miała być emitowana zawsze z niecierpliwością wyczekiwałam wieczora. Po powrocie ze szkoły natychmiast wykonywałam zadania domowe oraz swoje obowiązki aby mieć pewność, że wszystko wykonam przed bajką. Uszatek jest najsympatyczniejszym misiem jaki istnieje!
    To prawdopodobnie przez niego mam dzisiaj pokaźną kolekcję pluszaków. Mimo swojego wieku uwielbiam je dostawać oraz… z nimi spać 🙂

  11. A mi, kiedy byłem naprawdę mały mama śpiewała “wio koniku” a z radia też leciała Maria Koterbska

    Piosenka bardzo mi się podobała, bo już od 4 roku życia wiedziałem, czym się będę kiedyś w życiu zajmował.
    pozdrawiam

  12. Mama często nam śpiewała, ładnym, ciepłym głosem. Z wczesnego dzieciństwa pamiętam piosenkę, której za nic nie mogę znaleźć w Internecie (a jak czegoś w sieci nie ma, to nie istnieje?): O Chu En Lai | W daleki kraj | Odszedłeś w dal błękitną | Ja ciągle śnię i błagam Cię | Wróć, bo czereśnie kwitną.
    Może to było “Księżyc nad Yang Tse Tiang”?
    A jeżeli do konkursu trzeba też autora, to mogę przytoczyć piosenkę, którą uwielbiam do dzisiaj: A.A.Milne, piosenka Kubusia Puchatka o padającym śniegu jak biały puch z poduszki (ktoś ją kiedyś śpiewał po polsku, ale kto?)

    1. O jeju, ale wpadka! Ten, który odszedł w dal błękitną to oczywiście nie Chu En Lai (chociaż kto go wie?), ale Lu Chen Hai – siostra sobie właśnie dzisiaj przypomniała i mnie oświeciła. Na całe szczęście, bo mąż już chciał Mamę lustrować!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *