Jest co jest. Dołek

Czasami tak bywa, że człowiek, maszerując życiową ścieżką, wpada w dołek. Wpadłam i ja. Co prawda mam wrażenie, że jakiś zamaszysty kopniak to z jednej, to z drugiej strony, mnie w niego wepchnął, ale nie da się tego odwrócić. Przynajmniej w tej chwili. Jakoś tak się zakopałam. I nie mogę się wygrzebać. źródło pixabayNie ma drabiny. Po tej stronie wszystko jest inaczej. Może to tu tylko można siebie zobaczyć albo siebie zapomnieć. Nie wiem. Póki co, siedzę w tym dołku w kucki i ciemność widzę. No… Niby gdzieś tam u góry przebija światełko, ale może mam ochotę tutaj tak w samotności posiedzieć. W swojej skorupie. Przecież to dobrze znane miejsce. Obyte. Oswojone. Nawet nie gryzie w palce, tylko w oczy zapiekło, jakby coś dostało się pod powiekę. Posiedzę tu troszkę, a potem wylezę na światło. Jest też szansa, że ktoś poda dłoń. Tylko, czy się domyśli, że tak mocno trzeba teraz tej dłoni?

Za oknem szaro i ponuro, więc tkwiąc w mym dołku, niczego nie tracę. Poczekam na słońce. Złapię oddech. Zamknięta sam na sam ze sobą popiszę. Może właśnie tego mi potrzeba, by wystukać na klawiaturze kilkaset tysięcy znaków w nowej konfiguracji słów i zdań? Może…

Jest co jest… Trzeba przeczekać.

A jak Wy przeczekujecie takie chwile? Krzyczycie o pomoc, siedząc w dołku, czy w kucki pod ścianą chowacie głowę w ramionach?

 

PS  Jak się nie odezwę w środę, to wiedzcie, że odezwę się w piątek. To znaczy, że dalej siedzę w swoim wymoszczonym dołku. A że dawno w nim nie byłam, więc się upajam chwilą.

41 myśli na “Jest co jest. Dołek”

  1. Nie bądź niessprawiedliwa , masz przecież takiego co Ci tę rękę poda. I to nie byle jakiego. To co sie ma trzeba cenić , a Ty masz bardzo dużo. Nosek do góry.

  2. Ja jak wpadnę (a zdarza się wcale często) to dobijam się smutnym filmem, depresyjną muzyką albo lekturą i jak już się tak zupełnie zdołuję do samiuśkiego dna to nie pozostaje nic innego tylko wyjść na światło, czego Ci z serca życzę. Ciemne dni są po to, żeby te jasne wydawały się jeszcze jaśniejsze więc nos do góry.

  3. Dołki miewam często, nawet bardzo. Krzyczeć nie o pomoc nie ma do kogo, nikt nie pomoże, ale to niczyja wina, zwyczajnie konfiguracja życiowa, najgorsze, że pisanie mi wtedy nie idzie. A Ty jeżeli możesz pisać, pisz bo wtedy podobno, w tych “dolkach” pojawiają się cudne teksty i trzymaj sie 🙂

  4. Czasem i w dołku trzeba posiedzieć. Dystansu nabrać, przemyśleć pewne sprawy. Wszystko jest potrzebne, żeby równowaga była zachowana.
    Zawsze w końcu przecież wychodzi słońce a wierzę, że Ty akurat masz wokół siebie całe mnóstwo życzliwych ludzi, którzy, którzy pomogą Ci na słońce wydostać się z dołka. W razie czego pamiętaj, że my jesteśmy cały czas po drugiej stronie kabelka.

  5. Hmm Już nacieszyłaś się dołkiem? Już wiesz, jakie życie jest niesprawiedliwe i bezsensowne? To dobrze, bo czasem tak trzeba, przez chwilkę. Teraz podnoś swoją szanowną dupcię i otrząśnij swoje anielskie skrzydła. Czas iść dalej, do przodu. Przyjemniej się pisze na konarze drzewa, szczycie góry, czy na obłoku. Dołki zostaw kretom. Oto moja silna dłoń. No i przyjeżdżam do ciebie. Ty wiesz…

  6. nieraz dla własnej zdrowotności warto się odciąć od wszystkiego i posiedzieć w takim dołku. Ale przez chwilę , byle nie za długo bo można mchem zarosnąć

  7. Dawaj namiary na osobnika,co Cię w dołek wsadził.Adres i nazwisko-gębusię mu zrobimy na cacy 🙂
    Aniu-bo w styczniu już tak jest.Ja nie mam sił witalnych i byle co wprowadza mnie w depresję.Ja chcę słońca,ja chcę wiosny.Chcę czuć że się budzę do życia…Trzymaj się kochana i zakop szybko ten dołek!!!

  8. Ja sie dołączam do Joanny i jak dorwiemy tego Kreta co Cię w dołek wpakował to będzie tego żałował do końca życia!!! Wyłaź z dołka!!! Buziaki no i specjalne słońce przywiezione w walizce….

  9. Zawsze można wpaść jeszcze głębiej niestety…Dobrze, że to dołek, nie ogromny dół czy dno rozpaczy. Albo ciemna d…, względnie kozia.
    Ja, jak bywa mi źle ukradkiem się wypłaczę, a potem wypiszę, zaciskając oczy i zęby, co chwilę.

  10. no patrz a miałam Ci dzisiaj esa wysłać, żem dumna z Ciebie, że lecisz w w górę rankingu, że wspieramy…..:) ale skasowałam, bo siedzę w swojej norce, odcięta od świata, za to mam zajawkę na worek bokserski, na Kazimierz, na Węsiory….ciekawe jaką Ty zajawkę dostaniesz, oby kolejny mega tekst, pomysł……..ściskam 🙂

  11. Witojcie, moja Kumo Anno 🙂
    Oj, to się porobiło na tym Panbóckowym świecie 🙁
    Taki dołek to dyć poważna sprawa i człekowi samemu z niego nijak wyjść, coby na nowo humor i siły do żywota zyskać. A jak jeszcze jaki chachmęt popier… znaczy się, paskudny, łapska swoje do tego przyłoży, to tylko go mietłą p łbie zakutym, a francowatym i złośliwym prać równo, coby żywota swoją złośliwością niepospolitą innym nie popsował. Ale z Ciebie mundra kobita, moja Kumo, więc z pomocą swoich Bliskich i licznych ludzisków, co Cię kochają, jak mało kogo, Wygrzebiesz się nazad i znów słoneczko dla Ciebie zaświeci, jak zawsze 🙂 A jak nie, to moja mietła pomoże 🙂 Posiedź se jeszcze trochu w tym dołku, a jutro po takiej przygodzie, żywot będzie jeszcze cudniejszy. Babka Zuzanna wie, że Macie Kumo taki niepospolity apetyt i energię na dobroć wszelaką, że byle jaki chachmęt nam Ciebie nie popsuje. I tego się Kumo Anno, Trzymajta! Wyleźta już w końcu do ludzisków, Bośta nie kret, jeno człek z kościami poczciwy. Uściski 🙂

    1. O właśnie!!! Pewnie miotła Babci Zuzanny juz sama z kąta wychodzi i jak tego kreta w łeb albo w d… pizgnie to sie nie pozbiera!!!! Buziaki no i wyłaź z dołka!!!

  12. Takie dołek czasem jest potrzebny, potem dużo łatwiej dostrzec dobre rzeczy wokół siebie. Ale tak czy inaczej życzę Ci żebyś szybko z tego dołka wyszła, na górze jest lepiej. Wszystkiego dobrego i dużo uśmiechu!

  13. Aniu kochana, dołki zdarzają się wszystkim, ale najbardziej tym myślącym i czującym. Tak po prostu ten świat urządzony jest. Wyjdziesz z dołka i zabłyśniesz!

  14. Cześć, ja przez ostatnie pół roku swojego życia wyspecjalizowałam się w wygrzebywaniu się z dołków, jestem już prawie ekspertem w tej dziedzinie, więc ze swojego doświadczenia polecam wysiłek fizyczny :-). Jak tak wyjdziesz z domu i przebiegniesz kilkanaście kilometrów to naprodukujesz tyle endorfiny, że wystrzeli Cię z tego dołka z szybkością pendolina ! polecam

  15. Mi na dołek psychologiczny najbardziej pomaga… mycie łazienki, koniecznie ze słuchawkami w uszach :-). Dla mnie to takie totalnie całkowite odmożdżenie, zamiana w emocjonalne zombie, które tylko wykonuje mechaniczne czynności. A dopiero przy drugim spojrzeniu, między trzecimi albo i czwartymi wierszami umysł pędzi jak japońskie koleje szybkie i równie jak one gładko i czysto… Można spokojnie przemyśleć wszystko, odcinając się od świata.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *