Za czy przeciw?

Po raz kolejny rozpoczęła się dyskusja na temat medycznej marihuany. Przyznam szczerze, że kiedyś byłam przeciwna jakiejkolwiek próbie legalizacji, bo zaraz miałam wizję kombinujących Polaków, napalonych małolatów itp. Kiedyś nawet dyskutowałam na ten temat ze swoimi uczniami. Wiadomo, że jak człowiek czegoś nie zna, to się tego boi, tym bardziej że pewne rzeczy są demonizowane. źródło pixabayPotem jednak zaczęło do mnie docierać, że jeżeli faktycznie pomaga, to czemu nie. Podobno odpowiednio podawana osobom chorym na padaczkę łagodzi liczbę i intensywność napadów. To chyba przekonuje. A jeżeli łagodzi ból w przypadku raka, to też jestem za, nawet jeżeli to jest nie do końca potwierdzone. W sumie podaje się chorym morfinę, to czemu nie marihuanę.

Z tego wychodzi, że jestem za (mówią, że podobno tylko krowa nie zmienia poglądów, więc ja jako kura jak najbardziej mogę), ale oczywiście niech to się odbywa mądrze.

Ciekawa jestem Waszego zdania.

Istnieją oczywiście tacy, którzy mają wizję całych tabunów naćpanych chorych. Ale tak sobie myślę, że nawet jeżeli pojawiłoby się uzależnienie, to chyba byłby to najmniejszy problem w przypadku na przykład raka mózgu. Mogę się oczywiście mylić.

Zresztą niewiele wiem o używkach, bo w swoim życiu eksperymentowałam z nielicznymi, ograniczającymi się do kawy (codziennie dwie filiżanki), alkoholu (bardzo sporadycznie), papierosów (bardzo epizodycznie) i słodyczy (brak limitów). Oczywiście z tego wszystkiego najbardziej mnie rajcują te ostatnie – z tego jakoś nie umiem zrezygnować. I kiedy je widzę, to oczywiście ślinotok. I jak obślinione zombie wyciągam dłonie… i pochłaniam, a dupka sobie rośnie, nie zważając na to, że garderoba ma raczej ograniczone możliwości naciągowe.

31 myśli na “Za czy przeciw?”

  1. Każdy lek ma skutki uboczne nawet gripexu sprzedaż została ograniczona do absurdu, ale jeżeli jakiejś grupie chorych może pomoc to dajmy im ta szanse!

  2. Aniu… ten co chce narkotyków to je ma. Dostepnosc nie jest problemem, cena tez nie powstrzymuje. Nie wiesz o tym, bo nie bylas tematem zainteresowana. 🙂 Ten co chce to ma, a kto szuka, to znajdzie. 🙂 Taka jest prawda. Osobiscie jestem za calkowita legalizacja maryski, nie tylko tej medycznej, notabene ma on znacznie nizszy poziom bodajze thc od niemedycznej. Na poczatku pewnie bylaby malpia ciekawosc w pewnych grupach, a pozniej pewnie wiekszy spadek zainteresowania. Bo skoro cos jest legalne to… niektorych juz nie interesuje i nie bawi, nie ma dreszczyka – nie ma zabawy.

    Oczywiscie w normalnym kraju cena spadlaby sporo ponizej tej z czarnego rynku od handlarzy, ale w naszym kraju… niech zostanie jak jest, gdyz obawiam sie ze cena poszlaby ze 200 % w gore… akcyza i te sprawy…

    Co do medykamentow to patrzac przez wiele tygodni na moja Babcie nieprzytomna z bolu, umierajaca na raka w powolnej agoni silnego, przedwojennego organizmu, jestem nie tylko za medycznymi srodkami tego typu, ale nawet za eutanazja. To byla nieziemska tortura kiedy przez kilka tygodni Babcia nawet na krotka chwile nie odzyskala nawet odrobiny swiadomosci, za to byl bol i nieprzerwany cichy jek bolu. To co u innych trwa srednio 2 tygodnie, u niej trwalo ponad 10 tygodni… zmniejszenie jej cierpienia warte byloby kazdego dostepnego srodka

    1. To prawda. Nigdy nie szukałam i pewnie bym nawet nie wiedziała gdzie. Czytałam kiedyś i oglądałam film dokumentalny na temat legalizacji marihuany w którymś z amerykańskich stanów. To było o plusach i minusach legalizacji. Wiem, że to nie jest sprawa prosta i jednoznaczna, dlatego chyba wszystko powinno być dobrze przemyślane i mądrze wprowadzone (co znaczy “mądrze” w tym przypadku nie mam pojęcia). 🙂
      A co do eutanazji, też jestem za. Oglądałaś może reportaż o szwajcarskiej klinice dokonującej eutanazji na życzenie? Kiedyś leciał na którymś kanale. Pratchett był prowadzącym, sam chorował już wtedy na Alzheimera i rozważał poddanie się eutanazji (potem jej dokonał właśnie w tym ośrodku). Niezwykły program.

      1. O tym jak łatwo się można zaopatrzyć w różne rzeczy przekonałam się w trakcie mojej “kariery” dostawcy pizzy 🙂 … o tym co działo się w gimnazjum i technikum opowiadał Młody – jak ktoś chciał, to większego problemu nie było… poza kasą 😉 wpierw nie chciałam mu za bardzo wierzyć, ale później, kiedy z tą pizzą jeździłam, to wszystko co mówił to się potwierdzało powoli 🙂

        Programu nie oglądałam, ale słyszałam o nim od kilku osób, może kiedyś w wolnej chwili postaram się go odszukać na internetowych archiwach 🙂

        1. bajaderki to może nie ale ptysie, eklery i sernik w każdej ilości 😉 i oczywiście czekolada 😉
          jestem za marihuaną dla chorych. obawiam się jednak, że lobby farmaceutyczne będzie robić wszystko by temu zapobiec.

    1. Ciekawa jestem, czy uda się zalegalizować lecznicą marihuanę. Co jakiś czas ten temat wraca, a ciągle niewiele się w tej sprawie dzieje.

  3. wg mnie największy problem z legalizacją medycznej marihuany mają koncerny farmaceutyczne, w końcu “pacjent wyleczony- to pacjent stracony”. Przecież mniej zarobią niż na innych przeciwbólowych, przeciwzapalnych czy innych. Czy naprawdę ktoś uważa, że na sprzedaży medycznej marychy w aptekach, bo do takiego dopuszczenia jest dążenie, będzie bardziej nadużywana niż handel sterydami? Akurat mi bardzo na tym zależy i jasny … mnie trafia, jak widzę co się dzieje. Niestety państwo ma zawsze rację, jak nie ma – patrz punkt pierwszy. Czy naprawdę mam zacząć hodowlę na parapecie?, a może “po cichu” przywozić od sąsiadów z zagranicy?

    1. Nie wiem, jak to by był z koncernami, ale przecież one chyba też by zarabiały na tych produktach, bo kto miałby je robić. Nie bardzo wiem, jak to wszystko wygląda od tej strony. Mam jednak nadzieję, że coś się zadzieje w tym kierunku.

      1. widzisz koncerny zarabiałyby mniej niż na obecnie sprzedawanych lekach bo koszt wytworzenia i możliwości produkcyjne nie są tajemnicą. Poza tym badania naukowe oraz na pacjentach udowadniają, ze w przypadku niektórych chorób, poważnych chorób, istnieje możliwość wyleczenia, więc jest też tutaj zupełna niezgodność interesów. Skoro do obrotu dopuszcza się sterydy, hormony, morfinę, to jaki inny powód wstrzymywania sprzedaży, oprócz pieniędzy, przychodzi do głowy ?

  4. Ja jestem za legalizacją marihuany nie tylko medycznej. Widziałam osoby upalone. Ci ludzie nie są agresywni, oni są po prostu szczęśliwi. Alkohol chyba więcej agresji wyzwala. Chyba też wiem, skąd się wziął wzięła opinia, że od marihuany prosta droga do twardych narkotyków: po prostu teraz marycha jest wzmacniana, żeby się delikwent uzależnił. Gdyby była legalna byłyby jakieś kontrole czystości produktu i człowiek by wiedział co pali…
    Tylko może żeby tak wprowadzić coffieshopy, żeby tę trawę można było jedynie tylko tam palić, bo to gorzej śmierdzi od papierosów.

  5. Temat marihuany zawsze będzie tematem kontrowersyjnym. Jeżeli faktycznie ma pomóc chorym w uśmierzeniu bólu to jestem jak najbardziej za. Skoro można kupić morfinę (która mocno uzależnia), to i marihuanę też powinno się kupić bez najmniejszych problemów. Oczywiście wszystko na receptę.

  6. Nie chce mi się czytać, nie chce mi się pisać, nie chce mi się myśleć, bo uważam tylko, że w tym temacie rząd szkodzi, jak tylko może. Z racji umiejscowienia Mojego Miasta lokalna policja ma znacznie łatwiejszy dostęp do turystów, którzy wracają zza granicy z “trawką”, chwaląc się potem, jakich to groźnych przestępców złapali… Bo przecież marihuana to NARKOTYK jest! Złe! Musi zostać zakazane. Znów – nie chce mi się – ale pewnie bym może i znalazł jakieś przypadki, kiedy to ktoś po wypaleniu “jointa” dopuścił się jakiś złych czy karygodnych czynów, przestępstw. Ale zastanawiam się, jak to jest, że inny narkotyk, znacznie – moim zdaniem – społecznie i ekonomicznie tragiczniejszy w skutkach – jest w pełni legalny. Chodzi mi o alkohol – pijani kierowcy, rodzinna przemoc, kradzieże i rozboje. To jest w porządku, nie? A marihuana na receptę, która pomaga dogorywającym już ludziom w ostatnich chwilach jest nie w porządku… Ech…

  7. Nigdy nie miałem kontaktu z marihuaną . 3 lata temu trafiłem na filmik Hani , która chciała pokazać życie na emigracji . Ponad 30 lat temu postanowiła w raz z mężem i dziećmi uciec z Polski . Przez Jugosławię do Austrii , w nieznane . Los skierował ich do Australii , tam zaczeli życie od nowa . Chciała pokazać wszystkim jaki to piękny kraj , jak tam się żyje i że czasami tęski za Polską . Niestety , 2 lata temu źle się poczuła i trafiła do szpitala . Diagnoza , rak zaatakował cały organizm . Rokowania 3 miesiące życia lub chemioterapia z rokowaniem negatywnym . Tam służba zdrowia jest na wysokim poziomie , takich warunków leczenie nie mają nawet u nas vipy . Jednak postanowiła sama walczyć , szukała w internecie różnych lekarstw , wszystko to pokazywała na yutubie . Leczyła się marihuaną . W Australii jest ona zakazana , jednak klimat i ogromne tereny sprzyjają jej dzikiej uprawie . Po około 6 miesiącach , nawet 5 cm rak na mózgu znikł . Jedynie nie mogła uporać się z rakiem kości . Z jej filmików wiem że leczenie to nie ma żadnych skutków ubocznych i nie można go przedawkować, gdyż w większej ilości zażyty powoduje senność . Niestety , po 2 letnich zmaganiach odeszła . Co do padaczki , widziałem filmik który zrobił rodzic , jak wygląda padaczka u chorego dziecka i że takich ataków jest średnio 200 w ciągu doby ! Doba ma 24 godziny więc łatwo policzyć ile w ciągu godziny . Film straszny , ciężko się ogląda . W Czechach marihuana jest legalna , można kupić wiele produktów leczniczych , kosmetycznych . Jestem za tym by u nas też była dostępna w celach leczniczych i nie tylko na receptę .

    1. Dzisiaj słuchałam wywiadu z lekarzem, który podawał marihuanę dzieciom chorym na padaczkę. Liczba napadów ze 100 zmniejszyła się do 20. Został zwolniony z pracy i walczy o przywrócenie praw do wykonywania zawodu. Mówiono też właśnie o Czechach. W Niemczech też chyba medyczna jest dozwolona.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *