Szkoda mi nauczycieli

Jak wiecie przez kilkanaście lat pracowałam jako nauczycielka. Losy oświaty nie są mi więc obce. I jak patrzę na to, co się dzieje, to żal mi moich koleżanek i kolegów. Czego jak czego, ale oświacie potrzeba spokoju i stabilizacji. Żadne rewolucje jej nie służą. Żadne.

Gimnazja może nie były najlepszym pomysłem, ale teraz, gdy nauczyciele nauczyli się pracować, osiągali rewelacyjne wyniki, niszczenie wszystkiego jest totalną bzdurą. Wystarczyło coś poprawić, udoskonalić. A tak cała ta reforma przerzucona jest na samorządy, nauczyciele boją się o pracę, rodzice o dzieci… Wszystko dzieje się na szybcika – podstawy programowe, podręczniki… To nie może się skończyć dobrze. A ponadto wracanie do ośmiolatki chyba też nie jest najlepszym pomysłem.

Jednym z argumentów za likwidacją jest to, że w gimnazjum spotyka się młodzież w trudnym wieku. No tak. Trzynaście-szesnaście lat to niewątpliwie trudny czas. Ale reforma nie zawsze to zmieni, bo okazuje się, że szkoła podstawowa może mieć filię, do której będzie przechodzić starsza młodzież. Na przykład w małej miejscowości była jedna podstawówka i jedno gimnazjum. Niemożliwe, by wszystkie dzieci pomieściły się w jednym budynku, więc podobno możliwe będzie, by starsze klasy przechodziły do budynku po gimnazjum, filii podstawówki. To generuje mniejsze koszty, bo toalety i ławki są już przygotowane dla młodzieży. No, ale co to zmienia?

Rozmawiam i obserwuję nauczycieli. Naprawdę jest mi ich żal. Współczuję im i cieszę się, że mam to za sobą, nie muszę się martwić o to, czy od września będę mieć cały etat, pół etatu czy może w ogóle nie wystarczy dla mnie godzin.

Pracowałam kiedyś i w podstawówce (tu najkrócej), i w gimnazjum, i w szkole średniej. I szczerze powiedziawszy, najbardziej twórczy dla mnie jako nauczyciela, był okres gimnazjum. Działo się sporo. Były oczywiście problemy wychowawcze, czasami mnie przerastające, niemieszczące się w moim wyobrażeniu, ale to był dobry czas. Serio.

Najgorsze jest to, że każdemu wydaje się, że zna się na oświacie. Przecież każdy chodził do szkoły, więc wie. Właśnie się dowiedziałam, że dyrektorką ORE (ważny Ośrodek Rozwoju Edukacji) została pani, która wcześniej była prezesem przedsiębiorstwa wodociągów i kanalizacji. Hm… Najpierw się oburzyłam. Bo jak to? No, ale potem doszłam do wniosku, że jeżeli nowa szkoła ma polegać na laniu wody, to wodociąg będzie potrzebny. Jeżeli ktoś planuje z oświaty zrobić szambo, no to chyba lepiej trafić nie można. Odpowiednia osoba na odpowiednim stanowisku. W dodatku ten, kto wymyślił durną reformę, był w gorącej wodzie kąpany, a wszelkie argumenty środowiska nauczycielskiego spływają po nim jak woda po kaczce, ponadto sam wypłynął na szerokie wody totalnego absurdu. Myślę więc, że jeżeli chodzi o to stanowisko, to wybór trafiony w dyszkę, nowa dyrektorka powinna czuć się jak ryba w wodzie.

44 myśli na “Szkoda mi nauczycieli”

  1. Szczesliwi Ci ktorzy nie sa nauczycielami i ktorych dzieci skonczyly edukacje! Dokladnie tak jak napisalas – w oswiacie liczy sie stabilizacja a wprowadzane zmiany powinny byc stopniowe i gruntownie przemyslane (przedyskutowane z nauczycielami) choc nawet wtedy dobrymi checiami pieklo wybrukowane i teoria sobie a praktyka to juz zupelnie co innego. A dzieci to nie kroliki doswiadczalne!!!!

      1. Niech zgadnę! Od 1989?
        Na szczęście reformy polskiego szkolnictwa nie dotyczą moich dzieci. Moim zdaniem kiepskim pomysłem było trzyletnie liceum. Jeden rok mija na wyrównaniu poziomu, drugi regularnej nauki, trzeci rok to przygotowanie do matury i koniec.
        U nas liceum jest wręcz pięcioletnie!
        Pięć lat szkoły podstawowej (od lat 6), trzy lata gimnazjum i pięć lat liceum. Nikt nic nie kombinuje, od lat jest tak samo.

  2. Dzięki, też mi jest szkoda samego siebie ;). Chociaż póki co jestem nauczycielem podstawówkowym, to jednak też w jakimś tam stopniu dotyka mnie reforma, a przewde wszystkim widzę cały ten chaos to skóra cierpnie. Niestety władza ma nas wszystkich – nauczycieli, rodziców, mieszkańców naszego kraju – za nic i robi, co chce, niszcząc, co udało się przez tyle lat wypracować. Smutne.

  3. Ha, ha 🙂 Świetnie napisane, nie mogę … po prostu to porównanie oświaty do dyr w ORE z wodociągów, do lania wody i szamba w 100 % oddaje obraz tego , co dzieje się w oświacie od wielu lat.

      1. Czarny ale doskonale obrazujący sytuację….
        A wiesz ile szpitali jest teraz do likwidacji??? Nie wiem gdzie będziemy się leczyć.

  4. Aniu, doskonały wpis. Z jajem, po prostu doskonały.

    Zgadzam się z Tobą. Najgorsze jest to, że do tej pory nikt nic nie wiedział. Ani rodzice, ani nauczyciele ani dyrektorzy szkół… Teraz zostało pół roku na przygotowanie wszystkiego. Podstawy, programy podręczniki… Jaka będzie jakość tych produktów? Szkoda gadać…

  5. Szkoda, że w ogole zaczęli te reformy, bo jak dla mnie stary system, jeszcze przed wprowadzeniem gimnazjów był dobry, potem zaczęli kombinować, a teraz znowu się wycofują. Tylko zamieszanie się robi, dzieci też szkoda.

  6. Mam troje dzieci i sporą szansę, że każde z nich będzie się kształciło w innym systemie! Nie jestem fanką gimnazjów, ale skoro już okrzepły w szkolnej rzeczywistości, skoro się pobudowały nowe, pięknie wyposażone budynki to jaki sens ma teraz zawracanie kijem Wisły? Najgorsza jest ta ignorancja na argumentację nauczycieli, dyrektorów szkół i rodziców. Smutne to i straszne 🙁

  7. Bardzo dobrze to ujęłaś.
    Moje chłopaki chodzą do zespołu szkolno – przedszkolnego (żłobek, przedszkole i szkoła podstawowa) ale w tym samym budynku, dokładnie w TYM SAMYM tylko piętro wyżej, ale korytarz wspólny, klatka schodowa wspólna, wspólna sala gimnastyczna jest zespół licealno – gimnazjalny. W jednym miejscu są dzieciaki od przedszkola do matury. Maluchy ze żłobka nie opuszczają swojego skrzydła. Ale przedszkolaki gdy idą na obiad to mijają się z licealistami. Jak to mówią – kołchoz 🙂 Ale dzieciakom to najmniej przeszkadza. Moje chłopaki to nawet dumni, że ze starszymi w szkole są. Akurat dla nas reforma niewiele zmienia. Dwoje dyrektorów poprzesuwa nauczycieli i jakoś to będzie. Ale w sąsiedniej wsi jest mała podstawówka, ma dokładnie 6 sal, tyle ile było klas. Starsze dzieci szły do naszego gimnazjum. No teraz to nie wiem gdzie siódma klasa będzie się uczyć, chyba na stołówce 🙂
    Nie byłam fanem gimnazjów, sama nie chodziłam do takowego. Ale jednak cała infrastruktura została stworzona. Przecież jest sporo gimnazjów profilowanych. Siostrzenice chodziły do plastycznego i mogły wcześniej rozwijać swoją pasję.
    Najlepsze były wyjaśnienia pani premier: to jest dobra reforma 🙂 a świstak siedzi i zawija je w te sreberka …. 🙂

    1. Właśnie, jest już infrastruktura. Gimnazja pięknie wyremontowane, wyposażone. Podstawówki przystosowane dla młodszych dzieci, bo i toalety, i ławki. Skąd weźmie się kasa na reformę? Oświata zawsze była niedofinansowana. A kolejna reforma pochłonie miliony. Lepiej byłoby dać tę kasę na udoskonalanie nauczania, na zajęcia dodatkowe, wyposażenie, pomoce naukowe. A jak nastanie nowy rząd, to wprowadzi swoje reformy. Ja nie wiem, dlaczego wszystkim rządom wydaje się, że trzeba wszystko burzyć w oświacie. 🙁

  8. o ile reformę obecną uważam za totalną głupotę, i cieszę się, że nie mam dziecka w wieku objętym zmianami, ani też młodszego… czyli nie posiadam żadnego “królika doświadczalnego” , o tyle współczuję swoim znajomym, którzy niestety wezmą udział w tym eksperymencie, chociaż tego nie chcą zupełnie. Ostatnio za dużo jest manipulowania przy szkołach. Sześciolatki i prawie 4 lata awantury o to narobiły bajzlu, a teraz gimnazja. Ja pierdziu! Laikiem jestem, ale zdaje mi się, że jednak, kompetentny nauczyciel umie wypracować kontrolę i porozumienie z najtrudniejszą młodzieżą (Młody chodził do klasy mix, wychowawczyni ich to była kobitka niecałe 160 cm drobna mała i chuda, a oni za nią jak w ogień, i na pogrzebie jej wszystkie były dzieciaki i wszystkie równo ryczały jak bobry. Zastąpiła ją Pani z którą ni jak się nie dogadali, a różnica tkwiła w szczególe. Ich Pani po prostu ich słuchała i każdego poznała z osobna, a ta Druga… cóż, była zainteresowana tym, żeby 45 minut lekcji w ich klasie szybko minęło).

    Co do Twojej krytyki Pani z Wodociągów to się z Tobą nie zgodzę. Zwyczajnie, określasz kogoś nie po jego kompetencjach a po branży. Dobry menadżer potrafi sobie poradzić z każdą branżą. Mało tego, uważam, że w danej branży (czy to nauczyciele, czy jakiekolwiek inne grupy zawodowe, chemicy, laboranci w sanepidach, i inne ośrodki z grupą pracowników merytorycznych nie powinny być zarządzane przez pracownika merytorycznego.

    Jeśli ktoś jest dobrym merytorykiem bardzo rzadko jest dobrym menadżerem. Zarządzanie efektywne nie zostawia czasu na perfekcję merytoryczną. Mało tego, często dla dobrego merytoryka takie rzeczy jak księgowość, administracja, zagadnienia z zakresu prawa pracy wraz z uszczegółowieniem branżowym i spójne połączenie tych rozległych tematów jest nieosiągalne. Coś zawsze odbywa się kosztem czegoś.

    Niestety, tylko w urzędach trwa przekonanie, że rządzić ma pracownik merytoryczny, sektor prywatny dawno odstąpił od tego wymogu, choć jeśli dorwie takiego pracownika który ogarnia ogół i szczegół, to… umie to docenić i go pilnuje, bo to perełki są, pojedyncze sztuki 🙂

    Więc pytanie jest – czy ta Pani od Wodociągów jest dobrym menadżerem, bo jeśli tak, to tylko się cieszyć, a jeśli nie… cóż… jest na pewno po kluczu partyjnym, i bez względu na to czy coś wie, czy nie wie nic, jej czas jest policzony… tak długo jak Starosta będzie, czy tam ten komu podlega ten ośrodek, tak i ona miejsce zagrzeje… a do tego, jeśli nic nie umie, wierz mi Aniu, będzie tam ktoś, kto będzie musiał umieć za nią… tylko, że za małe pieniądze i bez afiszów.

    1. Obym się myliła i faktycznie był to dobry menadżer, wstawiony tam ze względu na kompetencje, ale jakoś nie wierzę, że obstawia się stanowiska, zwracając uwagę właśnie na kompetencje, raczej bierze się pod uwagę poglądy polityczne. Ponadto oświata jest specyficzna, wydaje mi się, że powinien to być ktoś, kto cokolwiek miał z nią wspólnego, nie musi być nauczyciel, ale były dyrektor czy menadżer kierujący placówką dydaktyczną. Chociaż niejedno widziałam, niejeden dyrektor szkoły przyjechał w teczce, więc może…
      Jeżeli się mylę, a okaże się, że jest to rewelacyjny menadżer, sprawnie kierujący placówką zajmującą się rozwojem edukacji, przeproszę, wezmę to na klatę. 🙂 I powiem, że bardzo chciałabym się mylić. Bardzo.

      1. nie no – wiesz, ja jestem trochę idealistką siedzącą na czubku drzewa ;), taką Utopistką, ale z drugiej strony mam świadomość, że “swój” jest ponad predyspozycjami i faktycznymi umiejętnościami zarządczymi 🙁

        w tym kraju kluczem obsadzania intratnych urzędniczych stanowisk rzadko niestety bywają kompetencje i predyspozycje, a znacznie częściej znajomości i inne koneksje 🙁

        Chodziło mi o to, że dobry menadżer, bez względu na branże poradzi sobie z zarządzaniem, natomiast dobry merytoryk będzie musiał zdecydować, czy być dobrym merytorykiem, czy być dobrym menadżerem, gdyż niestety, doba jest za krótka na pogodzenie obu tych spraw na wysokim poziomie, nie, że się nie da, ale zawsze coś będzie miało miejsce kosztem czegoś.

  9. Niestety-też uważam że ta cała reforma kilkanaście lat temu była zbędna.Ale to-co się dzieje teraz to idiotyzm.To trudny i mozolny proces-a pisanie reformy na kolanie-to głupota i brak odpowiedzialności…
    Uważam-że lepiej by było,żeby zajęli się służbą zdrowia.Tam jest co robić.Brak sprzętu,odległe terminy,brak lekarzy…a skończywszy na posiłkach dla chorych.Ale lepiej dowalić chorym,zabrać refundację na leki dla chorych na raka,pęcherzycę…ku…wa-co to za dobra zmiana????

  10. Ja patrze na to wszystko z perspektywy mamy dziecka, które jest w sumie królikiem doświadczalnym ;( Poszła jako sześciolatka do szkoły, a po roku im się odwidziało! Moja siostra była pierwszym rocznikiem, który zaczynał nauke w gimnazjum, tez nie było kolorowo!

    1. Moje pierwsze wychowawstwo było w klasie, która po podstawówce szła do gimnazjum. To było najdłuższe wychowawstwo w mojej pracy. 🙂

  11. nowa ustawa o systemie oświaty nie konsultowana ze środowiskiem nauczycielskim, szkoły podstawowej chyba mają używać nazwy szkoła podstawowa ośmioletnia, pomijam nauczycieli, urzędników i i dzieci, ale to będą kolejne koszty obciążające nasz budżet (nowe nazwy, pieczątki) – poza tym ustawa ma wprowadzić podział wykształcenia na średnie i wykształcenie średnie branżowe 😀 Absurd PiSowców przekracza.granice. Kabarety odżyją, jak za dawnej władzy 😉 🙂 Dzisiaj czytałam ile ustaw wprowadził te rząd. Za Mieszka I ie było takiej rewolucji jak teraz. Biurokracja rozrasta się a co rusz powstają nowe ustawy. Chaos i absurd. Nie tylko oświacie się dostaje 😛 🙂

      1. a można się czegoś innego spodziewać? naprawa państwa, na kolanie przez ludzi, o których nie będę się wypowiadać, a właściwie na życzenie jednego człowieka, który realizuje swoją wizję Polski, Straszne!
        A my będziemy za to płacić.Ygh

          1. Szkoda, że nauczyciele nie potrafią się zjednoczyć w proteście. Rozumiem, że boją się o swoje stanowiska pracy itp., ale powinni jednogłośnie krzyczeć w sprawie tej reformy.

  12. Ta cała reforma to niestety nic dobrego. Ktoś chce coś na siłę udowodnić.
    Ciekawe czy wzięli pod uwagę ile środków unijnych będzie do zwrotu ???? Przecież szkoły ze środków EU były remontowane i doposazane i w związku z tym muszą przez długie lata okazywać się odpowiednim czasem “istnienia”. Jeżeli warunki nie zostaną wypełnione to refundacja będzie forma zrwotu – a to będą miliony euro.

  13. Bardzo mądrze napisałaś! Dziwię się na prawdę że politycy nie słuchają głosów najbardziej zainteresowanych – czyli nauczycieli, rodziców… Ta reforma to głupota, nie wiem komu i co chcą tym udowodnić… 🙁 Zamiast naprawiać i poprawiać to co jest, pracować nad programem, to psują wszystko, gorzej jak dzieci w piaskownicy. Szkoda tylko że ta ich “zabawa” będzie miała bardzo poważne konsekwencje 🙁

  14. Jako nauczycielka całkowicie się z Tobą zgadzam Aniu. Ta reforma nie przyniesie nic dobrego. A jeśli chodzi o wyrzucanie kasy w błoto, to przypomnę jeszcze o dotychczasowym programie dofinansowania podręczników. Te zakupione za rządowe pieniądze książki zalegać będą na bibliotecznych półkach i nikt po nie nie sięgnie, bo po co. Powstaną przecież nowe podręczniki pisane na kolanie. Uczę w szkole już 12 lat i mam za sobą pracę z 5 podręcznikami. I żeby była jasność, nigdy nie zmieniłam książki, bo miałam taki kaprys. Zawsze powodowane było to zmianami oświatowymi – nowe podstawy programowe, zmiany w maturze itp. A rodzice płacą niezłe sumki za te podręczniki. A w nowych elementarzach dla najmłodszych znajdziemy pewnie na powrót ilustracje przedstawiające kobietę przy garach a mężczyznę z pilotem w ręku. Jak w podręcznikach z mojego dzieciństwa. Brrr…

  15. Anno, masz rację, nikomu ta “dobra zmiana” nie pomoże, a wszystkim (głównie dzieciom i nauczycielom) pewnie nawet zaszkodzi. Program podstaw nauczania jest niedopracowany, bo nie było kiedy; rady fachowych ministerstw zostały zignorowane, są duże luki, które będą mieć wpływ na wyższe poziomy nauczania, a odpowiedzialna (i lekko niedouczona) pani minister z błogim uśmiechem na twarzy spokojnie zasiada na obradach.
    P.S. Ja też, z wykształcenia, jestem nauczycielką, ale pracowałam tylko z dorosłymi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *