Troszkę Niedomówień

Dzisiaj Wam podrzucam fragment “Niedomówień”, a sama oddaję się pracy:

“Mężczyzna chwycił książkę za grzbiet i potrząsnął nią jak workiem na śmieci. Ze środka jednak nic nie wypadło.
– Zostaw to. Idziemy.
Janka prosiła, żeby grzecznie odłożyli tomik poezji i pomaszerowali dalej. Już ją skurcz złapał, bo starała się nie ruszać. Była pewna, że to nie ci ludzie podłożyli zdjęcie. Przez chwilę nawet zwątpiła w sens przynoszenia tu książek, bo jeżeli trafiają do takich przechodniów, to ona dziękuje bardzo. Toż to ignorancja uszami wychodzi i od razu widać, że nie mają szacunku do słowa pisanego. Jak potrząsali tomikiem! Jak brali z obrzydzeniem w dłonie! Jednak ku zaskoczeniu Janki odłożyli go na miejsce i powoli oddalili się od pomnika. W myślach biła im brawo.
Nagle poczuła siarczyste chlaśnięcie w pośladek. Zerwała się na równe nogi.
– Jezu! – krzyknęła, gdy zobaczyła uśmiechniętego od ucha do ucha faceta wyglądającego tak, jakby właśnie wylazł z piekielnego kotła.
– Ale mnie paniusia wystraszyła – powiedział, prezentując braki w uzębieniu.
– Ja pana? Klepnął mnie pan w tyłek! – krzyknęła.
– Myślałem, że to chatamorgana. I musiałem se pomacać.
– Fata – poprawiła go odruchowo. – Fatamorgana.
– Właśnie.
– Co pan tu robi? – spytała, rozglądając się wokół, bo dopiero teraz poczuła się zagrożona. Pusty park, szaro, w pobliżu już ani jednej żywej, niepodejrzanej duszy i dziwny typ, który w dodatku musiał „se pomacać”. Co prawda uśmiechnięty, ale brudny, jakby wody od miesiąca nie widział, a tobołek w jego ręku świadczył raczej o tym, że jest u siebie. Jankę zakuł w nos ostry zapach potu i stęchlizny.
– Zbieram butelki. A paniusia?
– A ja… ja… – zawahała się. – Obserwuję przyrodę! Ale już się stąd wynoszę. Miło było pana poznać. Do widzenia.
– Ale tyłek to paniusia ma całkiem, całkiem.
– Do widzenia – powiedziała drżącym głosem i wycofała się już na dwóch nogach, a nie na czworakach, prosto do ścieżki. Nie oglądając się za siebie, pobiegła do samochodu. Z tego wszystkiego zapomniała o Gutenbergu, tomiku i tajemniczym zdjęciu. Serce waliło jej jak oszalałe. Dopiero kiedy wyjechała autem na Jaśkową Dolinę, wyrównała oddech i uspokoiła się. Teraz czas do domu”.

12 myśli na “Troszkę Niedomówień”

  1. Dziękuje, ale jak tu teraz powstrzymać sie od czytania???? A podobny facet na szczęście w tyłek mnie nie klepnął ale propozycje małżeńska mi złożył!!! Przypomniałaś mi czasy jak byłam młoda i piękna – ha, ha. Na szczęście na przeciwko był przystanek tramwajowy wiec sie nie wystraszyłam, ubaw za to miałam przez tydzień…

Skomentuj boja Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *