Kapsuła ratunkowa

Jajo odjechało. W domu nastał spokój, mogę opuścić kuchnię. Ale oczywiście Jajo odjechało z przytupem. Nie mogło być inaczej.

Młodzi spakowani, ja jeszcze robię obchód, czy wszystko zabrane. Ostatni rzut oka. Pakujemy się wszyscy w auto, bo dzieciaki odjeżdżają z Tczewa. Jadą najpierw do Torunia na weekend, a stamtąd w niedzielę do Wrocka. Jedziemy sobie. Jedziemy… i kiedy już jesteśmy dosłownie przed tablicą Tczew, rzucam pytanie:

– A klucz od mieszkania wzięliście? – Pytanie ma być teoretyczne, bo wcześniej tak już wypytałam o bilety, legitymację, dowód, pieniądze, kartę i na każde pytanie padło „tak”.

– Nie mam! – krzyczy Jajo.

– Jak to nie masz?

– Nie mam, został w kieszeni kurtki – stwierdza Jajo już w panice, bo współlokatorki mogło przecież nie być w domu i wtedy pozostanie hala dworcowa, zanim otworzą pocztę i matka nada list.

Główkuję więc, bo Jajo woła „ratuj”. Dzwonię do dwóch firm kurierskich. W weekendy nie pobierają przesyłek. Przychodzi jednak oświecenie. Konduktor! Sprawdzam, jak i gdzie można nadać przesyłkę. Dzwonię jeszcze do Gdyni. Bardzo uprzejmy pan udziela mi wskazówek. Na drugi dzień jedziemy więc znów do Tczewa. Łapiemy kierownika pociągu i nadajemy przesyłkę. Na koniec proszę jeszcze pana, żeby w Toruniu wyszedł na peron z przesyłką, bo dziecko zestresowane.

Wszystko się udaje. Akcja ratunkowa przeprowadzona z powodzeniem. Mam nadzieję, że Jajo wyciągnie wniosek i następnym razem wytatuuje sobie na czole słowo „klucz”!

Na drugi dzień opowiadam o tym koleżankom, które mają starsze dzieci. Te jednak machają tylko rękoma i mówią:

– Normalka. Tak to będzie jeszcze trochę. Kapsuła ratunkowa matki studenta to normalna rzecz.

A u Was podobnie? Jesteście w pełnej gotowości, by ruszać na ratunek?

22 myśli na “Kapsuła ratunkowa”

  1. Nie wierzę, takich numerów nie mam. 😀 😀 😀 Ale to oznacza, że Jajo jest wyluzowane. Moja wszystko sprawdza po 10 razy. Sama ją tego nauczyłam. A przed podróżą piszemy “listy wyjazdowe” 😉

  2. Kiedy się zostaje matką, trzeba być gotowym iść na ratunek dziecku bez względu na jego wiek, bo gdy przestaje być studentem, to zostaje rodzicem i wtedy też jest S.O.S w jakiejś sprawie, zanim samo ogarnie problem.

  3. No tak kochana! Bo kto jak nie matka uratuje sytuację? 🙂 Mimo, że to MY o wszystko pytamy, sprawdzamy, prosimy by dziecka nasze pamiętały, to gdy zapomną, zamiast dać nauczkę to oczywiście lecimy na ratunek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *