Sława aż za ocean

Jestem! Trudno było, bo droga daleka, ale Jajo dotransportowane do domu. Przywieźliśmy też jej amerykańskiego kolegę, więc ćwiczę angielski. Jeszcze ręce mnie nie bolą od mówienia, nie jest najgorzej. Od czasu do czasu spoglądam na Jajo, by pomogło, rzuciło jakieś słówko. A Jajo twardo, zmusza matkę do mówienia, nie ma pójścia na łatwiznę z tłumaczem. I dobrze. Trochę potrenuję.

Dzisiaj niestety krótko, bo oczywiście zaraz lecę gnieść pierogi. Musimy trochę polskich smaków zaprezentować, by za oceanem wspominano naszą kuchnię.

Babcia przez trzy dni sprzątała w panice chatę. Kiedy jej mówiłam, że ma nie przesadzać, że to nie Sanepid i że nie będzie też testu białej rękawiczki, to oczywiście tradycyjnie pacnęła się w czoło i spojrzała na mnie z politowaniem.

– A potem w Ameryce będą gadać, że u nas brudno. Nie ma co. Porządek być musi! – stwierdziła, a po chwili dodała: – Po mojemu.

I kiedy ja tylko znikałam w swoim pokoju, to Babcia zabierała się za odsuwanie foteli i kanap! A przypomnę, że ma 91 lat. Wtedy ja wychodziłam z pokoju i reagowałam po raz kolejny.

– Babciu, co ty robisz?

– A nic nie robię.

– Jak to nic? Nie odsuwaj tego, to ciężkie. Przecież nikt nie będzie zaglądał pod kanapy – mówię. Oczywiście moje ostatnie zdanie jest dla Babci niczym bluźnierstwo.

– Uciekaj stąd. Idź pisać! – krzyczy na mnie i siada na fotelu, udając, że nic nie robi, że właśnie sobie ot tak siedzi.

Łatwo się domyślić, że Babcia postawiła na swoim, więc teraz za oceanem będziemy słynąć z lśniącej podłogi (o ile to ktoś zauważy). No… i jest szansa, że z pierogów i gołąbków.

*

*

PS  Jeżeli ktoś z Was jest zainteresowany wersją elektroniczną “To się da!”, to jest już dostępne TUTAJ.

A jeżeli lubicie audiobooki, to już w styczniu ukażą się “Szepty dzieciństwa” w wersji czytanej, a potem następne moje książki.

18 myśli na “Sława aż za ocean”

    1. Zamiatanie to ulubiona czynność babci, a ja cały czas jej tłumaczę, żeby miała litość dla mojej alergii, ale gdzie tam. Alergia to nie choroba. pokicham trochę i tyle. 🙂

  1. Ha, ha przypomniało mi sie jak Irlandczyk zapytał mojego kolegę – czy to prawda, że polskie żony codziennie gotują?! Kolega bardzo zdziwiony mówi – no codziennie mam obiad ale żona gotuje na dwa dni… A moja raz w tygodniu! A jak ugotuje to są to ziemniaki, kiełbaska i jajko sadzone!!!
    W Ameryce z tego co wiem tez królują dania gotowe wiec pewnie chłopak będzie totalnie zszokowany – bo i błysk podłóg go porazi i potem przez żołądek do serca….naciesz sie Jajem póki czas!

    1. Na pewno musi, tylko że ja denerwuję się, jak ona przesuwa meble, bo co jak co, ma swoje lata. A do tego uparta jest jak osioł, bo nie ma szans, by to zrobić na nią, bo przecież nikt tak nie zrobi tego tak dobrze jak ona. 🙂 🙂

  2. A kto będzie czytał te Szepty dzieciństwa? Chociaż pewnie i tak nie kupię, bo już książkę przeczytałam… Poczekam aż inne wyjdą w wersji audio… z nadzieją, że w dobrej interpretacji.

    1. Nie wiem. Też mam nadzieję, że to będzie dobra interpretacja. A “Niedomówienia” mają być w wersji czytanej w Radiu Gdańsk. Podobno już w grudniu. 🙂

    1. Oj, mam nadzieję, że jednak nie zobaczy tego, czego nie ma. Zresztą fajny chłopak. Nieśmiały. Ale już dzisiaj popróbował polskich pierogów. Zrobiłam dwa rodzaje i z mięsem smakowały mu bardziej. Babcia cały czas powtarza, że trzeba go podtuczyć, bo taki chudziutki. 🙂 🙂

  3. 91 lat i wciąż siły, by przesuwać meble – nieprawdopodobne i bezcenne. każdemu życzyłabym takiej żwawości w tym wieku!
    hamerykanie to bałaganiarze więc pewnie zaoceaniczne chłopię nie doceni babcinych starań 😉 ale przynajmniej spokojności ducha możesz być pewna 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *