Słowiańskie tajemnice

Ostatnio wpadł mi w dłonie „Bestiariusz słowiański”. I muszę przyznać, że bawiłam się przy nim przednio. Jakoś tak się złożyło, że sporo w nim kurzych akcentów. Okazuje się, że kury i koguty musiały pobudzać wyobraźnię Słowian. Przy okazji wyczytałam kilka bardzo cennych rad i od razu pomyślałam, że nie mogę ich zachować wyłącznie dla siebie.

Każdy z Was wie, jak wygląda moja rozczochrana. Słowiańskie „bestie” też często miały bujne czupryny, a nawet jak nie bujne, to takie jakby piorun w rabarbar strzelił. Ha! I odkryłam tajemnicę tamtych czasów, co należało robić, by mieć piękny fryz. Wymagało to oczywiście poświęceń. Ówczesne kobiety pewnie niczym nie różniły się od nas. Poświęcały się dla sprawy.

I uwaga! Zdradzam teraz tajemnicę skrywaną przez wieki. Aby mieć piękne, długie i mocne włosy, należało je smarować wnętrznościami żaby. I powiem Wam, że u mnie wiele się wyjaśniło. Jakiś czas temu jedna mieszkanka naszego oczka wodnego wykazała się totalnym brakiem instynktu samozachowawczego. Kiedy na dworze się ochłodziło, zaczęła przytulać się do naszych okien i drzwi tarasowych. I kiedy ta żaba taka rozpłaszczona przy drzwiach spoglądała na nas, nagle rozległ się krzyk. Babcia!

– Żaaaaaabaaaaaaa!!!!!!!

– Zimno jej, to się przytula do szyby.

– Zabić ją, bo wejdzie do domu i mnie ugryzie! – Babcia krzyczy, a ja jej tłumaczę, że żaba pożyteczna. Oczywiście nie mam na myśli jej wnętrzności i własnych włosów. Babcia jednak popukała się tylko w czoło, ale plan z pewnością już miała. Bo ledwo zniknęłam na górze, słyszę rumor. Zbiegam na dół. I co widzę? Babcia z miotłą biega po tarasie i poluje na żabę!

– Zabiłaś ją? – pytam zła, bo żabka mieszka u nas od jakiegoś czasu i jakaś więź chyba się pomiędzy nami wywiązała.

– Nie, tylko ją tak miotłą, no wiesz…

Oczywiście od tamtej pory żaby nikt nie widział (podobnie jak kiedyś jaszczurki).

Rzucam okiem na Babci włosy. Fryzurkę ma niczego sobie jak na ten wiek. Żaby nie ma, więc…

No dobrze, ale dajmy spokój Babci i wróćmy do Słowianek. Wiadomo, że włosy trzeba wspomagać nie tylko od zewnątrz, lecz także od wewnątrz. Kobietki jadły więc świńskie ogony i niedźwiedzie sadło, by swoimi pięknymi włosami zadziwiać płeć męską. Tak więc teraz nie tylko na żaby czas polować, lecz także na świnki i niedźwiedzie (nie mówcie tego tylko Babci!).

Nie wiem jednak, jak dawniej kobiety podchodziły do mycia włosów. Jedno jest jednak pewne, że każde szanujące się słowiańskie gospodarstwo miało banię (taki budyneczek z czymś w rodzaju łaźni), nad którą czuwał bannik (łaźnik). Podobno arabscy kupcy zaskoczeni byli poziomem higieny w naszej części Europy. Jednak, kiedy przez kontynent przeszła epidemia dżumy, uczeni medycy zgodnie stwierdzili, że zbyt częste mycie szkodzi. Bo przecież otwiera pory i robi drogę dla choroby! Uważajcie więc, by nie za często się moczyć, bo wiecie, otwarte pory to niczym brama dla wszystkich wirusów i bakterii.

23 myśli na “Słowiańskie tajemnice”

  1. Kocham żabki w moim ogrodzie. Jak po zimie żadna nie przychodzi do mojego oczka, to podkradam kilka sztuk znajomym. Na włosy nie nałożyłabym ani żywej ani martwej, za to gdyby któraś miała okazać się księciem, to dam buziaka.

  2. Oooo! Ja chcę to! Ja to chcę! Bo ja sobie piszę teraz takie tam małe opowiadanko, do którego potrzebuję małej listy najróżniejszych bestyi pochodzenia słowiańskiego, bo i miejsce akcji to nasz piękny, słowiański kraj :D.

    1. Podobno wyszła teraz druga część Bestiarusza. Ale zależy też, jakich informacji szukasz, bo to raczej jest tylko leksykon. Mnie wystarczył na początek, teraz drążę o wybranym stworku. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *