Czasami trzeba zaszaleć

Piszę ten post z Nutusiem wpychającym mi się na kolana i poganiającym, by go głaskać. Stęsknił się. Oczywiście też zademonstrował swoje wkurzenie. Podobno kiedy wyjechaliśmy do Siedlec, Nutuś zrobił rozpierduchę w naszej sypialni. Posprzątał mi na toaletce. Sami więc rozumiecie, kota trza miziać. W dodatku bez przerw i bardzo intensywnie.
    Ale nie tylko Nutuś domagał się pieszczot. Jajo też zażyczyło sobie, by być rozpieszczane. Pojechałyśmy więc wczoraj na zakupy do wielkiego miasta Gdyni (tam lubimy najbardziej). Miałam w planie kupić dziecku swojemu pierworodnemu kurtkę na zimę, bo pojedzie ta moja studencina na drugi koniec Polski (Wrocław), więc niech nie marznie, a pięknie się prezentuje. Lubię takie wspólne wypady na zakupy, bo mamy czas dla siebie. Siadamy sobie, siorbiemy kawkę i rozmawiamy. I zawsze stwierdzam, że kurczę blade, fajna ta moja córcia. Dorosła taka. Dojrzała.
    Kurtkę udało się kupić. W dodatku w pierwszym sklepie! Potem pogrzebałyśmy w kosmetykach. I też sobie coś zakupiłam! Lakier do paznokci! Czerwony! Bo ostatnio chciałam sobie na taki właśnie pazur maznąć, a okazało się, że się lakier zesechł lekko i nawet próba wlania do niego zmywacza, nie przyniosła odpowiedniego rezultatu. A akurat promocja była, więc zainwestowałam niecałe sześć złotych! Drugie tyle zaoszczędziłam, bo z dwunastu przecenili. Ha! To się nazywa ekonomiczno-finansowy spryt!
    – Ale zaszalałam na zakupach – mówię z dumą do Jaja w autobusie, kiedy już podążamy do domu.
    – Bo trzeba się od czasu do czasu rozpieszczać – odpowiada zadowolone.
    Potem dyskutujemy na temat tego, czy zakupy faktycznie poprawiają nastrój. Może w dobie konsumpcjonizmu powinnyśmy zaprzeczyć, powiedzieć coś mądrego, filozoficznego, a jednak obie zgodnie stwierdzamy, że jednak jak człowiek sobie coś ładnego zafunduje, to się cieszy. Nawet jeżeli jest to tylko lakier do paznokci za sześć złotych. I maseczka za dwanaście – kupiona na spółę. 😆

0 myśli na “Czasami trzeba zaszaleć”

  1. … u mnie to są zakupy w postaci kolejnej pary butów… albo milion pięćsetnej bluzki bawełnianej… no po prostu tak mam… nic tak nie poprawia humoru, jak kolejna para butów w sensownej cenie 🙂

  2. Małe a cieszy – najbardziej jednak mi sie podoba, że masz fajny kontakt z Jajem, że lubicie swoje towarzystwo – bezcenne za wszystko inne można zapłacić karta! Hi, hi

  3. Bardzo proszę pomiziaj ode mnie redaktora Nutusia – nie zostawia sie kota co chwile! A o Jajo sie nie martw Wrocław to bardzo przyjemne miasto. Wg prawdziwego Warszawiaka Warszawa jest miejscem do pracy a Wrocław do życia!!!

  4. Dementuję jakoby każdego kota trzeba było miziać bez przerwy i intensywnie! Mojego tylko wtedy, kiedy sobie życzy i tylko do momentu, gdy sprawia mu to przyjemność. Jak przegapisz człowieku to lecz potem zadrapania i ugryzienia. 🙂 Lakier za 6 zł… Ja, zaraz po tym jak zjadłam kawał czekoladowego ciasta z malinami, kupiłam sałatkę za 4,50 i tez poczułam się lepiej, zdrowiej, szczuplej i tak… ekologicznie 🙂

  5. bo życie to nie tylko umartwianie się przed tym, co będzie dużo później. to również kolekcja wspomnień/chwil/mgnień, które są przyjemne i tylko nasze 😉

  6. To kury nie stać żeby osobna maseczkę dojrzałej, dorosłej ale jednak nie zarabiającej studentce kupić, tylko w spółki wchodzi? Ja Gdynię też lubię, ale Wrocław bardziej, może dlatego , że to rodzinne miasto. Pozdrawiam.

  7. Koty ostatnio w zmowę popadły! Mój też, jakby go podmienili! Jak nigdy nie chciał się miziać, tak teraz chce i to bardzo! Kiedy tylko do komputera siadam, to ona mi na kolana i głaskaj, drap, miziaj i co tam jeszcze…
    Ja też strajk na blogu ogłoszę, z powodu… kota 🙂
    Akurat zakupów nie lubię, ze względów osobistych…
    Pozdrawiam! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *