Napiszcie z Kordel

Jestem. Wróciłam. Ciężki jednak jest mój żywot. Teraz odpoczywam, bo te kilka dni wycisnęło ze mnie sporo energii, ale warto było. Sukienka dała radę! Na festiwalu w Siedlcach spotkałam sporo moich koleżanek po piórze. Takie uroczystości pozwalają nam wymienić się doświadczeniami, bo na co dzień każda z nas pracuje w odosobnieniu. Nagrodę główną otrzymała Małgorzata Warda, z czego bardzo się cieszę, bo bardzo cenię jej twórczość.

Zdjęcia z festiwalu wrzuciłam na FB, bo niestety nie mam tutaj już tyle miejsca. Zapraszam do obejrzenia.

W Siedlcach spotkałam się między innymi z Magdą Kordel, o której nieraz już tu wspominałam. Jak pamiętacie, to ona kopnęła mnie w zadek i zmotywowała do próbowania swoich sił w pisaniu. Moje pierwsze opowiadanie zostało opublikowane właśnie w jej tomiku. Co jakiś czas Magda organizuje na blogu konkurs-zabawę. Może się przyłączyć każdy. Wystarczy wysłać swoje opowiadanie. Zachęcam Was do podjęcia wyzwania. Zobaczenie swojego tekstu wydrukowanego w książce to bezcenne wrażenie, a wolumin może być idealnym prezentem dla bliskich na święta.

W tym roku mam zaszczyt być jurorką w konkursie Magdy Kordel, więc jest to dla mnie ogromne wyróżnienie, bo i towarzystwo wyjątkowe, i wielki sentyment do tej autorki.

Zapraszam Was więc do zabawy. Wystarczy kliknąć na blog Magdy, poznać zasady KLIK i jurorów KLIK, a potem zasiąść przed komputer i pisać, i pisać, i pisać.

0 myśli na “Napiszcie z Kordel”

    1. Bardzo. Mężczyźni też się tam zdarzają, bo są i mężowie, i przedstawiciele wydawnictw, i dziennikarze. Był między innymi pan Pietraszak z żoną. A jeszcze dodam, że z takich bardzo znanych osób to była z nami na bankiecie pani Urszula Dudziak. Pierwszy raz miałam okazję ją spotkać “na żywo”. A gościem specjalnym festiwalu była amerykańska pisarka Jaslyn Jones (jej książki są na listach bestsellerów w “The New York Times”). Nawiasem mówiąc, fantastyczna osoba. W dodatku pod wrażeniem polskiego tatara i żubrówki. 🙂 🙂

  1. Najważniejsze, że sukienka wytrzymała! :))) Miło czytać, ze spotkanie się udało, zawsze to przyjemnie spotkać się z tymi, z którymi nie możemy się widzieć przez dłuższy czas, jeszcze po fachu ha ha 🙂 Rzeczywiście, pisanie jest trochę jak robienie na drutach… Strona z konkursem mi się niestety nie otworzyła 🙁 Sam blog się otwiera, ale nie widziałam notki o konkursie. Pozdrawiam :))

  2. Aneczko, ale przecież możesz z zewnętrznych serwerów zdjęcia tutaj wrzucać, nie muszą być koniecznie tylko w serwisie blog.pl wrzucone do galerii… gdyby tak było, to ja już dawno nie miałabym u siebie miejsca, znaczy właściwie to go nie mam, ale wrzucam fotki, które są fizyczne w innym miejscu.

  3. Aniu, zasadzałam się na to pisanie i zasadzam dalej.
    Tylko jak tu zajdę czas i skupienie…?
    Ja też zabłysnęłam w tomiku u Magdy 🙂 i była to wspaniała przygoda…I szczerze mówiąc i teraz kusi!
    Kliknęłam z jury i nie działa :/
    Kurcze, ale byłoby fajnie,gdyby mi się “udało” i tym razem.
    ( a w którym tomiku Twoje opowiadanie- tytuł może znajdę na blogu).
    Serdeczności zostawiam Ewa 🙂

    1. Już działa. Naprawiłam. A moje opowiadanie było w tomiku z butem chyba na okładce. Nie pamiętam tytułu. A mam do swojej biblioteczki sporo metrów, ledwo posadziłam dupsko na kanapie, by zabrać się za pracę, więc nie ma siły, żebym pobiegła i sprawdziła, ale potem Ci napiszę. 🙂

  4. Super, że spotkanie sie udało, fajnie, że można pisać z Magdą Kordel – Wy piszcie ja z przyjemnością poczytam. Zdjęcia oglądnęłam – kiecka prezentowała sie extra na kostkach rosołowych, może mi dupa schudnie bo żal mi ja ściska (ze mnie starczyłoby na dwie Kury)

  5. Spotkania zazdraszam. Nie, żebym samaakurat tam chciała być, ale na takim, gdzie ja bym się tak dobrze czuła też marzę… ale to nie przy małych dzieciach 🙁
    Uczucie, gdy się widzi swoje opowiadanie w druku znam. I wolę nie pamiętać… choć czasem masochistycznie szukam recenzji tamtego zbiorku. W każdym razie wolę tego doświadczenia nie powtarzać 😉

    1. Prawda też jest taka, że przed ujrzeniem tekstu w druku pojawia się ogromna trema. Ja tak zawsze mam, że te ostatnie dni przed premierą (tak jak teraz), to lekki stres. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *