Pod zielonymi krzaczkami

Pogoda nas ostatnio rozpieszcza. Po deszczach przyszło ciepełko i wyskoczyły grzyby. Babcia nas ciągle wygania do lasu, by przywieźć nową dostawę podgrzybków lub kani. Oczywiście przed wyjazdem zawsze udziela nam dokładnych instrukcji:

– Ja się znam na grzybach – mówi. – Musicie szukać pod drzewami.

Śmieję się, bo oczywiście ona wie, że my do lasu na te grzyby jeździmy, ale może uważa nas za głuptaków, które w niebo patrzą i czekają, aż im skapnie co nieco. Ostatnio Sławka nawet prosiła, by ją zabrał ze sobą, to ona nam nazbiera prawdziwków, bo one przecież „pod takimi zielonymi krzaczkami rosną”.

Niedawno tak się złożyło, że co pojechaliśmy razem na wycieczkę rowerową, to parę grzybków przywieźliśmy. A pewnego dnia mój mąż pojechał sam i przywiózł zaledwie jednego i to marnego brzozaka. Babcia oczywiście z politowaniem pokręciła głową.

– To znaczy, że Sławek nie umie zbierać grzybów. Ty lepiej to robisz – stwierdziła, bo u niej zawsze musi być jeden lepszy, drugi gorszy. Z reguły to Sławuś jest oczkiem w głowie, a ja takim wypierdkiem mamuta, który błąka się po domu jak smród po gaciach i od czasu do czasu obiad wydaje (bywa, że wstrętny, niestety). Musi mnie więc tolerować. A teraz nagle to ja jestem lepsza! Cud! Normalny cud!

Po tygodniu mój mąż znów pojechał na grzyby. Mnie akurat nie chciało się tego dnia o świcie zrywać i ganiać po lesie, więc pojechał sam. Wrócił z wiadrem i koszykiem podgrzybków. Radość Babci nie do opisania.

– Kupiłeś, prawda? – nie dowierzała.

– Nazbierałem.

– A gdzie tam nazbierałeś. Kupiłeś przy drodze.

Tłumaczymy więc, że sam własnoręcznie je nakosił. Babcia uchachana, ale nie wierzy. Ledwo grzyby się ususzyły już zaczęła nas wyganiać do lasu po następne. Bo ciągle mało! A tam przecież pod tymi „zielonymi krzaczkami” prawdziwki czekają!

A jak u Was grzybobranie? Macie już zapas na zimę?

0 myśli na “Pod zielonymi krzaczkami”

  1. z grzybobraniem to licho, licheńko, lichutko

    na tą chwilę robimy ze znajomą rekonesans na inne dobrodziejstwa natury – czarny bez, głóg, dereń 🙂 żeby było po co jechać, a żeby przy okazji nie było w tym pół tony ołowiu 🙂

    1. O! To ja też się rozglądam za czarnym bzem. Już namierzyłam takie miejsca daleko od dróg. Ostatnio stamtąd kosz jabłek przywiozłam, bo aż żal było patrzeć, jak gniją. A ekologiczne przynajmniej, bo robaki nimi nie gardzą. Jutro mam zamiar zrobić na obiad ryż z jabłkami. Sok też wyciskam i pycha. 🙂

  2. To jednak zapasy na zimę robisz? Bo ostatnio tylko suszoną melisę miałaś a teraz już i grzybki, i jabłuszka…
    Rozumiem, że Babcia motywuje…

      1. Ja przyniosłam jednego kleszcza z autobusu komunikacji miejskiej w dużym mieście – chyba jakiś psiak sie ze mną podzielił. Natomiast z lasu nie przyniosłam żadnego – co nam pisane to nas nie ominie.

  3. Przyznam się bez bicia,że robię w domu wszystko,nawet z młotkiem latam-ale co do weków to mam jakąś niechęć.Jak chce mi się dobrych ogórków kiszonych ,to lecę do brata na żebry 🙂 .Na grzybach też się nie znam-a zresztą w lesie są pająki i inne robale…fuj!!!Może to świadczy że marna ze mnie gospodyni,ale cóż…przeboleję 😉

    1. A ja sie będę upierała, że najlepszymi kucharzami są mężczyźni – więcej kubków smakowych mają i jeżeli masz brata, który lubi i umie to robić to tylko pozazdrościć!

  4. Ojejkuuu! GRZYBKI! Mam nadzieje, ze jak wroce z tej Grecji, to jeszcze zdaze na jakies grzybobranie…
    babcia ma racje 😉 grzybki najchetbiej rosna pod drzewami 😉

  5. Uwielbiam zbierać grzyby 🙂 Wypuścić mnie do lasu i przytargam wywrotkę, grzybów oczywiście 😉 Mam jakiś taki dar trafiania na miejsca grzybotwórcze 🙂

  6. U nas (kujawy) z grzybami kiepsko, podobno był jeden wysyp, ale nas nie było, teraz za sucho i każą czekać na deszcze. Znajoma z Dukli przysyła zdjęcia, na których mąż całe kosze i wiadra przynosi, aż zazdrościmy. My przywieźliśmy z wycieczki 3 sztuki, z czego jeden grzybek zarobaczony. Może jesienią będzie lepiej?
    Pozdrawiam 🙂

  7. Byłam dziś akurat u moich Rodziców i ten zapach suszonych grzybów niesie się już z daleka!
    Sami już niestety, nie zbierają, ale sąsiedzi dobrze znają zwyczaje rodziców, więc podrzucają im te grzyby do suszenia 🙂

Pozostaw odpowiedź anna Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *