Cynamonowe pokłosie

Dziękuję Wam za weekendową burzę mózgów! A ja ciągle przymierzam tytuły jak buty, ale zawsze coś uwiera, jakby jakiś niewidzialny paproszek powodował dyskomfort. Nie chce mi się nic uleżeć w rozczochranej. Być może to przez to, że wbiłam sobie do łba genialny wręcz przecież pomysł z „Domem ze szczyptą cynamonu”.

Ale obiecałam, że za ciekawe (moim zdaniem) propozycje rozdam dzisiaj dwie książki. I jak to mówią, nie miała baba problemu, to sobie go sama sprawiła. Teraz nie tylko ciągle jeszcze myślę nad tytułem książki, która ukaże się na początku 2017 roku, lecz także komu przyznać po egzemplarzu mojej powieści. Zamiast jednego mam dwa problemy. Jak to człowiek potrafi się elegancko zorganizować!

Po rodzinnych konsultacjach postanowiłam więc, że książki trafią do: Carlli, która dała między innymi propozycję: „Jesień pachnąca cynamonem” i do Arte za „A jednak – cynamonowy song”.

Możecie sobie więc, Kobietki Kochane, wybrać dowolny tytuł mojej powieść („Złodziejka marzeń”, „To się da!”, „Szepty dzieciństwa”), napisać do mnie na priv, a ja zadedykuję je, komu tylko zechcecie, i od razu w środę biegusiem na pocztę, by Wam te egzemplarze przesłać.

I muszę jeszcze na koniec przyznać, że nasza burza mózgów zaowocowała cynamonowymi smakowitościami. Dostałam od kilku czytelniczek mejle, że narobiliśmy smaku, rozsypując ten cynamon w słowach. Powstały dzięki temu: ryż zapiekany z jabłkami, szarlotka i racuchy. Co do tych ostatnich, to warto wiedzieć, że na Kociewiu (jak i na Kaszubach) nazywa się je ruchankami, bo wiadomo, ciasto musi się odpowiednio wyruchać przed smażeniem. Niektórzy robią je z jabłkami, inni bez. Skojarzenia można mieć włochate, bo niestety czasownik określający rośnięcie ciasta (czy też po prostu ruch) nabrał pejoratywnego znaczenia.  A co zabawne, jak są ruchanki, to jest też fjut (powidła, syrop). Tak to ci na tym naszym Kociewiu wesoło i dwuznacznie. A do tego smakowicie. 😆

0 myśli na “Cynamonowe pokłosie”

  1. Niemożliwe, że wygrałam 🙂 Nigdy mi się nie udało nic wygrać.
    Aniu wysłałam Ci dane zdresowe na priv.
    Pozdrawiam serdecznie znad wietrznego Bałtyku

  2. No i telefon zgubił gdzieś mój poranny komentarz:(((

    Ryknęłam śmiechem zza biurka czytając o ruchankach. Sprzedałam gwarę. Ubaw był niezły.
    -Teraz wiecie co macie czytać!
    😛

    Aniu, taka miła niespodzianka! Czad 🙂 Nie spodziewałam się 🙂 Dziękuję 🙂
    Ciesze się nieziemsko, bo razem sprawimy niespodziankę kolejnej Twojej fance, która na wieść, że spotkałam się z Tobą żałowała, ze nie wiedziała, bo chciała Twój autograf do książki 🙂
    😀 😛 Bo wiesz, ja ludzi zarażam Tobą :)))

    Jeszcze raz dziękuję :DDDDDDDDDDDDD

Pozostaw odpowiedź ~Zwykła Matka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *