Jaki tytuł?

Piszę ten post w afekcie.  Dla pewności sprawdzam, definicję afektu. Zgadza się. Przeżywam ekspresję emocji. Skończyłam właśnie trzecią część trylogii kociewskiej. Ha! Jest radość, jest moc. Oczywiście takie potężne emocje zawsze są po postawieniu ostatniej kropki, ale dalszy ciąg będzie następujący: w euforii zacznę czytać to, co napisałam i wtedy zaczną się schody, czyli płacz i zgrzytanie zębami, że takie głupoty mi wyszły. A w związku z tym zacznie się wyrzucanie i pisanie od nowa, żeby na końcu stwierdzić, że jest dobrze, prawie genialnie, ale po chwili to prawie zacznie tak cholernie uwierać, jakby człowiek miał piasek w oku i znów zaczną się poprawki. Ja tak mam i nic nie poradzę, ale póki co się cieszę. Napisane jest, teraz będzie można spokojnie w tym rzeźbić, bo książkę mam oddać do końca września, więc robię chwilę oddechu, a potem trzeba zakasać rękawy i do roboty.

W związku z moim afektem mam propozycję nie do odrzucenia. Jak łatwo się domyślić, mam kłopot z tytułem. Miałam takie pomysły: „Cafe Klicz” i „Dom ze szczyptą cynamonu”. Pierwszy tytuł był bardzo roboczy, bo klicz po kociewsku to zakalec, a nie chciałabym, żeby od razu okrzyknięto moje dzieło zakalcem, więc sami rozumiecie. Drugi tytuł – na pierwszy rzut oka (jak dla mnie) genialny. No, ale mój wydawca na tym geniuszu się nie poznał i stwierdził, że „szczypta” brzmi fatalnie i ktoś ze słabą dykcją będzie miał problem. No to więc główkuję dalej. Wymyśliłam „Dom z cynamonem”, a potem… a potem to czarna dziura wciągnęła mój mózg. Jedyna nadzieja w Was. Nikt, oprócz mnie jeszcze książki nie czytał, więc znikąd podpowiedzi. Ogólnie Wam napiszę, że Asia znajdzie swój dom na Kociewiu. Nic więcej zdradzić oczywiście nie mogę. Chciałabym, żeby w tytule czuć było ciepełko. Takie domowe, pachnące wanilią lub cynamonem.

Proponuję więc burzę mózgów. Z Wami będzie mi łatwiej. I gdyby się zdarzyło, że ktoś wymyśli genialny tytuł, ale tak genialny, że aż mój wydawca zachwyci się tym geniuszem, to dostanie ode mnie tę trzecią część opowieści o Joannie (ale dopiero w lutym lub marcu 2017 r.). Teraz natomiast wśród osób, które podadzą ciekawe pomysły rozdam w najbliższy poniedziałek moje książki. Umówmy się, że dwóm osobom pozwolę wybrać po jednym tytule z moich powieści (i wyślę je na terenie Polski). Co Wy na to? Dacie się wciągnąć w taką burzę mózgów?

0 myśli na “Jaki tytuł?”

  1. Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to “Szarlotka z cynamonem”. Wiedziałam, że wracam do domu, bo jeszcze przed drzwiami witał mnie zapach szarlotki z cynamonem. Tamten zapach , uśmiech mamy i padające zdanie ” Nie jedz, bo jeszcze ciepłe i ci zaszkodzi”, ulubiony talerzyk, miejsce w kąciku kuchni, to razem tworzyło Dom. Każdy Dom ma swoją szarlotkę…

  2. Mam dla Ciebie trzy propozycje, pierwsza to Cyndom ale w niej jest niewiele ciepła, druga to Wieczorna herbatka i tu sie wszystko kojarzy z domem i ciepełkiem a trzecia to Zapach cynamonu, może Ci sie coś z tego spodoba?

  3. uuu trudna sprawa taki tytuł dla ciepełka domowego 🙂

    Niby, jako blogerzy, każdy z nas powinien mieć jakieś umiejętności w nadawaniu tytułów… co notka to tytuł, ale książka to jednak nie notka i jest moc, jest wyzwanie… zwłaszcza, gdy nie można się w żaden sposób odnieść do treści 🙂

    gdybyś nam może podpowiedziała jeszcze coś o tym, np. czy akcja toczy się bardziej latem, zimą , czy może wiosną lub jesienią 🙂 albo inną przynętę na tę wędkę jeszcze dorzuciła?

    “Zapach cynamonu”

    “Cynamonowa chata”

    “Cynamonowa kruszonka”

    “Waniliowe śniadanie”

    1. Akcja rozpoczyna się w połowie września i trwa mniej więcej do grudnia. Nie mogę za bardzo zdradzać szczegółów, ale Asia zrealizuje pomysł z “To się da” i założy kawiarnię. 🙂

  4. Od kiedy usłyszałam określenie “cynamon z gaci” słowo cynamon nie brzmi tak jak kiedyś.
    Kociew kojarzy mi się z piosenką z dzieciństwa: “Koci, koci łapki pojedziem do babki…”
    Tytułów z zapachem, ciastami, kawami jest już dużo, może coś bardziej oryginalnego, bardziej pasujęcego do Ciebie. Mam pomysł, zapytaj babci, ona jest najlepsza. Pozdrawiam

    1. No, ja wiem, że tytułów z zapachami, domami, miłością jest dużo, ale ta moja trylogia to przecież zwyczajna obyczajówka, takie czytadełko na poprawę humoru. 🙂

  5. Oj, nie łatwe zadanie. Trudno wymyślić tytuł nie znając treści. Pamiętam konkurs na tytuł II części. Miało być coś z hutą szkła i marzeniami, tyle nam zdradziłaś a koniec końców tytuł bezpośrednio wynika z treści książki, kociewskiego powiedzenia. Pewnie i teraz nastąpi zmiana 🙂
    Po tym co podałaś, to mam jakieś pomysły, które mnie się kojarzą z ciepłem ale nie wiem na ile oddają treść książki.
    Dom pachnący cynamonem
    Dom z nutką cynamonu
    Cynamonowe marzenie
    Dom z kruszonką
    Okiennice w kolorze cynamonu (Zaintrygowałaby mnie książka o takim tytule, bo oczami wyobraźni widzę biały domek z okiennicami w ciepłym odcieniu brązu, od którego czuć samo dobro i serdeczność. Aż chce się wejść i porozmawiać 🙂
    To tyle. Taka szybka burza mózgów 🙂

    1. Bo to często tak jest, że nagle skojarzenie pójdzie w zupełnie innym kierunku. 🙂 Teraz w październiku ukażą się “Niedomówienia”, a ile tam było pomysłów! Krążyłam wokół Gutenberga, a wreszcie stanęło na “Niedomówieniach”. Ale taka burza mózgów jest zawsze inspirująca. 🙂

  6. A tak na marginesie to pracownie archit. chętnie nadają swoim projektom nazwy z cynamonem, np.: “Dom w cynamonach” albo po prostu “Cynamon”
    … a ja właśnie narobiłam sobie smaka na jabłka z cynamonem 🙂

      1. A jeszcze mi się tak przypomniało. Tytuł “To się da!” wymyśliła jedna pani na spotkaniu autorskim. Nie znała książki, ot tak nagle zaproponowała. 🙂 🙂 Sama pewnie bym nie wpadła. 🙂 Potem udało mi się ją odszukać i podarować jej egzemplarz. Ale się cieszyła! 🙂

      2. Mówisz albo myślisz “cynamon” i już w głowie zapach się pojawia i to jaki zapach, od razu z jabłkami 🙂 sama słodycz 🙂
        A na przykład taki kardamon, piękna nazwa, piękny zapach i świetna przyprawa ale już tyle skojarzeń nie budzi. Chodź brzmi bardzo ładnie.

  7. Ponieważ mi cynamon kojarzy się z Dalekim Wschodem, to i tytuł książki może… “Orientalne siedlisko” albo ” Cynamonowe siedlisko”. Dom na wsi, to też sad pełen jabłek. Może “Cynamon i jabłonie” albo ” Cynamonowy sad”.

  8. Dom pachnący cynamonem

    Cynamonowe spełnienie

    A może z cynamonem?

    Kardamon, cynamon i …

    Czy to już to?

    W końcu u siebie

    Dom pachnący szarlotką

    😀

  9. Do mnie tytuł “Dom ze szczyptą cynamonu” też bardzo przemawia 🙂 Ale coś tam wymóżdżyłam: “W cynamonowych objęciach” – mnie cynamon, a właściwie jego zapach zawsze łapie w objęcia i nie puszcza dopóki nie zniknie ostatni kawałek szarlotki 😉

  10. Ależ Ty mnie denerwujesz tą swoją pracowitością! Na jej tle bardzo dokładnie widać moje własne lenistwo 🙂 Ale do rzeczy. Pewnie nie pomogę, ale spróbuję. Skoro ona się przeprowadza to znaczy wszystko się zmienia więc może “do góry nogami”. Nie jest co prawda ciepłe i przytulne, ale adekwatne 😉 “Porzeczkowe siedlisko” wydawca odrzuci, bo porzeczki jak szczypta trudne do artykulacji, a szkoda bo takie słodkokwaśnie jak życie i bardzo nie doceniane. A jak ma być ciepło i przytulnie to “Za progiem z cynamonu”.

  11. Witaj, to i ja się pomondraluję 🙂
    Tytuł, który wymyśliłaś jest najlepszy z tych wszystkich propozycji, które tu padły.
    Jestem zaskoczona, że wybierając tytuł bierze się pod uwagę ludzi z wadą wymowy… Nie ogarniam… Przecież oni na co dzień takie słowa spotykają, mamy je wykreślić ze słownika ? Nie wymyślaj też w takim razie nic na ” j ” na przykład z ” jedynka ” bo na tym wiele osób jąkających się zacina 🙂 Czy grafik co projektuje okładkę bierze pod uwagę daltonistów ?
    Poza tym szczypta to piękne słowo 🙂 i nie wiem dlaczego ale wydaje mi się że doskonale oddaje istotę rzeczy 🙂
    Z drugiej strony ostatnio sporo takich tutułów owocowych, czekoladowych, ciasteczkowych
    naprawdę masz niezłą zagadkę, nie zazdroszczę 🙂
    ale gdyby jednak nie szczypta? a gdyby coś z drogą do domu która pachnie cynamonem, że za zapachem trafisz do najważniejszego miejsca w twoim życiu ? albo ” szczęście ma zapach cynamonu ” albo… powodzenia 🙂

    1. Jeśli mam problemy z dykcją, a chcę nabyć taką pozycję to:
      a) ćwiczę w domu z dyktafonem tak długo, aż mi to wyjdzie ładnie,
      b) idę do księgarni samoobsługowej i po prostu biorę książkę, a jeśli jej nie widzę, pytam księgarza o najnowszą powieść Anny Sakowicz, no, taką z cynamonem w tytule 😉

      Dom cynamonem pachnący – nie wiem czy taka propozycja padła, ale mnie się tak kojarzy dom, ze szczyptą cynamonu.

        1. Jeśli ebooka to ma sens, bo dostaję od razu. Ale jeśli chcę papierową wersję, to lepsza księgarnia tradycyjna – nie muszę czekać na książkę, tylko kupuję, czytam w drodze z księgarni do domu a w domu od razu recenzja na blogu 😉

  12. Ojej, tytułu nie podpowiem,ale podobają mi się te propozycje ze smakiem, działają na zmysły 🙂 I oczywiście nie mogę się doczekać kolejnych perypetii Joanny, o nieznanym jeszcze tytule 🙂

  13. Moim zdaniem, w tym kontekście słowo “szczypta” jest w pełni uzasadnione, i brzmi fantastycznie. Świetnie się kojarzy, działa na wyobraźnię, oddaje dokładnie to, co powinien. W dodatku, jak się domyślam, odbiorczyniami książek będą głównie kobiety, więc w czym problem? Niech się wydawcy nieco zreflektują. 😛 W razie wątpliwości, polecam im przeczytanie komentarzy na Twoim blogu.
    Na wypadek, gdyby koniecznie się uparli, podsuwam małą sugestię: może pomogłoby wspólne z ukochaną osobą upieczenie ciacha/dania z cynamonem? Istnieje spora szansa, że w takich okolicznościach, zapachach i atmosferze, pomysł narodzi się sam. 🙂 Trzymam kciuki! 🙂

    1. O! I to jest bardzo dobry pomysł. Bo mnie ta szczypta też się dobrze kojarzy. Muszę wydawcę namówić na przeczytanie komentarzy. 🙂
      Dziękuję 🙂

  14. Pewna pani z Wronek
    Leczyła się cynamonem
    wkładała go sobie pod pachę
    pieskowi zaś pod ogonek.

    To wszystko na co dziś mnie stać ale może się chociaż uśmiechniesz.
    Wysłałam swoja książkę do wydawnictwa- czekam.

  15. Jeżeli koniecznie musisz mieć w tytule cynamon to może – “Zapach cynamonu” “Dom pachnący cynamonem”. Nic innego nie przychodzi mi do głowy 🙂

  16. “Dom ze szczypta cynamonu” brzmi intrygująco w odróżnieniu od ” Dom z odrobina cynamonu” czy “Dom pachnący cynamonem”
    Moja propozycja
    “Laska nie tylko cynamonu”
    “Zapachy dzieciństwa”
    “zapachy miłości”
    “Marzenia pachnące cynamonem”
    we Wrocławiu jest “Pachnaca księgarnia” może Cię zainspiruje?

  17. Fajny dałaś tytuł a argument wydawcy jest mniej przekonywujący ?:)

    SZCZYPTA CYNAMONU

    a wiec
    może
    Cynamonki

    Cynamonowy End
    😛 😀

    Jakoś kojarzy mi się z Brunonem Sz. 😛

    a do kiedy burza mózgu trwa?

    albo inny tytuł : A JEDNAK 😀
    a jednak co? 😀 -(Złodziejka marzeń, To sie da – to A JEDNAK – cynamonowy song 😀 )

        1. jeeeeeeeeeeeeeeej…………dziewczyny, mówcie tak jeszcze do mnie:)

          (Arte zawstydzona podrapała się po głowie. Pomyślała przy tym, ze zawsze łapała dziwne przyzwyczajenia od swoich ulubionych autorów: Chmielewsk to nałóg kart
          i WZ, Sakowicz: drapanko po rozczochranej ……:P 😀 )

  18. Na wymyślaniu tytułów nie znam się ani krztynę (zawsze mam z tym problem, wpis wymyślę, słowa jakoś sklecę, ale po co w ogóle na blogu tytuły?, może zacznę numerować?), za to powaliło mnie, że wydawca nie poznał się na Twoim tytułowym geniuszu: szczypta cynamonu brzmi dla mnie świetnie.

Pozostaw odpowiedź ~tanya Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *