Dobry czas

Wiem, wiem! Opóźnienie dzisiaj straszliwe. Awaria systemu rozczochranego! Ale już jestem. W weekend zapomniałam, że istnieje coś takiego jak laptop i prowadziłam życie leniwca pospolitego. No, prawie leniwca. Miałam gościa. Przyjechała moja przyjaciółka ze starego miejsca zamieszkania. Oj, piękny to był czas. Zaliczyłyśmy w sobotę i przejażdżkę rowerową, i Fetę w Gdańsku, i w Skarszewach konkurs gwary kociewskiej, i jarmark we Wdzydzach, i piwko na Rynku w Starogardzie. Było fantastycznie. Kolejny reset zrobiony, ale na szczęście bez utraty danych.

I tak z Jolą zastanawiałyśmy się nad wszelkimi znajomościami i przyjaźniami. Są takie kontakty, które koniecznie należy pielęgnować i nie dać im pójść na zmarnowanie.

A przy okazji w mojej rozczochranej sentymentalnie się zrobiło. Jolę poznałam w swojej pierwszej pracy. Poszła na urlop macierzyński, a ja dzięki temu miałam robotę na czas zastępstwa. Nie widziałam wtedy jej na oczy, a już jej życzyłam, by spokojnie sobie dzieciątko odchowała i wzięła wychowawczy. Jola oczywiście, jakby czytała w moich myślach, bo wzięła. Robotę więc miałam. A jak się potem okazało, że w drodze drugie maleństwo, to aż podskakiwałam z radości. Znów zajęcie miałam na następny rok lub dłużej. I szczęśliwie się złożyło, że kiedy Jola do pracy postanowiła wrócić, utworzono gimnazja i w naszej szkole w naturalny sposób godzin było dla dwóch polonistek. Od pierwszego dnia złapałyśmy dobry kontakt. Współpraca układała się genialnie. A jakie my razem przedstawienia z dzieciakami robiłyśmy! To był piękny czas. Ech… A nie pracuję tam już dziesięć lat…

Macie też takie znajomości/przyjaźnie, które przetrwały lata? Takie od podstawówki, liceum czy pierwszej pracy? Myślicie, że warto o nie dbać?

0 myśli na “Dobry czas”

  1. Jedną z moich najlepszych przyjaciółek poznałam w szkole średniej.Czyli znamy się od 15 roku życia.Jest chrzestną mojego młodszego syna.Drugą poznałam w pracy.Oby dwie są rude.Uwielbiam ich piegi,czasami jak mnie wkurzą to im mówię,że jak w łeb palnę to im te piegi pospadają 🙂 .

    1. Ha, ha 🙂 To ja mam też taką przyjaciółkę z podstawówki. Od pierwszej klasy siedziałyśmy w jednej ławce. Jestem też chrzestną jej syna, ale w sumie rzadko się obecnie widujemy, bo mieszka w Niemczech i to prawie pod francuską granicą. Ale jak się spotkamy, to tak jakbyśmy ostatnio widziały się godzinę temu. 🙂

  2. w sumie, z A. znamy się jeszcze od przed szkołą, nigdy nie byłyśmy przyjaciółkami od serca, a i teraz nasza znajomość ma w sobie pewien dystans, ale z drugiej strony wiele nas łączy i właściwie można napisać, że wiele, wiele lat wspólnego pożycia za nami, choć bywały okresy gdzie poza cześć na mieście nie wychodziłyśmy, ale… w pewnym wieku, dwie samotne baby zawsze się dogadają, bo większego wyjścia przecież nie mają 😉

    a poważnie – o znajomości, aby były trwałe i udane, muszą dbać obie strony, kiedy wysiłek wkłada tylko jedna, to nie jest już to… i czasem lepiej komuś drugiemu pozwolić odejść niż trzymać się go na siłę, nawet po wielu fajnych latach znajomości.

  3. A u mnie ostała sie przyjaciółka z przedszkola, z druga przedszkolna kontakt sie urwał ale zaczynamy nadrabiać zaległości no i został przyszywany przedszkolny brat… Szkolne i pracownicze nie przetrwały…

  4. Mam takie koleżanki:) Choć czasem byłyśmy daleko od siebie, nie miałyśmy czasu na regularny kontakt i spotkania, to wiemy, że możemy na siebie liczyć w każdej sytuacji. Takie przyjaźnie trzeba pielęgnować, ponieważ w czasie, kiedy każdy goni, chce się wybić dość wiele znajomości kończy się wraz z sukcesem jednej ze stron.

    1. Prawda, tak też bywa. Czasami też mam wrażenie, że jakiś sukces szybciej niszczy przyjaźń niż porażka, cierpienie czy choroba.

  5. Ja osobiście nie mam, ale córka w przedszkolu zaprzyjaźniła sie z jedną dziewczynką. Najpierw bałam się, że źle zniesie rozłakę bo chodzą rejonowo do dwóch różnych szkól, ale tęsknia za sobą, chętnie się spotykają, więc będe pielęgnować, tzn pomagać w tym córce, by ta przyjaźń przetrwała 🙂

      1. Dokładnie tak i mimo, że na początku chciałam im kontakt ograniczyć z racji oddzielnych szkół to zauważyłam, że pytają o siebie nawzajem, więc nie będę ich rozdzielać! Osobne szkoły nie sa przeszkodą, a dzięki temu mogą za sobą zatęsknić i mają o czym plotkować 🙂

  6. Mam kumpla i kumpele, od podstawówki. Spotykamy się. Gadamy. Jakby czas nie przeleciał między nami.

    i ludzi ze studium, i ludzi z byłych prac. 😀

    Takie grono, do którego wpadasz i mówisz: – hej, a oni, że fajne, ze jesteś 😀 I vice versa 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *