Poziomicą przez łeb

Czy u Was też takie załamanie pogody? Toż szlag człowieka trafia. A dzień wczorajszy tak pięknie się zapowiadał, bo odwiedziła mnie koleżanka spod Łodzi. Akurat Ewa wraz ze swoją przyjaciółką Iloną jechały do Sobieszewa (Gdańsk), więc okazja była jak ta lala. Ponadto stwierdziłam, że z każdym z Was wcześniej czy później się spotkam, bo okazuje się, że wszystkie drogi prowadzą na północ. Najczęściej właśnie do Sobieszewa.

Po spotkaniu pojechałam do Gdyni po wynik… i tu należy spuścić żelazną kurtynę milczenia, bo znów ktoś z mojej rodziny będzie próbował Babcię uświadamiać, że zrobiła błąd, przeprowadzając się do nas, bo co ona biedna zrobi, jak jej wnuczka wyciągnie kopyta (a w zasadzie kurze rapki*, bo przecież drób nie jest kopytny).

Jeżeli więc wczoraj mieliście jakieś zastrzeżenia do pogody, to biorę to na klatę. Odzwierciedlała mój nastrój. Dokładnie i w szczegółach. Na szczęście obok był Mężuś, który poziomicą przez łeb kilka razy przyłożył i od razu człowiek do pionu wrócił i przypomniał sobie, że musi się spotkać w Gdyni z blogerką Arte. A uwielbiam tę bestię, więc mus i parcie było ogromne. Jeżeli Arte z południa Polski dotarła aż do Gdyni, to nie było innej opcji niż jej mordkę wyściskać.

Udało się. Wyściskaliśmy. Popstrykaliśmy fotki, a potem plan ambitny, bo miała zacząć się Feta, czyli Międzynarodowy Festiwal Teatrów Ulicznych. Mężuś cały czas powtarzał:

– Zobacz, rozjaśnia się.

A ja wpatrywałam się w niebo, ale chyba kurza ślepota powodowała, że tej jasności nie widziałam. Iluminacji nie dostąpiłam. Trzeba więc było płynąć z nurtem rzeki (dosłownie) do domu. A z nurtem to wiadomo, co najlepiej płynie. Tak więc mniej więcej się czułam, bo znów jakieś dziwne myśli powróciły. I wtedy kolejne uderzenie na odlew.

– Pojedziemy zobaczyć, czy jest Feta, to program na jutro chociaż weźmiemy.

Mężuś więc pobiegł w deszcz, a ja zostałam w aucie, bo już szczękać dziobem zaczęłam. Po kilku minutach mój ślubny przybiegł bez programu i bez jakichkolwiek informacji. Spektaklu nie było. No, ale w nagrodę za trud i cierpienie Mężuś mnie na kolację (pyszną w dodatku) zabrał do Wrzeszcza. Byliśmy w małej knajpce Awokado. Jedzenie wegetariańskie i wegańskie. Pyszności. Polecam. Tylko o wolny stolik trudno (bardzo mały lokal).

No, a po powrocie do domu Nutuś nas w progu przywitał śpiewająco. A pretensji ile! No jak można kota zostawiać na tak długo samego w domu?!

A u Was jaka pogoda? Adekwatna do humorów czy może zdecydowanie gorsza (lub lepsza)?

*

*rapki – bo w moim rodzinnym domu mama, babcia i ciocie (i wszyscy) mówili na kurze “stópki” właśnie “rapki”. 🙂

0 myśli na “Poziomicą przez łeb”

  1. U mnie pogoda jest zmienna – albo pada albo leje wiec lekka depresja jest. Ale tez jest Mężuś przy boku wiec tez ma kto do pionu stawiać (zobacz jakie my fuksiary jesteśmy!!!!!) a pogodynka powiedziała że nad Gdanskiem przechodzi wnuczka, mama i babcia(!) i już wkrótce będzie lepiej!

  2. A wszystko przez kota, to on taka pogodę zamówił…. hi, hi, hi…, żeby go samego nie zostawiać, hi, hi, hi. Serdeczności.

  3. u mnie też niebo ze mną ryczy- ono bezwstydnie, ja ukradkiem,
    ale mężusia to ja muszę do pionu ustawiać, wymięka z przestrachu, a może też od deszczu

  4. Pogoda jest taka, że nic tylko zakopać się w fotelu z książką w ręku 🙂 A kolejka do czytania długa, więc jest co robić 🙂 Jednakowoż uwielbiam byc na dworze, a teraz to niestety niemożliwe 🙁

  5. u mnie pogoda jest niezależna 🙂 i niestety niezdecydowana… na zmianę chłodzi i włącza saunę… bo grzanie z taką wilgotnością, w naszym terenie to SAUNA fińska 🙂

    co do nastroju, to nie pytaj, bo nie wiem, nie mam kiedy się zastanowić co czuję, czy myślę, tyle mam roboty, ale żeby nie było … mam nadzieję, że będzie widać obrazki u mnie, którym poświęciłam spora chwilę i znowu się nie wyrobię z robotą :(, ale co tam – robota nie zając, w poniedziałek tez tu będzie.

    1. Ja kaloszy nie mam, ale dzisiaj przechodziłam koło obuwniczego i naszła mnie myśl, że może powinnam sobie jakieś zakupić. 🙂

  6. U nas brzydko i zimno…i jeszcze jedna durna osoba wysłała mi wiadomość, blokując możliwość odpowiedzi. Wyśmiałam mnie, że za pisanie książek się wzięłam, a przecinków stawiać nie potrafię. Pewnie myśli, że się załamię i dam sobie spokój, ale nie ze mną te numery:) Jedna wredna istota nie wybije mi tego z głowy. Szkoda, że nie mogę jej o tym poinformować 😉

      1. Tak zablokowała i możliwość odpowiedzi i swoje konto. Dopisała również coś, czego nie napisałam w pewnej dyskusji. Przypisała mi słowa dwóch innych osób. Normalnie śmiech mnie ogarnia. Dodam, że to ta sama osoba, która została przez fb usunięta z grona znajomych u mnie i takie cyrki odstawia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *