W ślady Heraklita

Każdy z nas nieraz słyszał banalne słowa o byciu młodym, pięknym i zdrowym. Mnie już niestety przyszło być tylko piękną, choć młodości też trzymam się pazurami, ale wszyscy uparcie powtarzają, że po czterdziestce, to żegnaj młodości. A niestety zdrowie nie jest moją najmocniejszą stroną. Nie zawsze tak było, bo w dzieciństwie kłopotów ze mną rodzice nie mieli, bo czymże jest jedna szkarlatyna i rzucony urok na moją osobę (to drugie zdiagnozowała oczywiście babcia). Chorowanie było domeną mojego młodszego brata, ja raczej odznaczałam się świetnym zdrowiem. Pamiętam też, że jak byłam w ciąży z Jajem, to mój ginekolog zawsze z podziwem patrzył na moje wyniki i powtarzał, że lepiej niż u rekruta. No, ale wszystko się rypnęło. Poronienie i rozwód to był taki moment przełomowy. Podejrzewam, że siadła mi wtedy mocno psychika. Runęła w gruzy, a z gruzów trudno się odbudowuje. I od tamtego czasu ciągle coś się do mnie przyklejało. Teraz do tego jeszcze latka, które lecą, dokładają swoje.

źródło pixabayNo, ale nie chcę smęcić i nie chcę o swoich chorobach.

Zauważyłam (bardzo inteligentnie wręcz spostrzegłam), że zaczynam łapać się różnych naturalnych metod. Od razu mi się przypomniała historia Heraklita z Efezu, który w pewnym momencie swojego żywota machnął na wszystko ręką i zaczął wieść samotne życie, żywiąc się tylko roślinkami i ziółkami. A potem zakopał się w ciepłym gnoju, bo wierzył, że to go uzdrowi. Niestety nie pomogło. Ale myślenie Heraklita całkiem niezłe, bo mnie w mojej rozczochranej też się zaraz pojawiły ciekawe pomysły. Na zwojach mózgowych doszło do zwarcia i wyświetlił się obraz, coby na zioła się przerzucić. Ha! Nie wiem, co zażywał grecki filozof, ale ja parzę sobie codziennie korzeń mniszka lekarskiego. W planie mam zdobyć jeszcze jego liście i też żłopać wywary. Do tego przegryzam serca pestek moreli.

Gnojówki oczywiście nie mam, ale za to mam oczko wodne w ogródku, które mierzy dwa kroki wzdłuż i wszerz (dwa w sumie), więc nawet gdybym tam zaległa, to wyparłabym wodę, w dodatku pozbawiła życia żabę, która tam mieszka, bo podejrzewam, że nie dźwignęłaby mojego ciężaru, gdybym tam się rozłożyła. Na stojąco też kiepsko, bo zaledwie po kolana. Moczenia więc nie będzie. Ale spokojna moja rozczochrana, Heraklit nie miał przecież patentu na leczenie, zresztą jego metody nie poskutkowały i kojtnął. Trzeba więc szukać inspiracji gdzie indziej.

O, a na początek zrobię sobie okład z kota, Nutuś bardzo chętnie się przysłuży, pod warunkiem że w zamian za usługę grzania będę odpowiednio miziać. A to się przecież da.

0 myśli na “W ślady Heraklita”

  1. Okład z kota bardzo dobry – myśle że dla kota tez. Współczesna medycyna zaczyna odkrywać ziołolecznictwo bo ma mniej skutków ubocznych – szkoda, że tak późno bo bardzo dużo wiedzy zginęło bezpowrotnie.
    A na odbudowanie psychiki najlepszym lekarstwem jest kochający Meżuś i niech staje na wysokości zadania!

    1. Moja mama kiedyś zgłębiała temat urologii. I przez jakiś czas, kto miał problem, to słyszał radę: “To sobie na to nasikaj”. 🙂

  2. Kuro kochana Ty niesamowita jesteś 🙂 Okłady z kota jak najbardziej wskazane- znajomy po operacji kręgosłupa był i kot sam przychodził i kładł się na miejsce, które było naprawiane:) Podobno pomagało

  3. 🙂 też tam gdzie mogę i gdzie się da stosuję od czasu jakiegoś zioła 🙂 🙂

    … a teraz, poza mniszkiem, bo nie chcę Ciebie martwić, ale na listki mniszka to już trochę późno, bo najlepsze są te młode, pierwsze, jeszcze przed kwitnieniem, teraz masz pokrzywę 🙂 🙂 To jest dopiero cudowne ziółko 🙂 polecam nazbierać listków, ususzyć i pić herbatki lub dodawać do innych takich 🙂

    (pokrzywę dorzuciłam do sałatki ziemniaczanej, gdyż okazało się, że suszona pietruszka mi wyszła, a do sklepu mi się nie chciało iść i przyznam, że efekt pozytywnie mnie zaskoczył)

    1. Ja w ziołowym sobie kupię. 🙂 🙂 Pokrzywę pijamy, bo u mojej Babci to podstawa. Orzechy włoskie i pokrzywa – codziennie. A ma ponad 90 lat, więc może to jakiś patent. 🙂

      1. też przez lata kupowałam w aptece lub w sklepie zielarskim, jednak to nie jest to samo co samodzielnie nazbierać i ususzyć 🙂 chociażby taką pokrzywę 🙂 właśnie to odkrywam przy porannych ziółkach 🙂 gdzie piłam pokrzywę z apteki, a teraz piję własnoręcznie ususzone ziele 🙂

          1. No przecież masz ogródek?! W jednym programie ogrodniczym pan się chwalił zagonkiem ziołowym a pokazali pokrzywy po pas! No ale niektórzy z haczką czekają i niech tylko jakiś chwast się wychyli to go w łeb!

          2. Masz ogródek, możesz choćby na tarasie sobie w donicach rzucić lawende, czy bazylie, rozmaryn, miętę szałwię i wiele innych 🙂 a pokrzywe pewnie moze czasem gdzieś pomiędzy roślinkami innymi lub pod drzewkiem znajdziesz 🙂 … po prostu popatrz na swoj ogródek i taras pod katem mozliwosci polaczenia przyjemnego, ladnego ze zdrowym 🙂 … a reszte mozna znaleźć na waszych wycieczkach rowerowych 🙂

          3. Pokrzywy po pas 🙂 to się Pan zapuscil, bo najlepszejsze sa mlode. Kazde da sie przetworzyc, jednak lepiej sie sprawdza jesli sie je wytnie i pozwoli odrosnac nowym mlodym pedom niz pedzic takie wysokie… chyba ze to na lodygi, z ktorych pozyskuje się wlokno i mozna je przerabiac jak len, a podobno sa jeszcze wytrzymalsze od lnu.

          4. Ja już nie pamiętam ale zdaje się że ten pan używał pokrzyw jako naturalnego nawozu albo naturalnego środka ochrony roślin, w każdym razie wypowiedź o ziołach w zestawianiu z gąszczem pokrzyw….
            Moje wyobrażenie o ziołach zawsze było podobne do tego co piszesz doniczki albo skrzynki najlepiej w pobliżu kuchni

          5. We Francji bardzo mi się podobał koper miedzy kwiatami na rabatkach miejskich – osobiście go obwachałam a w jednym zamku wykorzystali warzywa i zioła do stworzenia artystycznego ogrodu – okazuje się że wystarczy tylko pomysł…

  4. To się da! Do mnie przed chwilą wszedł sąsiad prosto z chlewu w takich ugnojonych kaloszach. Śmierdzi leczniczo w całej chałupie. Przyjedź do mnie na wieś, to ci tego zdrowotnego zapachu podam bez recepty. Ja wymiękam 🙂

  5. My z mężem pijemy czystek,wodę z cytryną.A gdzie można kupić te serca pestek moreli.Bo mąż ostatnio gdzieś na ten temat słyszał i kazał kupić 🙂

    1. Ja akurat kupiłam na targach rolnych na stoisku z przyprawami, ale powinny też chyba być w zielarskich sklepach. 🙂
      O, zapomniałam o czystku – też piję. 🙂

  6. Mój dziadek, (lat 96 całkowicie sprawny ruchowo-mózgowo, cięty na ZUS więc zamierza żyć bardzo długo) zrywał kiedyś pokrzywy ale nie do picia tylko do okładania się po plecach względnie do pakowania ich pod koszulę. Jak go żarło i piekło to uważał, że pomaga 🙂 Nie bez racji chyba sądząc po wieku i kondycji! A dopaszczowo (u Ciebie dodziobowo) to czystek polecam i siemię lniane tylko regularnie i długodystansowo 🙂

  7. Pani Aniu, czytałam o badaniach kanadyjskich naukowców nad właściwościami korzenia z mniszka, prawdopodobnie skuteczny nawet na nowotwory. Czy można przełknąć tę gorycz?

  8. Koty (podobno) wyciągają wszystkie choroby, więc okłady z Nutusia jak najbardziej polecane 🙂 I ziółka też dobry pomysł – najważniejsze żeby było jak mniej chemii i sztucznych konserwantów, natura nie jest głupia i warto korzystać z jej dobra 😉

  9. Uważaj, Anno! Zaczyna się niewinnie od ziółek, a potem wegetarianizm, weganizm i, najgorsza z najgorszych, abstynencja!

  10. Co do pokrzyw to polecam posiekać pokrzywy do dołków przed posadzeniem pomidorów na to trochę ziemi i posadzić sadzonki. Działa wzmacniająco na rośliny. A okład z kota cudowna rzecz… Mamie nasz Miki kład się na nogi po operacji żylaków i mama szybko była na “chodzie” 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *