Jest moc i ciepełko

Kwiecień za chwilę się kończy. To był dla mnie bardzo pracowity miesiąc. Odbyłam sporo spotkań autorskich. Jeździłam po Kociewiu, ale też zawędrowałam do Gdyni. I muszę kilka słów na ten temat napisać.

Uwielbiam spotkania z czytelnikami. Nic chyba (oprócz czytelników na blogu) nie potrafi tak człowieka naładować energią i zmotywować do pracy. Każde spotkanie miało inny charakter, ale zawsze była kawka i ciacho. Podejrzewam, że dupsko urosło. Dziś postanowiłam się zważyć i obawiam się, że mogę to przypłacić zawałem albo jakąś palpitacją serca. Odkładam więc to na później.

Czytelnicy więc mnie upaśli – to pierwszy efekt spotkań. A musicie wiedzieć, że na Kociewiu ciasto było zawsze domowej roboty. Ba! I na wynos jeszcze dostawaliśmy!

Byłam w Lubichowie, Pinczynie, Zblewie i Kaliskach – posłuchałam o gwarze kociewskiej, pośmiałam się, a nawet zainspirowana opowieścią jednej z pań, napisałam świetny epizod do trzeciej części trylogii.

Najśmieszniej chyba było w Pinczynie. Kobietki z zespołu kociewskiego, gawędziarki pierwsza klasa rozwaliły mnie na łopatki. Z dwiema paniami chciałabym zamieszkać! Tak pobyć z nimi ze dwa tygodnie i posłuchać, jak mówią, to byłoby bezcenne.

Cudnie było też w Gdyni. Na spotkanie przyjechały dwie blogerki: Mucha i Paczucha, które dwa lata temu poznałam w realu. A! I przyjechała moja czytelniczka, komentująca jako Dorcia! To było niezwykłe, jak podczas spotkania nagle ktoś macha do mnie z końca sali i woła: „To ja, Dorcia!”. Pycho samo się uśmiechało. Niby znamy się tylko z bloga, a uściskom nie było końca. I to ciepło! Dostałam tyle ciepełka, że mogłabym na golasa biegać przez tydzień! Oczywiście darowałam sobie tę przyjemność, by nie narażać otoczenia na zgorszenie. Ponadto zaopatrzyłam siebie i Mężusia w odjazdowe koszulki (własnego projektu) i nie sposób było bez nich śmigać.

To się da

Tak więc jestem w euforii. Ja Kura nielotka unoszę się pięć centymetrów nad ziemią. Mam najlepszych czytelników pod słońcem!

Teraz najbliższe spotkanie szykuje się w Warszawie podczas targów (będę w sobotę 21.05), a potem w czerwcu pomykam na południe. Będę między innymi w Katowicach! I nie mogę się doczekać, bo sporo Was jest ze Śląska, więc mam nadzieję na inspirujące, ale i pełne ciepła spotkanie.

I wiecie, na co mam teraz ochotę? Wszystkich Was przytulić do serducha! Tak mnie roznosi!

*

*

PS  A wczoraj wieczorem, jak przeczytałam post Paczuchy (KLIK), to nie mogłam z wrażenia zasnąć. Musiałam go wydrukować i schować w rodzinnym archiwum. Nikt chyba tak pięknie o mnie nie napisał. Szok.

0 thoughts on “Jest moc i ciepełko”

  1. Czujemy się mocno przytuleni do serducha, sami też mocno przytulamy i baaaaardzo dziękujemy za wydane książki, notatki na blogu po których z reguły pycho nam się śmieje przez cały dzień i zazdrościmy szczęśliwcom spotkania w realu (ale tylko troszkę bo liczymy, że kiedyś też się do nich zaliczymy – w końcu spotkania autorskie odbywają się już na Śląsku…)
    A jak mi koleżeństwo zazdrościło specjalnych dedykacji w książkach to nawet urosłam conajmniej 2cm w górę!

  2. Ania i Paczucha jesteście obie wspaniałe….. Ania wspaniale piszesz – życzę wydania wielu, wielu wspaniałych książek. A to jak Ciebie przedstawiła Paczucha to mistrzostwo….:)

    1. Mistrzostwo, to prawda. Nie zasłużyłam, ale zachowam sobie ten wpis dla potomnych. 🙂 Będzie też dobry na trudne chwile, bo pycho samo się śmieje. 🙂

  3. Bardzo gratuluję. Na zdjęciu widać, że jesteś chudzieńka i szczęśliwa. Spotkania upasły Cię ale chyba w dumę i dodały kurce piór 🙂
    Ja też jestem ostatnio zapracowana, może wkrótce wrócę na bloga. Pozdrawiam serdecznie. Powodzenia!

    1. W strategicznych miejscach jest ciężko dopiąć dżinsy. 🙂 🙂
      A spotkania dodały skrzydełek, to prawda.
      Również serdecznie pozdrawiam. 🙂

  4. Właśnie przypomniało mi się nasze pierwsze spotkanie:) I Twoje słowa do Męża jak mnie przedstawiałaś- “To jest Antyterrorystka, jesteśmy bezpieczni:) Ja wiedziałam, że z Tobą można konie kraść, ale wtedy się utwierdziłam w tym przekonaniu jeszcze bardziej 😀
    Mam nadzieje, że jeszcze nie raz sie zobaczymy w realu:)
    Koszulka piękna jest!

  5. Nie wyglądasz na upasioną, choć to “upasione”, o czym piszesz, nie pojawiło się na zdjęciu 😉
    Nieustannie czekam na opowieść o amerykańskiej wodnej przygodzie Jaja.

  6. Od razu zrobiło mi się cieplej na duszy, a muszę przyznać, że wiosna o mnie ostatnio zapomniała i ziębi bardzo.
    Czuję się mocno przytulona. I bardzo bardzo niecierpliwie czekam na dalsze losy Kociewia.

  7. Ten wypas ciaściany to jakiś marny był, albo się opierałaś i tylko okruszki jadłaś 😉 Wiem, że będziesz w Katowicach i kombinuję jak koń pod górę jak tu się stawić na tym spotkaniu, bo jak na złość w robocie mi w tym dniu “atrakcje” zapewnili 🙁

    1. To może ja Ci usprawiedliwienie napiszę, co? Bo to byłoby CUDNIE, CUDNIE po prostu się spotkać w realu. Kombinuj, jak możesz. Powiedz szefowi, że ja go błagam. 🙂 🙂

    1. U mnie to tak jest, że w jednym dobra passa, a w drugim (zdrowiu) kiepska. Ale to chyba już tak jest urządzone, że musi być sinusoida. 🙂

  8. Cześć Anno, machałaś do mnie swoim pazurkiem w poprzednim poście, odpowiadając na komentarz. Chciałabym uścisnąć Ci tego pazurka w czasie targów na spotkaniu, 21.05. ale nie wiem, o której godzinie i w jakim miejscu? Mam nadzieję, że wszystkie trzy Twoje tytuły będzie można kupić i otrzymać dedykację. Chciałabym bowiem jedną książkę mieć dla siebie(jak na ex bibliotekarkę przystało), drugą ofiarowałabym synowej na 27 urodziny, a trzecią chciałam mieć na prezent dla pewnej młodej miłośniczki książek, która na spotkaniu z Tobą nie może być(gdziekolwiek by ono nie miało miejsca), bo przebywa poza krajem. Życzę żeby ta sinusoida w prostą się zamieniła. Do miłego zobaczenia albo na targach albo na blogu.

    1. Cześć, cieszę się z takiego pytania, bo jest szansa, że nie będę siedzieć jak kołek na targach i ktoś mnie odwiedzi. 🙂 🙂
      Będę 21.05 od 12 do 14 siedzieć przy stoisku Dictum 92/D12. Zapraszam, będzie mi niezmiernie miło. I właśnie przy tym stoisku będą sprzedawane książki.
      Już się cieszę. 🙂 🙂

  9. fajna koszulka 🙂 … myślę, że czas droga Kuro pomyśleć o gadzetach do swojej twórczości 🙂 … ja wiem, że to dorobkiwiczostwo jest, ale takie są czasy i sztuka sama się obroni, ale nie zarobi tyle ile gadżeciarstwo 🙂

    … a dobrze Ci idzie 🙂 🙂 … tylko może rozszerzyć gamę kolorów… np. o biały… albo szary… albo niebieski… chętnie sama bym wówczas rozważyła zakupy :P…

    (z czarnym mi nie po drodze od lat, znaczy mam w szafie, ale przyjemności i radości to on mi nie daje)

      1. tak myślę, że to nie w Twoim stylu, ale… Twórczość jest Twórczością, a biznes jest biznesem i swoje prawa ma – dlatego artyści mają menadżerów, którzy zajmują się tym wszystkim, co nie jest w “stylu” artystów 🙂

        i wszystko jasne i proste 🙂

        takie czasy, tego nie przeskoczysz 🙂 ale zawsze możesz z tego skorzystać 🙂

  10. Wiesz, z tym golasem to się da 🙂
    Zapraszam do siebie na urlop. Mieszkam na takim odludziu, że można latać w rajskim stroju chocby na miotle i nikt nic nie powie a sama jestem tak zakręcona ze pewnie nie zauważę więc nie ma sprawy.

  11. Kurde, Warszawy nie mogę przeboleć. Bo jadę, ale w ten weekend 🙂
    Do Katowic też nie pojadę, bo chce w pojechać do Krakowa i z bungee skoczyć. Ale jak będziesz Aniu przejeżdżać przez mnie 😀 to wpadnij na kawę, co? Zapro 🙂 ądż pomyśl o postoju u mnie 😀 Hm? 🙂
    Zapraszam Was 🙂

    1. Teraz to trudno powiedzieć, jak będzie z czasem, bo sporo osób mnie zaprasza, a ja się obawiam, że w ogóle nie będzie jak towarzysko się rozwinąć, bo w sumie musimy szybko wracać i dalej w trasę na zachód. Ale będę myśleć. )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *