Miłość mierzona pierogami

Zastanawialiście się kiedyś, jaka jest siła miłości? W jaki sposób można się poświęcić dla partnera? Mnie ostatnio naszła właśnie taka refleksja. Zadziwił mnie mój osobisty tata, który zaskoczył mnie swoim spokojem i siłą uczucia. Jajo też było w szoku, jak usłyszało opowieść dziadka.

A było tak:

źródło pixabayMoja mama pewnego dnia lepiła pierogi. Wiadomo, że jak człowiek w kuchni w ferworze gotowania, to jakby był na froncie. Lepiej się nie zbliżać. Tata więc nie przeszkadzał, zaszył się w pokoju przed telewizorem i jak myszka pod miotłą siedział, oczekując, aż na stół wjadą pierożki własnoręcznie przez żonę ugniecione. Miały być różne, różniaste, bo przecież część zawsze można zamrozić, by były na ciężkie czasy (na przykład na ewentualny najazd rodziny).

Tata siedział zadowolony przy stole. Zapachy się rozchodziły po domu. Mama wreszcie podała mu talerz z pierogami.

– Z czym są? – spytał i oblizał się smakowicie, zwarty i gotowy do konsumpcji.

– Z twarogiem – odpowiedziała mama i zajęła miejsce przy stole. Sobie nałożyła jakiejś zieleniny, bo jest na diecie. Robiła więc pierogi z myślą o ukochanym mężu i z miłością mu je podała na stół.

Tata zadowolony polał je sobie śmietaną, posypał obficie cukrem i przystąpił do degustacji. Pierwszy kęs wylądował w jego ustach… I tu szok! Ojciec dostał wytrzeszczu, bo wrażenie kulinarne go lekko wbiło w krzesło. Pierogi z mięsem!

Spogląda na mamę, a ona jak gdyby nigdy nic pałaszuje swoją zieleninkę. Pięćdziesiąt tysięcy myśli przemyka w tym momencie przez mózg mojego taty. Co robić?!!! Można wypluć, nakrzyczeć, otrząsnąć się z obrzydzeniem… Bo kto jada pierogi z mięsem polane śmietaną i posypane cukrem?! Albo można też… przełknąć z uśmiechem na twarzy.

– Smaczne? – pyta mama, która kompletnie nie jest świadoma pomyłki.

– Bardzo – odpowiada tata. I myśli sobie: „Dam radę, dam radę, dam radę”. I zjada. Powoli, metodycznie, wkłada te pierogi do ust. Po czterech nawet przyzwyczaja się do dziwnego smaku. Kiedy przełyka ostatni kęs, oddycha z ulgą. Uśmiecha się. Klepie się po brzuchu i stwierdza, że nigdy tak pysznych nie jadł, czym oczywiście wprawia moją mamę w radość.

Ojciec sobie po prostu przekalkulował z prędkością błyskawicy, że jak powie o pomyłce, to będzie złość, a przecież wie doskonale, że najgorsza rzecz na świecie to wprawić żonę w zły nastrój, bo to nigdy się dla niego dobrze nie kończy. Do wyboru więc były pierogi z mięsem na słodko. A i korzyść z tego wielka, bo dobra atmosfera w domu to podstawa.

Kiedy usłyszałyśmy to z Jajem, pękałyśmy ze śmiechu. Ale też duma nas rozpierała, że dziadek taki dzielny, że z miłości pożarł te pierogi, nic żonie nie mówiąc o pomyłce. No i sami powiedzcie, czy nie należy się szacunek dla ojczulka? No, należy się jak nic. Toż taki mąż to złoto.

0 myśli na “Miłość mierzona pierogami”

  1. No jak dla mnie – Tato bohater!!!
    Ja czasem zrobię jakąś nową potrawę i na pytanie czy smakuje zdarza mi się usłyszeć – noooo dobre ale nie rób tego więcej!!!

  2. Jeszcze wówczas ludzie nie przejmowali się glutenem!
    A Twój ojciec wykazał się wspaniaą postawą wobec mamy.
    I któż dziś lepi jeszcze pierogi?

    1. To było kilka dni temu, moi rodzice nie mają zamiaru przejmować się glutenem. 🙂 🙂 Zresztą pierogi lepię dla Jaja. Uwielbia ruskie i od czasu do czasu robię. Jajo też nie przejmuje się glutenem. U mnie w domu chyba tylko ja się nim przejmuję. 🙂

      1. Ja też robię!!! Domowe to jest to. Słyszałam, że w Stanach i Kanadzie polskie babcie robią i jest to całkiem przyzwoity biznes.

  3. Ha ha – nieźle! Twój Tata to prawdziwy bohater 🙂 Kiedyś jak byłam nastolatką, moja mama poprosiła mnie, żebym ugotowała pierogi i przyniosła do ogrodu. Spojrzałam pobieżnie na opakowanie, stwierdziłam, że pierogi są z twarogiem, więc po ugotowaniu polałam śmietaną, posypałam cukrem i okazało się, że były to pierogi ruskie 😉

  4. Cóż, Ojciec na Szczycie zawsze zjada wszystko, co mu podam, a większości przypadków pewnie robi to tylko i wyłącznie z miłości, bo kucharka ze mnie marna 🙂

    1. Bo jak ma wybór – zjeść to co żona ugotowała albo ugotować samemu? Znam takich co nie chcą żeby żona dobrze gotowała bo przynajmniej nie mają problemu z nadwagą.
      A najlepszymi kucharzami są faceci i czasem może się ujawnić ukryty talent!

  5. Moja Mama (tak zresztą jak i ja) z kurczaka lubi tylko nogi, mój Tato zdecydowanie woli piersi. Przez kilka lat po ślubie, jedząc kurczaka, każde jadło tą nielubianą przez siebie część, będąc święcie przekonanym, że to drugie woli to samo 🙂 Oboje myśleli, że oddają drugorj połówce te lepsze kąski 🙂 Dobrze, że w końcu się dogadali 😀

  6. Aniu! Ale taka prawda! Jak facet potrafi przełknąć to, co jest nie do przełknięcia to wykazuje się prawdziwą miłością i dobrocią serca, miłosierdziem wręcz 😉 Marzę o takim mężu! 🙂

  7. Ojca podziwiam… Sama zaś się cieszę, że Małżonek nie lubi pierogów, bo ja zjeść to mogę, ale żeby samej robić??? Czasem niby byłoby praktycznie zrobić raz i do zamrażarki, ale inne rzeczy też można mrozić.

  8. Bardzo mądry człowiek z tego waszego Taty. Rozważny i romantyczny. Mnie się raz zdarzyła wtopa ze szczupakiem w winogronach na Wigilię a było to lat temu już naście i były to początki mojej długiej kulinarnej kariery. Od rzeczonego szczupaka można się było co prawda porzygać ale nie widzę powodu dla którego wyrzygiwany jest mi po dziś dzień. No naprawdę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *