Alkoholizm czy grabieże?

Ostatnio jechaliśmy z Gdańska autem i słuchaliśmy, jak zawsze, radia. Redaktor opowiadał o włamaniu do kościoła w Gdzieśtamgdzieśtam. Nieważne. I tak sobie słucham tego, bo przecież to nie pierwsze i nie ostatnie włamanie do tego przybytku świętości. I że zaraz o tym w radiu? A dodatkowo redaktor rechocze, że niby włamywacza diabeł skusił, by napił się wina, co spowodowało śpik i nad ranem nieszczęśnika znaleziono zaspanego na zakrystii.

źródło pixabayJa tam nic śmiesznego w tym nie widzę. Toż oczywista oczywistość, że jak człowiek w robocie, to i pić mu się zachce. Pragnienie suszy, siły opadają i trzeba się wzmocnić. Niektórzy piją kawę, niektórzy to, co mają pod ręką. A że złodziej na robotę wybrał się o suchym pysku, więc nie miał wyjścia i wina mszalnego popróbował. Musiało być smaczne. A jak wino smaczne, dobrze wytrawione, szlachetne, to jak nie wypić? Żal zostawiać.

Złodziej więc zarządził przerwę w robocie i raczył się trunkiem. Toż już sam Zagłoba powtarzał, że jak człek wina się napije, to mu oleum idzie do głowy, a stąd i mądrość się bierze. Po napiciu można więc bardziej metodycznie grabić i plądrować.

Redaktor w radiu mówił, że to diabeł złodzieja skusił. A ja się nie zgadzam. Bo jaka w tym logika? Toż diabeł, jak zobaczył złodzieja w kościele, to ręce zacierał z radości i ogonem machał niczym podwórkowy kundel. A kiedy tenże złoczyńca natknął się na butelczynę, diabeł stanął przed dylematem: czy osobnika w alkoholizmie pogrążyć, czy w grabieże i dewastację zaangażować. I zanim diabeł się zdecydował na którąś z opcji, złodziej ochlapus leżał pod stołem i smacznie chrapał. Nie pozostało więc nic innego, jak butelczynę do końca osuszyć.

Panbócek, jak Go nazywają najprawdziwszy górale, harał na trzecim etacie i nie zauważył grzesznika, więc jedna jedyna rzecz, jaka mu została, to pokarać złodzieja kosmicznym kacem (nie tylko moralnym) i ośmieszeniem wśród rodaków. I dlatego redaktor chichotał przed mikrofonem niczym norka. Musiała się kara dopełnić.

A Was ostatnio nie poniosło czasem gdzie na pokuszenie? Bo mnie dawno, oj dawno nie poniosło.

 

0 myśli na “Alkoholizm czy grabieże?”

  1. Ja tylko słyszałam o włamywaczu, który poszedł na włam a potem sam dzwonił na policję – ratujcie!!! Tu jest wąż na wolności!

  2. oj… mnie wczoraj… na piwko w środku tygodnia… normalnie to po 2 piwach mam lekkiego kaca, a po niedospanej nocy (wszak późno się położyłam), całkowity niedobór snu w liczbie godzin pewnie 3… a u mnie to dużo

  3. No to znowu “się dzieje” tam na wybrzeżu !
    Dobrze, że gostek włamał się żeby się tylko napić, a nie szukał np. jakichś teczek.
    Strach pomysleć, co by było, gdyby coś znalazł.
    pozdrawiam

    1. Teczkę to ja dziś znalazłam na siebie i nie mogę wyjść z zachwytu i emocji. Sprzątam w biblioteczce i znalazłam skarby sprzed wielu, wielu lat. 🙂 🙂
      Pozdrawiam również 🙂

  4. Ja nie wiem skąd Ty masz ciągle takie newsy? Jakiego słuchasz radia? Bo w moim takich rzeczy nie ma, albo ja wybiórczo słucham 🙂
    Jak zawsze na wesoło u Ciebie:) Uwielbiam to!

  5. A to ładna historia! Ciekawe co złodziej mówił jak już go złapali, chyba że jego celem było właśnie wino, to cel udało się osiągnąć, nawet w nadmiarze 😉

  6. Biedny człowiek chciał być bliżej Boga, poszedł więc do kościoła, napił się wina (szamani aby porozmawiać z duchami wprawiają się w trans, on nie umiał więc wprawił się w trans alkoholowy) a tu zero zrozumienia!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *