Proroczy sen

Miałam ostatnio sen. Dziwny. Pokręcony tak jak moja rozczochrana. Szłam gdzieś, nie wiem gdzie. To wyglądało jak jakaś budowa. Nie było jeszcze na pewno wylanej podłogi, tylko piach, a na tym piachu co krok to kupa. I trzeba było tak w tym śnie lawirować pomiędzy tymi kupami, że z wysiłku aż się przebudziłam.

źródło pixabayI co to znaczy? Któż może znać odpowiedź na to pytanie? Oczywiście, że Babcia. Udałam się więc niczym do wyroczni. Stoję jak Edyp w Delfach i czekam na wyrok.

Babcia robi nastrój. Odchrząka. Nie wpada w lament, więc jest dobrze. To nie znak końca świata, chorób i śmierci.

– Gówno to na pieniądze – stwierdza fachowo.

Ło, matko! A tego gówna to było mnóstwo, ledwo dawałam radę tak kluczyć pomiędzy kupami. Zanim więc Babcia skończyła obwieszczanie wyroku, pędzę do przedpokoju. But lewy. But prawy. Kurtka. Szalik. Torebka. I pędzę! Oczywiście pędzę do najbliższego totalizatora, bo trzeba ten sen spełnić. Tak na co dzień nie gram, ale po takim śnie to obowiązek, mus!

Proszę dwa zakłady. Płacę całe sześć złotych. Wierzę, że inwestycja się zwróci z odpowiednim procentem. Wracam do domu. Zacieram z radości ręce. No to teraz posypie się kaska jak nic. Babcia na snach się zna. A mnie przyśniło się gówno, więc jak nic dostanę pieniądze. Całą górę pieniędzy.

Na drugi dzień oczywiście zapał w dążeniu do bogactwa mi zdecydowanie zmalał. Wręcz zapomniałam, że fura banknotów gdzieś na mnie czeka. Przypomniałam sobie dopiero w niedzielę. Sprawdzam numery. I co? I jeeeeeeest! Wygrana jak to złoto! Ha! To się nazywa proroczy sen. Trafiona trójeczka jak nic. Może nie jest to sam środek tarczy i całej puli wygranej nie zgarnęłam, ale dyszka piechotą nie chodzi. Podsumowując, jestem cztery złote do przodu! Ha! Była kupa we śnie? Była. Jest kasa? Jest. Co prawda odwrotnie proporcjonalna do tego, co mi się przyśniło, ale od czegoś trzeba zacząć.

I powiem Wam, że to już drugi raz w moim życiu tak się zdarzyło. Dwa razy mi się gówno przyśniło i dwa razy trójkę w totka wygrałam. Śmiało więc mogę nawet określić kwotę, jaka mi przybędzie po takim śnie. Dyszka! A dyszka piechotą nie chadza.

I dzisiaj idę po odbiór tej swojej wygranej. Bez obstawy. Bo dyszka to dyszka. Taka wygrana chyba najbezpieczniejsza, bo i radość umiarkowana, strachu nie ma, przewrotu w życiu też się nie da zrobić, a i sodówka do łba nie uderzy.

39 myśli na “Proroczy sen”

  1. Ha ha ha … .:) Doooobre. kawał mi się przypomniał Mąż pyta żonę:
    – Kochanie co byś zrobiła gdybym wygrał w totka?
    – Wzięłabym połowę wygranej i odeszła od ciebie – oświadcza żona.
    – Trafiłem trójkę, masz dychę i won! – odpowiada mąż.

    1. Ubawiłam się 😀 W sumie nigdy nie wierzyłam w takie sny prorocze, jakieś wróżby na telefon czy inne magiczne wróżby. Ale tutaj jestem pod wrażeniem Twojej mocy! 😀 Może trzeba to gdzieś wykorzystać? Wiesz, jakieś jasnowidzenie itp? Może coś jeszcze wartościowego Ci się śni, a nawet nie wiesz, że mogłabyś komuś pomóc? Szok 🙂 Ale swoją drogą fajny sen, i ta dyszka tez fajna 😛

  2. Może nie powinnaś tych kup we śnie tak omijać. Omijałaś, omijałaś to i większe pieniądze Cię ominęły. Następnym razem właź dwoma butami 😉

  3. No i masz babo placek, a raczej gówno! 🙂 Właśnie się zastanawiałam, co znaczy sen o gównie, który mnie dziś nawiedził nad ranem, a tu u Ciebie, Aniu, takie wyjaśnienie 🙂 Idę i ja odwiedzić szanowną instytucję totolotkową 🙂 Tym bardziej, że to już drugi w przeciągu tygodnia taki sam sen, w tej samej scenerii i z jeszcze większą ilością ekstrementów. Tamten zlekceważyłam, ale teraz już nie popełnię tego błędu 🙂 Lecę 🙂 Uściski 🙂

  4. Może w tym śnie po prostu w naszym ogrodzie byłaś, bo u nas to norma przy 6 zwierzakach 😉
    Jeszcze gorzej było, gdy bernardyn żył, bo taki to potrafi pokaźnych rozmiarów minę posadzić 😉

  5. I niech ktoś powie że sny i ich tłumaczenia się nie sprawdzają 😉 Teraz pomyślę przed snem o kupach, a może jakaś kasa i mi się trafi 😀

  6. Na pieniądze to jeszcze ponoć wszy się śnią. Pewnie dlatego, że tak szybko się rozłażą.
    I nie wiadomo co lepsze – wdepnięcie czy oblezienie. A co, jak obleziona wdepniesz? Zgarniesz kumulację!

  7. A nie masz pomysłu na nową książkę – bogactwo wewnętrzne, którym znów się z nami podzielisz?!
    Dużo kasuczi życzę!

  8. Trójeczka to chociaż koszty się zwróciły, ale skoro takie prorocze te sny to ja życze grubszej wygranej 🙂 Ostatnio mój mąż z córką trafili na ulubione księżniczki córki w jajkach z niespodzianką – kupione łącznie cztery jaja a w trzech trafione ukochane figurki. Chyba muszę ich wysłać po totka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *