Na taczkę

Czasami człowiek ma ochotę walnąć się w głupią łepetynę. I to tak solidnie, by wszystkie gwiazdki zapaliły się w głowie na czerwono.

źródło pixabayLeżę sobie i czytam książkę. Czytam i czytam, a w tle burczy telewizor. I nagle słyszę, jak jakiś facet mówi o tym, że marzy mu się pozycja na taczkę. No i niby dalej czytam i czytam, a w głowie taczka. Taka zwyczajna budowlana. Potem zestawiam tę taczkę z dwojgiem kochanków i kombinuję w głowie, jak to jest z tą taczką. Układam różne figury, literki skaczą przed oczami, bo nie ma mowy o skupieniu. Ciągle jednak nie wiem, jak to jest na taczkę. Robaczek toczy w łepetynie odpowiedni tunel. Wreszcie nie wytrzymuję i pytam Mężusia:

– Słuchaj, jak to jest na taczkę?

Odkładam książkę i czekam na wyjaśnienia. Oczywiście liczę na to, że mój mąż zacznie się głowić i kombinować, a ten od razu odpowiada:

– Nogi chwytasz jak uchwyty taczki… – i tłumaczy. Ja co prawda układam sobie to jakoś w głowie, ale ciągle nie umiem chyba ułożyć tego w odpowiedniej konfiguracji.

– Ale kto kogo za te nogi? – dopytuję.

– Facet kobitkę, bo na odwrót to by był pług, a nie taczka – I rechocze.

W końcu stukam się w czaszkę. Jak pług, to już kapuję! I chichram się. Jednak nagle przychodzi otrzeźwienie.

– A ty skąd wiedziałeś, jak jest na taczkę? – dopytuję podejrzliwie, bo przecież jeżeli on wie, a ja nie, to… Odganiam rozczochrane myśli. Mąż się śmieje. Ja próbuję czytać, ale ciągle widzę tę taczkę przed oczami.

– I po co to dźwigać czyjeś nogi? – komentuję z uporem maniaka.

– Jak to po co? Taczka jest do pchania nie? – I znów rechot.

– A pług do orania – dodaję. I też rechot. Łóżko się trzęsie. Zdezorientowany Nutuś nie wie, co się dzieje, czy uciekać, czy zostać. Oczywiście o czytaniu nie ma mowy, bo jak tu się skupić z taczką przed oczami.

 

 

PS  Przypominam, że dzisiaj o 17.00 przy Opolskiej 3 w Gdańsku (Przymorze) odbędzie się (w bibliotece) moje spotkanie autorskie. Zapraszam, jak ktoś jest w okolicy.

0 myśli na “Na taczkę”

    1. Prawda. Śmiałam się z siebie, bo z potoku różnych słów składających się na to brzęczenie, moja rozczochrana wyłapała “na taczkę”. 😉 🙂 Oj, zaczynam się nad sobą poważnie zastanawiać. 🙂

          1. Wyobraznia, wyobraznia, ale jak tak mysle nad tematem,to jaka krzepe trzeba miec w rekach gdy sie jest kobieta… a pan to kawal uda musi miec chyba… 😛

  1. Może nie w sensie damsko-męskich sportów, ale co to jest taczka to nawet moje dzieci wiedzą. Ode mnie. To ja sama im powiedziałam, że jeśli ja lub Małżonek trzymamy je za nogi a one idą na rękach, to jest taczka… A potem się głowiłam, o co takiemu Dzieciu chodzi, kiedy mówi, że ono chce paczkę albo kaczkę. Teraz już wiem, że chce taczkę. No i ten sposób poruszania się sama znam z dzieciństwa, więc chyba nie musiałabym główkować, jaka to pozycja. No, ale na to, że to samo z dzieciem/osobnikiem płci męskiej to “na pług” to bym nie wpadła 😉

    1. A ja zapomniałam całkowicie o tej dziecięcej zabawie. Na wychowaniu fizycznym przecież tak się ćwiczyło, że jedna osoba chwytała za kostki, a druga musiała iść na rękach. Poszłam w inne klimaty i tak się zamotałam w różnych konfiguracjach, że zapomniałam całkowicie. 🙂 🙂

  2. … tylko rechotanie? Tylko w glowie ta taczka byla? Aneczko! To albo z Mezusiem cos nie tak jest, albo z Twoja ciekawoscia, albo nam tu bajki piszesz 🙂 … obstawiam to ostatnie

    (pruderię odłożyłam do szafy, za duza ze mnie dziewczynka… 😉 :P, ale rozumiem, ze Ty sobie na to pozwolic nie mozesz )

  3. To było bardzo udane spotkanie autorskie. Bo czyż liczy się to , że siąpił chłodny deszcz albo że nie przyszły tłumy? Absolutnie nie! Ważna jest atmosfera – a ta była wspaniała! W moim życiu nadszedł teraz czas raczej na czytanie pięknych optymistycznych opowieści i z zapałem zaczęłam już kurację przy pomocy “Złodziejki marzeń”, a w zanadrzu mam “To się da”. No i jeszcze regularne podczytywanie wpisów na blogu. Dobrze, ze Pani jest! Dużo zdrowia życzę. Wanda S.(kierczyńska)

    1. Serdecznie dziękuję. 🙂 Cieszę się, że odważyła się Pani skomentować. 🙂 Bardzo miło wspominać będę spotkanie w Gdańsku. Dziękuję za ciepłe słowa i dodanie motywacji do pracy. 🙂

  4. Spytałam męża budowlańca o tę taczkę i mi odpowiedział,że na taczce pewnie niewygodnie 😀 !!! A ile później się naśmialismy ! Śmiech to zdrowie,dzięki Tobie będziemy zdrowi 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *