Creepy

Kiedyś pisałam o tym, jak nauczyłam się dzięki Babci odczytywać znaki. I wczoraj przez te właśnie znaki mnie zmroziło.

duchAkurat miałam korepetycje, kiedy usłyszałam nagły huk. W domu była tylko Babcia, a że Babci musiałoby spaść coś na głowę, żeby usłyszała, więc przeprosiłam ucznia i pobiegłam sprawdzić, myśląc oczywiście o tym, że kotu skórę złoję, jak coś nabroił. Bo któż inny mógłby u nas broić, nie?

Biegnę więc za źródłem dźwięku. Wpadam do dużego pokoju. Nutusia ani śladu. Pewnie zwiał, by nie być pierwszym podejrzanym. Widzę jednak całkiem niezłą rozpierduchę. Obraz na podłodze, zegar na podłodze, a na ścianie w jednym miejscu brak tynku. Podnoszę to wszystko, ale mam gęsią skórkę, bo dziwna sprawa.

Po korepetycjach idę dokładniej obejrzeć straty. I znów ciary na plecach. Zegar zatrzymał się dokładnie punkt siedemnasta. Znak? Przypadek? Czy o co chodzi? Na wszelki wypadek sprawdziłam, co z Babcią. Potem zadzwoniłam do rodziców. Wszyscy żyją, jest okej (Babcia dla pewności obdzwoniła bliższych i dalszych krewnych). Ale przyznam, że lekki niepokój poczułam. Niby nic. Spadło kilka przedmiotów. Przypadek. A jednak gdzieś z tyłu głowy odczytuję znaki. Jeszcze trochę pomieszkam z babcią i znaki będę widzieć wszędzie.

A jeszcze tego dnia Jajo opowiadało jakiś surrealistyczny sen, coś związanego ze śmiercią. Potem pisałam scenę do książki – umiera dziadek bohaterki. Brrr. Jajo co chwilę powtarzało, że creepy. Cokolwiek to znaczyło, było creepy.

A dzień wcześniej Babcia ciągle się myliła i ze dwa razy zawołała „Kazik” (imię jej zmarłego męża) i jak jej tłumaczyłam, że się pomyliła, to nie wiedziała, o czym mówię. A jak do niej wreszcie dotarło, to zwymyślała Kazika, że jej głowę zawraca, a ona tu jeszcze chce trochę zostać.

Na koniec dnia stwierdziłam, że przyszła się do nas pożegnać Muszka. Pisałam kiedyś o psie moich rodziców, jak podczas którejś wizyty u nas myśleliśmy, że piesek nam schodzi. Udało się go wtedy uratować. Potem suczka miała operację, bo stwierdzono ropomacicze. Niestety za późna diagnoza i piesek w zeszłym tygodniu nas opuścił. I tak od razu z Jajem pomyślałyśmy, że przyszedł się do nas pożegnać, przecież z Nutusiem musiał obowiązkowo. Toż, jak Muszka przyjeżdżała, zawsze podbiegła do Nutusia i jęzorem go chlast po mordzie.

Jest po prostu creepy.

0 myśli na “Creepy”

  1. Uwielbiam takie historie, choć mam ciary na plecach. Większość śmiertelników wyjaśni ci, że były ruchy tektoniczne, budynek pracuje i takie tam. Ja myślę, że Kazik się może przypomniał. Też słyszałam, że zegary zatrzymują się w godzinie śmierci. Tylko zazwyczaj jest to zmasowany atak kilku zegarów i zegarków jednocześnie. gdyby pojedynczy przypadek coś oznaczał, to sporo byłoby pogrzebów w mojej rodzinie. Zegary, stare często się psują. Waszemu ktoś pomógł. Stawiam na Kazika. Trzeba z nim pogadać i zapytać czego chce 🙂

    1. Ale jeszcze jedną dziwną sprawę zauważyłam. Mój zegarek na rękę. Wczoraj go nałożyłam, a nie noszę go codziennie. I patrzę. A tam pęknięta szybka. I jak tu nie mieć skojarzeń tylko z jednym? 🙂

  2. 😉
    Wyobrażam sobie, jak się przestraszyłaś!
    W mojej rodzinie jakoś ludzie umierają bez “znaków”. Moja ś.p. babcia mawiała, że “kto wierzy w gusła, temu d… uschła”.
    PS. Creepy kojarzy mi się z creeperem, Gio namiętnie gra w minecraft.

  3. Tak trochę historia mrożąca krew w żyłach, ale Muszka przecież musiała się pożegnać, widać to był najlepszy sposób z najlepszych, chociaż nieco straszny!

  4. Nie lubie takich chwil….Kiedyś , jak byłam mała ktoś zapukał nam w okno. Mieszkaliśmy na niskim parterze, więc nie było w tym nic dziwnego. No poza tym, że pod tym oknem nie było nikogo. Potem ktoś zapukał do drzwi pokoju…. Pod wieczór okazało się, że mój dziadek wylądował w szpitalu. Byłam mała, al najwyraźniej chciał mnie osobiście o tym poinformować! Pamiętam to do dziś. Tamten szpital dziadek przezył. Za to jak umieral trzy lata temu to nie raczył nas w jakikolwiek sposób uprzedzić 🙁

  5. Ekipa źle położyła tynki , mąż wbijajac gwóźdź naruszył tynki i sam odpadł 🙂 Zdarza się . Wołać ekipę niech poprawia ! Pozdrawiam 🙂

        1. Firma dobra, tynk też, to obraz był za ciężki, a klej z haczykiem za mocny i wyrwał tynk. Tej wersji się trzymam. A pozostałe tynki idealnie przylegają, nic nie odpadnie – tej wersji też się trzymam. 🙂 🙂 Kurczowo wręcz. 🙂

  6. … a może zwyczajnie, po licznych remontach, tynk był osłabiony i po prostu wybrał taką godzinę na odpadnięcie, bo dłużej już nie miał siły wisieć? 🙂

    Wystarczyło, że wcześniej był odparzony, albo odbity i powoli nabierał “mocy” odpadania?

    Weź sobie coś z drewnianym trzonkiem (nie wiem, masz może tłuczek do mięsa albo coś co ma drewnianą rączkę, chyba że mężuś ma młotki lub inne urządzenia z drewnianymi trzonkami), gumowate też się nadają, ale zazwyczaj zdarza im się zostawić czarną, czy jaki tam maja kolor, smugę na ścianie – dlatego polecam drewno.

    No i jak już będziesz miała narzędzie, to obstukuj ściany w pokoju. Głuchy pusty dźwięk będzie zapowiedzią, że w tym miejscu znowu mogą być problemy z tynkiem za czas jakiś. Bez udziału duchów i innych “Creepy” 🙂

    … co do zegara… Kobieto, a jak Ty byś tak na jego miejscu gruchnęła na ziemię, to miałabyś siłę jeszcze chodzić? 😉

    1. Ha, ha 🙂 No weź, psujesz mi atmosferę creepy. Jaki słaby tynk? Jaki młotek? 😉 🙂 Jak to znak był najprawdziwszy. Tylko jeszcze nie wiem czego, ale był. 😉

      1. racjonalistką jestem 🙂

        ale jeśli życzysz sobie zobrazowania zjawiska jako znaku, na płaszczyźnie ezoterycznej, to też się da zrobić 🙂 żaden problem, daj mi tylko chwilę jedną lub dwie niech sobie pomyślę w jakiej grupie ezoteryki to upchnąć z największym efektem 😉

        1. To dzisiaj Babcia nam przy obiedzie zinterpretowała kolejny znak. Jak jeszcze jedna zima będzie taka, jak obecna, to nastąpi koniec świata. 🙂 🙂

          1. No popatrz.
            Moja babcia, tak sobie przypomnialam, mawiala, ze jak slonce zachodzi na czerwono to zle idzie, chyba ze mroz jest to bedzie jeszcze wiekszy, czyli tez zle.

            Sama faktycznie nie czuje sie komfortowo przy takich dosyc specyficznych, czerwonych, zachodach slonca.

            Co do konca swiata to moja babcia mowila faktycznie, ze sie pogoda pomiesza, ale tez, ze księża beda miec szerokie rekawy (tez juz maja i nie raz rece w nie wkladaja), znaki beda na niebie i ziemi, oraz biale wrony beda latac. Cos jeszcze mowila, ale nie pamietam… tyle, ze mialo miec to cos wspolnego z proroctwami krolowej Saby.

            Wiec wiesz, nie wiem z jakiego zrodla ma wiesci Twoja Babcia, ani skad je miala moja, ale dwie Babcie przypadkiem moga miec racje… i to tez jest na pewno jakis znak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *