Metoda na wnuczka

Metoda na wnuczka ciągle pewnie przynosi zysk podłym ludziom, którzy wykorzystują naiwność i wiarę starszych ludzi. Nigdy moja rozczochrana nie pojmie, jak to się dzieje, że człowiek jest w stanie wykorzystać słabość drugiego człowieka po to, by się wzbogacić. Nigdy.

W telewizji co jakiś czas ostrzegają i przypominają. Oglądaliśmy niedawno z mężem program, w którym przedstawiciele banków mówili o zabezpieczeniach, jakie stosują, by chronić starszych ludzi. Podobno pracownicy banków zostali specjalnie przeszkoleni, by ewentualnie pomagać starszym ludziom próbującym wypłacać pieniądze ze swoich kont. Tym bardziej jak widzą, że przychodzą do oddziału z „obstawą”. Podobno kasjerka ma się upewnić, że starszemu człowiekowi nic nie grozi i nie jest naciągany. Została przecież w tym kierunku odpowiednio przeszkolona.

Usłyszałam, zakodowałam i przyjęłam, że tak jest. Zapomniałam tylko wziąć poprawkę na to, że przecież to, co mówią w TV, nie bardzo jakoś znajduje potwierdzenie w życiu.

Moja babcia, od kiedy się do nas sprowadziła, powtarzała nam, że jak będzie ładna pogoda, będzie się dobrze czuła i będzie miała czas, to pojedziemy z nią do banku, by zlikwidowała konto, na które od lat nic nie wpłacała i miała tam zaledwie kilkaset złotych.

Nadszedł wreszcie dzień, że mieliśmy tę sprawę załatwić. Mówię do męża, by sam jechał z babcią, bo po co nas tam cała gromada.

– A jak mnie aresztują? – rzuca. – Że niby na wnuczka kasę wyłudzam?

No, dobra. Głupio by było mieć męża za kratkami. Ja mam wszelkie upoważnienia, do konta też jestem upoważniona, więc pojadę.

Jadę więc. W banku oczywiście dostaję takiego nerwu, że o mało nie rzucam się kasjerce do gardła. Odsyłają mnie już z nieźle przekrwionymi białkami oczu od okienka do okienka. Babcia co prawda siedzi na krzesełku, ale widzę, że już siódme poty na nią wystąpiły, bo gorąco jak w piekle.

Ja cały czas czekam,  kiedy mną rzucą o ścianę, kajdanki założą, lampą w oczy poświecą i zasypią pytaniami lub kiedy mnie przynajmniej wylegitymują, sprawdzą albo chociaż ktokolwiek babcię zapyta, czy te dwa podejrzane typy z obłędem w oczach to jej prawdziwe wnuki czy tylko próbują kasę na wnuczka wypłacić. I nic. Żadnych erotycznych przyjemności. Rzucania i zakuwania człowiek nie uświadczył. Nikt nas nie sprawdził. Nikt babci nie przepytał. O tyle tylko były panie miłe, że babcia siedziała jak królowa przy stoliku, a one same do niej podchodziły, bo moje upoważnienia (notarialne) podobno nie obejmowały banku. A już z pewnością nie TEGO oddziału.

– Pierwszy raz jestem w takim banku – babcia nerwowo chichocze i nie ścisza głosu, tylko komentuje, by wszyscy słyszeli. – Jedenaście okienek, a tylko przy jedenastym można coś załatwić. Reszta siedzi i pierdzi w stołki. Co za bank? Jak dobrze, że ja to konto likwiduję. – I chichot. Ludzie w kolejce jednak chichotu nie podejmują. Stoją cierpliwie. Za to my z Mężusiem doznajemy głupawki i trzęsiemy się w tej kolejce. I nawet wtedy nikt się nami nie zainteresował, czy zdrowi, czy uczciwi i czy wnuki prawdziwe. Ale fakt, organizacja do bani. A jeszcze nie szło nikogo za włosy z kolejki wyciągnąć i się wepchnąć, bo dwa okienka kasy zablokowały ludziska, które przyszły sobie konta zakładać. I nie pojmę tego, dlaczego musieli to robić właśnie w kasie. Ale widać taki bank, że dwie kobity pracują, a reszta siedzi i krzesła grzeje. Na szczęście moja noga nigdy już w tym oddziale banku nie postanie. Być może przeszkolono przeciw metodzie na wnuczka tylko bankierów w Warszawie, o Starogardzie zapomniano.

Babcia jednak wróciła zadowolona do domu. Poinformowała mnie, co mam dołożyć do trumny, a co do stypy. W końcu człowiek musi być przygotowany na wszelkie ewentualności. I stwierdzam, że Babcia szkoli mnie dużo lepiej niż przeszkolono bankierów. W środku nocy mnie obudzicie, a ja wyrecytuję, gdzie czarne buty, bluzka, gdzie trumienne majtki i stanik, jak ma pomnik wyglądać, że najlepiej kwatera z ładnym widokiem, na wzgórzu itp.

0 myśli na “Metoda na wnuczka”

  1. Babcia jak zwykle ma klasę, a bank… Podobny sposób obsługi klienta był w moim banku. Wszystko się załatwiało w okienku i trwało to strasznie długo a klienci stać musieli bo nikt o krzesełkach nie pomyślał. Bank zmieniłam a parę dni temu okazało się że jest na pierwszym miejscu w rankingu bank przyjazny klientowi!!!

  2. Panie z banku w większości pozbawione są instynktów samozachowawczych. Mają wszystko gdzieś :(((( A Babcie tak mają.Moja też miała takie specyficzne poczucie humoru :))) Też miała swoje życzenia “po”. Mieszkała w małymi miasteczku ale zabroniła nam na pogrzebie konduktu urządzać – powiedziała, że tyle lat “po wsi” paradowała że ostatni raz mają ją przewieźć autem, cicho i bez tłumów. Było jak chciała.

    1. Moja babcia pewnie by chciała tłumy, tylko nie wiem, skąd bym je miała wziąć. A najchętniej to pewnie “widziałaby” zawodowe płaczki. 😉 🙂

      1. Oczywiście że na pogrzeb pół miasteczka przyszło – ale nie pozwoliłyśmy jej już “po wsi nosić” – z kościoła w auto i w miejsce docelowe .

        1. U babci to kłopot, bo ją z rodzinnego miasta zabraliśmy, więc dużo osób na pewno nie przyjdzie, a to też kłopot dla babci. 🙂

  3. U Babć zawsze zastanawia mnie ta zapobiegliwość w dbałości o trumienne akcesoria. Po pierwsze: dla kogo one się tak stroją? Dla św. Piotra? Toż on niejedno już widział. Po drugie: czego tak się boją, że je do trumny ktoś za klowna przebierze? Mnie się wydaje, że to wszystko jedno w czym wystąpię po drugiej stronie, jeśli ona istnieje. Zresztą to przecież spada na sumienie żyjących, bo nieboszczyk, mimo szczerych chęci sam się nie ubierze 🙂 A już bielizna pogrzebowa mnie rozkłada na łopatki. Nawet zapytałam kiedyś swojej babci, w przypływie odwagi czy sądzi, że będą jej w majtki zaglądać przy rajskiej bramie, ale odpowiedziała z godnością, że na ważne okazje trzeba się dobrze ubrać 🙂 Zrozum człowieku człowieka 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Też mnie to zastanawia. Ale powiem Ci, że przebranie klauna brzmi bardzo intrygująco. W sumie czemu by sobie nie zażyczyć, nie? 😉

  4. Bo wizyta u św. Piotra dużo ważniejsza od wizyty u lekarza a mało kto nie przygotowuje się na wizytę u lekarza – nawet świeża depilacja musi być!

  5. Bystrości umysłu mógłby pozazdrościć babci niejeden wnuczek. 🙂
    Mam osiemdziesięciopięcioletnich dziadków, to wiem, że tematy dotyczące śmierci i przygotowań do pogrzebu są naturalne i w pewnym stopniu oswojone.

      1. No bo imprezka i to w nowym miejscu i nowymi znajomymi a jak Dziadek czeka? A Babcia bez majtek? A na ziemi rodzinka i znajomi też dupkę obrobić mogą, że Babcia taka przyzwoita za życia a na koniec wyszło szydło z worka!

        1. A dziadek czeka, o tym babcia jest przekonana. Codziennie go opieprza, żeby jej nie wołał do siebie i jeszcze poczekał. 😉 🙂

  6. A mnie się wydaje, że zapobiegliwość babć jest między innymi konsekwencją zwyczajów “dawnych czasów”. Otwarta trumna, czuwanie itd. i sąsiadki, które patrzą i komentują. Mało to razy słyszeliśmy “a co ludzie powiedzą”… Nawet w trumnie trzeba dobrze wyglądać, żeby ludzie nie gadali.

  7. Szlag mnie trafił od samego czytania: w banku sam się o siebie zatroszcz, zachorujesz, sam sobie załatw leki a ja jak chcę otworzyć pensjonat to muszę sama wybrukować kilometr gminnej drogi i zebrać z niej śmieci, które codziennie ludzie wyrzucają z samochodów bo gminy to nic nie obchodzi- życie. A gdybym tego życia nie przeżyła to nie mam nawet trumiennych majtek- same pstrokate. Dupa- w rzeczy samej przynajmniej będzie upstrzona.

    1. Nikt tego nie wie, ale babcia chce mieć ładny widok i już. 🙂 Ona chyba wierzy, że sobie przycupnie na tym swoim pomniku i będzie patrzeć na okolicę. 🙂

  8. I weź- trąbi się wszędzie, szkolenia jak piszesz przeprowadza, a nikt nie sprawdza. Szok normalnie. Ilość okienek i obsługujących osób chyba wszędzie człowieka doprowadza do szału…
    Mój mąż już mi mówi co mu mam w razie czego do trumny pakować;)

    1. Nikt by chyba mnie nie zmusił, żeby nie korzystać z bankomatu, tylko stać do okienka. Beznadziejna organizacja. A ostatnio miałam okazję dwie sprawy w banku załatwiać, w dwóch rożnych i przyznam, że w jednym było sprawnie, szybko szła kolejka, ale po dojściu do kobitki dowiedziałam się, że mają kiepskie łącza i nie mogła się zalogować do systemu. Całkiem nieźle jak na bank. 😉 🙂

      1. Nasi znajomi ostrzegali babcię żeby uważała jak będzie brała pieniądze z bankomatu, bo młodzież podbiega z boku, odtrąca i zabiera kasę. Babcia tak się przejęła że kasę upilnowała ale kartę w bankomacie zostawiła!!! Dlatego sporo starszych osób woli jednak panienkę z okienka.

  9. Babcia odpowiednio temat bankowości wyłożyła 😉 A galoty to ważna sprawa, nawet w zaświatach może solidnie duć i co? Z przeziębionym pęcherzem to i niebo nie cieszy 😉

    1. Mnie się od razu przypomina wiersz Leśmiana “Trupięgi” i tak sobie wyobrażam ludzi w zaświatach, każdy w swoich trupięgach. 🙂

  10. Skąd ja znam te wskazówki “co do trumny” … =) Buty w pudełku już dawno zaczęły wrastać w podłogę pod łóżkiem, a kreacja na tę okazję trzysta lat temu wyszła z mody (jeszcze rok i zacznie znów być TRENDI) =)

    Powiedz mi, czy Ty te dzieła życia to stworzyłaś własnym “pazurem”? =) Dobrze zrozumiałam? =)

    Jeśli tak, to podziwiam, gratuluję i zazdroszczę … =)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *