Fotograficzny zawrót głowy

Święta coraz bliżej, a ja w zupełnym proszku. Czytam na blogach, jak to się ludziska dobrze zorganizowali, że plany działania mają opracowane do perfekcji, a u mnie wciąż logistyczna kicha. Choć przyznam, że światełko w tunelu było. Jednak tylko do poniedziałku. W sobotę ogarnęłam chatkę, umyłam nawet okno, zawiesiłam ozdoby, a w niedzielę zadzwonił do nas znajomy, że w końcu jego ekipa remontowa ma czas i wchodzą do nas od jutra. I weszli. I nie wiadomo, kiedy wyjdą. Jajo wściekłe, rzuca w nas piorunami, bo akurat główny szlak remontowy wiedzie przez pokój Jaja na samo poddasze. Choinki więc Jajo jeszcze nie ubrało, a przecież „wszyscy już mają”!

Nie wiadomo więc, czy uda się nam przeżyć święta. Jest szansa, że pomrzemy przy stole wigilijnym z głodu. Ale jak już, to pomrzemy z prezentami w dłoniach! Bo kupiłam, schowałam dokładnie i teraz czekam w tym kurzu, pyle i hałasie do pierwszej gwiazdki.

Nagłówkowałam się przy wymyślaniu co komu. Bo mój Mężuś oczywiście na pytanie, co by chciał, zawsze odpowiada to samo: „Młotek”. A ja tak przebiegle sobie pomyślałam, że mogłabym mu zrobić niespodziankę i podarować kalendarz ze zdjęciami młotków różnej maści. Wyobrażacie sobie? Styczeń. Elegancki cieniutki młoteczek. W lutym młot pneumatyczny, a w marcu młotek gumowy. W kwietniu z zieloną rączką, a w lipcu na przykład z czerwoną. W grudniu jakiś młot nad młoty. Wystarczy tylko pójść do piwnicy i sfotografować elegancko jego dobytek narzędziowy. Potem wysłać w odpowiednie miejsce (np. tu KLIK) i gotowe. Poszperałam w necie w tym temacie. Wujek Gógle okazał się niezawodny. I nawet mnie zdziwiło, że taki prezent kompletnie nie rujnuje budżetu domowego (KLIK). I jak poszłam w temat zdjęć, to od razu mnie poniosło w siną dal. Ostatnio Karolina, znana niektórym jako Dziewczyna z Tatuażem, porobiła mi fotki na okładkę nowej powieści. Zdjęcia tak mi się podobają, że zaczęłam główkować, czy nie obdarować rodziny moją podobizną na kubkach. No… wiem, narcystyczne to trochę. I nagle w mojej rozczochranej pojawił się piękny obraz. Skupcie się. Lato, słońce, ciepełko, grube ubrania zakopane w ogródku i mój Mężuś. Idzie, dumnie wypinając pierś, a na tej chudej, mizernej piersi niczym sztandar powiewa koszulka z moją facjatą. Ha, ha. Ciekawe, czy z dumą by człapał.

A jeszcze mnie tak w wyobraźni poniosło podczas oglądania oferty znalezionej strony, że zamawiam zdjęcie choinki na płótnie (KLIK) w jakimś ogromniastym formacie i wieszam je na szlaku remontowym pokoju Jaja. Ha, ha. Już widzę minę Jaja. Mogłoby to Jajo ewentualnie bombki powbijać w płótno i mieć obraz 3D. Taka złośliwa matka jestem.

A Wy jak się zapatrujecie na takie „zdjęciowe” prezenty?

 

 

PS  Niektóre fotki wrzucałam już na FB, ale pochwalę się i tutaj. Karolina ma dobre oko. Przy niej się nie stresuję, kiedy celuje we mnie obiektywem.

DSC_6512

DSC_6522

okładka1 (2)

0 myśli na “Fotograficzny zawrót głowy”

    1. Bardzo duży, bo to adaptacja poddasza. A mąż przekonywał, że trzy dni i po remoncie. Naiwnie uwierzyłam. Teraz jest wersja tydzień i trzy dni, więc nie wiem, czy do świąt zdążą.

      1. Ha ha .. trzy dni – no proszę 🙂 Ale lubię remonty – zobaczysz jak będzie super jak już skończysz sprzątać za 3 …. dni… 🙂

        1. Ha, ha 🙂 Mam nadzieję, że będzie ślicznie. Przenosimy się z sypialnią na górę, więc będzie fajowo, a do tego w końcu będziemy mieć drugą łazienkę. 🙂 🙂

  1. Jak sie ma taką modelkę to o dobre zdjęcia nietrudno (ale i tak szacun dla Karoliny). Do świąt jeszcze trochę czasu więc może zdążysz, a w kuchni też działają?
    Okazuje sie, że największym hitem są teraz bombki ze zdjęciami, szczególnie jak rodzina “rozjechana” po świecie. I wiszą sobie na choince – hi, hi

  2. Łączę się w bólu z Jajem. No jaja sobie mama zrobiłaś! Krokiety trzeba zwijać, pierogi lepić, ciasteczka piec, bez cekolowej posypki. Bardzo lubię remonty, ale w czas. Ja na miejscu Jaja stałabym nad ekipą ze wzrokiem Bazyliszka i liczyła, że ze strachu uwiną się szybciej niż zwykle. Wszystkiego dobrego wam życzę i cierpliwości. Ciesz się, że mało skomplikowany ten mąż. Kup mu taki dmuchany młot hi hi do wybijania z głowy grudniowych remontów 🙂

    1. Ha, ha 🙂 No, ze ja nie wpadłam na pomysł nadmuchiwanego młotka?! Toż to genialne. I za rok by było, jak znalazł, gdy znów wpadnie na pomysł remontów tuż przed świętami. 🙂

  3. Zdjęcia śliczniaste Aneczko 🙂 🙂

    Jednak dlaczego Ty się tak kulisz w sobie?!!! Na 1 i 3 ramionka do siebie… ja wiem, że życie to nie bajka, ale łopatki razem i cycki do przodu!!! Świat zdobywać masz przebojem, a nie z za winkla!!

    Głęboki wdech i wydech (takie głębokie i przeponowe polecam, jak na kasetach do jogi) i łopatki razem, plecy prosto… bo jak nie to naślę moją własną Mamę na ciebie… jak ci przygrzmoci między łopatkami to gwiazdy i plejady całe zobaczysz, ale plecki proste będą 😉 … wierz mi wprawę to Ona ma…

    co do prezentów zaś… nie mam jeszcze ani jednego, BA, ja nawet jeszcze ani jednego pomyślunku nie mam… poza piernikowymi Mikołajami lub Choinkami z pobliskiej cukierni, które są i ładne i smaczne 🙂

    1. Co do moich łopatek to masz rację i chyba zamówię Twoją mamę. Łapię się na tym, że jak wychodzę z domu, to automatycznie kulę się jakoś w sobie. Czasami aż bolą mnie ramiona, bo ja je podnoszę i jakoś tak ściskam dziwnie. Walczę z tym, ale nie jest łatwo. Domyślam się, czym to moje “kulenie” może być spowodowane. Pracuję nad sobą, ale czasami trudno naprawić to, co ma się już tylko w bagażu doświadczeń.
      A co do prezentów, to podejrzewam, że taką choinkę też bym pożarła (ku rozpaczy mojej lekarki). 🙂

      1. Tak myslalam, jednak popatrz w lustro i GLOSNO wymien wszystko to co od tamtego czasu dokonalas 🙂 w swim zyciu, usmiechnij sie przyjaznie do siebie 🙂

        … na poczatku glosne mowienie do swojego odbicia w lustrze, moze byc krepujace, ale to mija… a rozmowa z soba w lustrze jest o tyle ciekawa, ze uzyskujesz kontakt wzrokowy z soba sama, a o to chodzi – slucha sie rowniez oczyma… wiedza to dobrze producenci reklam i teledyskow 🙂 … wiec dlaczego z tej wiedzy mialabys Ty nie zrobic uzytku?

          1. jak we wszystkim Aneczko – najtrudniej jest zacząć, a później już jakoś jest, a jeszcze dalej jest dobrze 🙂

            … no i chyba nie odpuścisz tylko dlatego, że coś nie jest łatwe, albo wymaga wewnętrznego wysiłku aby zacząć… w sumie to można to porównać do tego twojego hulahop z wypustkami – na początku Sajgon, a później? 🙂

  4. Ze zdjęciami da się zrobić mnóstwo cudeniek, mąż ćwiczy to od lat, i na prezenty dla “trudnych” klientów doskonałe. Pomysł Justyny z dmuchanym młotem świetny!

  5. Pani Aniu, remont przed świętami musi być uciążliwy, ale znam trochę ten ból… mnie czeka przeprowadzka, więc święta będą takie domowo-niedomowe. Niby w nowym domu, ale nie wiem, czy zdążę cokolwiek przygotować;-) Dobrze, że mamy blisko do mam;-)

  6. Wreszcie zdjęcia na których sie usmiechasz, a co do młotkowego albumu o ostatnie wydarzenia generuja wysyp “młotków” więc wystarczy pogrzebaać w necie

    1. Ha, ha 🙂 O tym pomyślałam, że jedno zdjęcie mogłoby przedstawiać młota nad młotami. 😉 Więcej takich młotów raczej nie chciałabym dać w prezencie Mężusiowi. 🙂

  7. A wiesz że i my w tym roku w to poszliśmy…tak czytam i chichoczę. Zamiast prezentów wzajemnych zaprosiliśmy na niedzielę dziewczynę z aparatem. Będzie stylowa sesja rodzinna i do świąt zdjęcia zdążą wylądować na ścianach w formie plakatów. Fajnie tylko że to już jutro a ja strasznie się denerwuje.

    1. Zamiast plakatów proponuję oprawić albo zrobić w formie kanwy tyle że niestety koszt trochę większy ale praktyczniejsze. My kupiliśmy bardzo duże ramy za stosunkowo małe pieniądze w Ikei

    2. Wow! Bardzo fajny pomysł. U Karolki w domu wisiały na ścianie dwa zdjęcia na płótnie. Świetnie to wyglądało. Rozważam też taką opcję do sypialni. 🙂 A stres rozumiem. 🙂

  8. Masz już prezenty!?! Zazdroszczę… ja w tym roku mam poślizg i wszystko przede mną. Boje się myśleć, co zaraz będzie się działo w sklepach.

    Zdjęcia widziałam na fb – piękne! 🙂

  9. Witaj
    No i fajna z Ciebie kobitka 🙂 Bardzo ładne zdjęcia 🙂 Remont przed świętami no mnie powaliłby na kolana i pogrążył w smutek podtopiony rzeką łez ale ja jestem z tych zorganizowanych, co to nie zorganizowały sobie remontu na święta. Ale myślę , że i u Ciebie nie będzie tak źle i sobie ogarniesz ten temat szybciutko …..A jajo to się przez to wszytko jakiejś traumy może nabawić …..oj albo do świąt albo do remontów albo jeszcze do remontów przed świętami

    1. Najgorzej ma Jajo, bo ja to faktycznie na spokojnie do tego podchodzę. I tak mam teraz tyle pracy, że nawet nie myślę o przygotowaniach świątecznych (oczywiście oprócz prezentów, bo te już mam). 🙂

  10. Kalendarz z młotkami to dobry pomysł! Jednak, każdy taki młotek powinna trzymać zgrabna ręka połączona z nieubraną resztą ciała…

  11. Karolina, to cholernie (ups.. przepraszam) zdolna dziewczyna, a Ty jesteś fotogeniczna 😉
    Co do prezentów, to mąż już sobie zamówił prezent, synkowi upominek też zamówiony, tylko ja nie wiem, co bym chciała, a tak na siłę nie lubię wymyślać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *