Samopomoc pasażerska

Zastanawia mnie, jaki jest Wasz stosunek do pewnej sprawy związanej z komunikacją miejską. Kilka razy zdarzyła mi się nietypowa sytuacja. Korzystam od czasu do czasu z komunikacji miejskiej, bo ze swojego domu wszędzie mam daleko.

źródło pixabayIdąc na przystanek, zawsze przygotowuję bilet. Dzierżę go w dłoni niczym przepustkę do lepszego świata. Czasami jednak bywa tak:

Czekam. Podjeżdża autobus. Dalej grzecznie czekam, aż wysiadający spokojnie przejdą, ale nagle jedna z pasażerek próbuje mi coś wetknąć w dłoń. Kurza twarz! Łapówa! Za co? Od razu się spinam, bo nie wiem, czy: brać, nie brać, dać w mordę, uciekać? Ale kobieta jeszcze do mnie mruga okiem i konspiracyjnie szepcze: „Bilet”. Ożeż, chyba zeszłam do podziemia i rozpoczynam działalność opozycyjną, bo jakimś szyfrem do mnie gadają.

– Dziękuję, mam swój – odpowiadam przytomnie. I wtedy do mnie dociera, że to nie żadna konspiracja, nie żadne łapówki, lecz zwyczajny dobry uczynek. Kobiecina chciała zrobić coś dobrego dzisiejszego poranka i tak jakby dzieliła się ze mną kawałkiem chleba, dzieli się biletem. Toż skasowany, wyrzucić szkoda, a ktoś może 2,20 zł zaoszczędzić. Padło na mnie. Chyba mi dobrze z oczu patrzyło. Ponadto jedna gałązka drzewa ocalona, papier zaoszczędzony!

Jednak nie wzięłam. Ja wiem, że mówi się, że w naszym pięknym, miodem i mlekiem płynącym kraju tylko ryby nie biorą, ale od razu uzupełniam to powiedzonko, że kury nie biorą również. Kury grzebią sobie pazurkiem i to, co wygrzebią lub wyskrobią, mają w posiadaniu. Wszystko inne nie ruszać, nie dotykać i nie brać. Taka jest kur natura.

Moim skromnym zdaniem, przekazywanie biletu to oszustwo. I kradzież. Bo jeżeli nie mam pieniędzy na bilet, zasuwam z kapcia. Taka prawda. I muszę dodać, że wiem, jak to jest nie mieć pieniędzy na bilet. Doskonale wiem. Wiem też, jak to jest, gdy grzebie się po kieszeniach swoich kurtek, swetrów i spodni w poszukiwaniu złotówki na chleb. Doskonale to wiem, a jednak uważam, że korzystanie z czyjegoś biletu to oszustwo. Kropka.

A Wy? Bierzecie? Używacie używanego? Jaki macie stosunek do tej biletowej samopomocy pasażerskiej? A może to nic złego?

0 myśli na “Samopomoc pasażerska”

  1. Jak to mówią od rzemyczka do koniczka, zaczyna sie dość niewinnie np ponownym użyciem biletu a potem sie niestety pogłębia. I już sie nie wdaje w politykę!

  2. A ja bym z tego sprawy nie robiła. Fakt że nieżyczliwość to nasza cecha narodowa czyni mały cud z wspierania się w występku. Kogo z resztą okradamy? Państwo które ogryzło nas już do kości, wydział komunikacji???
    Dość dość. Polityka szkodzi a ja mam podły nastrój bo sterczę w przychodni.

  3. Są gminy w kraju gdzie komunikacja miejska jest darmowa a ja za przejechanie kilku przystanków w śmierdzącym autobusie (okna się nie otwierają bo pojazd jest klimatyzowany tylko, że klima nie działa lub kierowca nie włączy bo oszczędza) muszę płacić 3,30 zł. Więc ja i biorę bilet i oddaję swój gdy wysiadam. Bilet za 3,30 jest ważny przez 30 minut więc nikogo nie okradam.

    1. U nas są bilety bez określonego czasu, autobusy są całkiem niezłe, a to, że ludzie się nie myją, to już jakby odrębna sprawa. Nie daję więc i nie biorę. 🙂 🙂

  4. Oj,ja to korzystam z komunikacji miejskiej chyba raz w roku.Ale w czasach ,gdy do szkoły jeździłam a kasowniki były jeszcze takie z wajchą-to się kombinowało żeby na zapiekankę w szkole było.Ale teraz ,mimo iż od wielkiego dzwonu korzystam z komunikacji miejskiej-to zawsze mam bilet.

  5. Tam, gdzie są bilety czasowe takie działanie jest ok. Skoro zapłaciłam za 30 minut a jadę 20 to dlaczego ktoś inny ma płacić jeszcze raz za te 10 minut? Tym bardziej, że czasem kupujemy bilet na wyrost nie z chęci, a z konieczności bo nie ma w kiosku czy biletomacie takiego jak nam potrzeba. Dobrze, że jesteś taka praworządna przynajmniej do polityki Cię nie wezmą 🙂

  6. nie mm zdania, nie jeżdżę autobusami… a jak mi się zdarzyło raz w ubiegłym roku, to Młody miał ubaw i tłumaczył mi 5 razy jak dziecku, gdzie bilet kupić, jak skasować i takie tam… WZDECH… niby prosta rzecz, a po latach przerwy… inna rzecz, że w naszym grajdołku, czy tez w Wersalskich drogach, wszędzie da się dotrzeć na piechotę w czasie możliwym do zaakceptowania, a ruch… to zdrowie… więc nie wiem, czy wzięłabym, czy nie, bo nie miewam takich sytuacji… acz bywało, że z Młodym, dawno temu, wracaliśmy przez całe miasto na piechotę… bo na bilet popołudniowy brakowało środków płatniczych… gdyż rano były o wiele bardziej niezbędne, aby zdążyć na czas do pracy i placówki dydaktycznej…

    1. U nas, jeżeli mam dużo czasu, to też staram się na piechotę, ale wszędzie daleko. Jak jest ciepło, to pomykam rowerem – to najlepszy środek lokomocji. 🙂 🙂

  7. Dla mnie ta sprawa nie jest do końca jednoznaczna. Z jednej strony chce jechać to kupuje bilet czyli płacę i jadę a nie kombinuje. Z drugiej strony uważam, że bilety mpk przynajmniej w Krakowie są zwyczajnie za drogie. Polikwidowano szereg linii i połączeń, wiec trzeba się przesiadać, do tego korki więc na bilecie godzinnym za 5 zł daleko się wbrew pozorom nie zajedzie. Uważam, że komunikacja miejska powinna mieć jednak niższe ceny.
    os. nigdy nie jechałam na darowanym bilecie, bilet zawsze kasuje lub idę piechotą.

  8. Ja tam mam miesięczny 😉 codziennie do pracy i z pracy dojeżdżam, więc nie wyobrażam sobie innej opcji, chyba bym na zawał zeszła w stresie, że mnie zaraz złapią bez biletu, a mandacik chyba trzy stówki…

    Autobusami jeżdżą różni ludzie, to też świetne miejsce do obserwacji, jak poczekalnia w przychodni (pracuję w rejestracji 😎 ). Czasem jeżdżą żuliki, co mandatem to, za przeproszeniem, mogą się najwyżej podetrzeć, bo widać, że nie mają stałego miejsca zameldowania ani dochodu, więc jak niby ich ścigać? Przyjmują tacy mandaty bez szemrania i tyle.

    Zawsze jednak dziwią mnie ludzie, którzy z oburzeniem naskakują na “kanara”, kiedy ten wypisuje im mandat. Noż kurna, człowieku, łamiesz regulamin, jadąc na gapę, łamiesz prawo, to przyjmij na siebie karę z godnością… Kiedyś taka sytuacja działa się obok mnie, na koniec powiedziałam do kontrolera, że gratuluję mu cierpliwości, bo zachował kamienną twarz, kiedy pasażerka robiła mu awanturę (do tej pory się we mnie gotuje krew, jak to sobie przypomnę)…

    🙂

    Pozdrawiam,
    Ewa

    1. Jak to mówią, najlepszą obroną jest atak. 😉 Ale masz rację, też takich sytuacji nie rozumiem i nie akceptuję. 🙂
      Pozdrawiam również

  9. Nie daję i nie biorę, kiedyś, za czasów liceum, różnie bywalo 😉 Ale nie darzę kontrolerów zbytnią sympatią.
    Ha, ha, ha… kiedyś “z godnością” zapłaciłam mandat w Warszawie za brak biletu na plecak. Pytałam w kiosku i powiedzieli mi, że nie trzeba, w regulamin drobnym druczkiem na szybie się nie zagłębiałam. Kanar z premedytacją czekał z wypisaniem mandatu, choć autobus stał na światłach przed Centralnym, a ja baaaardzo się spieszyłam na pociąg. Zapłaciłam całą kwotę od razu, potem odkryłam, że płacąc w trybie natychmiastowym miałam 20% zniżki, oczywiście pan ani się na ten temat nie zająknął. Miał 20 zł w kieszeni, na pół litra starczyło. Dobrze choć, że cudem zdążyłam na ten pociąg.
    Innym razem miałam odliczone pieniądze na bilet na pociąg. W okienku pani kazała mi biec na peron, bo zmienili rozkład i pociąg miał odjechać za chwilę, a nie za pół godziny (ostatecznie zdążyłaby mi go sprzedać). Miałam kupić u konduktora, ale u niego kosztował 3 złote więcej, których nie miałam… On na to: no to będzie trochę drożej. Ok, trochę. I wypisuje mi mandat! 10 razy cena biletu. Myślałam, że mnie szlag trafi. Wyżebrałabym te 3 zeta od ludzi w przedziale, gdybym wiedziała. Minęło ponad 20 lat, a jeszcze mi ciśnienie skacze na to wspomnienie. I nóż w kieszeni otwiera. 🙁

    1. Nie dziwię się, że się denerwujesz. 🙂 Chyba najważniejsze, by wszędzie być człowiekiem i mieć trochę wyrozumiałości, tym bardziej że nie miałaś złej woli, chciałaś kupić bilet, mógł konduktor wziąć to jednak pod uwagę. 🙂

  10. Wyobraźmy sobie, że pasażer A wsiada na przystanku A (początkowym, pętla) i wysiada w środku trasy na przystanku P podając bilet wchodzącemu do autobusu pasażerowi B. Pasażer B jedzie do przystanku P1 blisko pętli kończącej kurs autobusu. Pasażer A wykupił /odbił bilet np. za 3 zł, który uprawnia go do przejechania całej trasy, bo nie jest to bilet czasowy. MZK tutaj nic nie traci, jedna osoba jedzie “na jednym bilecie” prawidłowo skasowanym, uprawniającym do przejazdu całą trasą. Czy MZK traci na drugiej osobie? Czy pasażer A i B są w zmowie korupcyjnej? Czy szkodliwość społeczna ich czynów jest znaczna?
    1. Szkodliwość społeczna z punktu widzenia ustawy jest znikoma.
    2. Straty moralne być może duże.Sumienie, zgryzota, itp.
    3. Czy jest to wręczenie korzyści majątkowej znacznej w zamian za uzyskanie innej korzyści – można byłoby się tu spierać do końca świata.
    Jaką korzyść uzyskał biorący bilet – 3 zł (matko, czy można za to iść siedzieć?), czy uchylenie się od 200zł mandatu potencjalnie wypisanego jest korzyścią znaczną? Czy w takim razie sekretarka w biurze biorąc pióro gratis dla siebie od dostawcy sprzętu biurowego jest przestępcą jeśli regulamin pracy uważa taki prezent za okazjonalny i nie podlegający zgłoszeniu?
    Czy jest to wyrabianie złego nawyku, czy raczej standardowy rodzaj grzeczności, albo wiązanie sprzedażowe na przyszłość (manipulacja?oczekiwanie podobnych korzyści w przyszłości?) ?
    Wniosek:
    Prawdziwa bieda rzadko kradnie, bo duma jej na to nie pozwala.
    Ja do tej pory nie wchodziłam w zależności i strasznie się złościłam, gdy ktokolwiek proponował mi jakąś namiastkę łapówki.
    Ale:
    Nie mając pracy, jadąc do darmowej jadłodajni na końcu miasta lub na rozmowę kwalifikacyjną wzięłabym taki bilet, gdybym piechotą nie mogła w te dwa miejsca w odpowiednim czasie zdążyć…i wiązałoby się to z utratą jedynego posiłku w ciągu dnia lub utratą potencjalnej pracy…

    1. Ha, ha 🙂 Na początku przeraziłam się, że będzie to matematyczne zadanie z treścią. 🙂 Ja bym poszła jednak dalej. Co by było, gdyby przez cały dzień pasażerowie wymieniali się takim jednym biletem? Ile osób mogłoby wtedy zaoszczędzić? 15-20? A jak by to pomnożyć przez 30 dni? Wniosek? Wtedy niewątpliwie MZK podniosłoby ceny biletów. 🙂 🙂

  11. Muszę przyznać, że troszkę się zdenerwowałem. Czy komunikacja miejska to jakaś święta krowa jest? Chcę jechać jeden przystanek, ale muszę kupić bilet na całą trasę. To jest właśnie złodziejstwo! Dlaczego nie wolno mi komuś oddać niewykorzystanego do końca biletu? Bo komunikacja miejska będzie stratna? Patrząc w ten sposób, to nie powinienem też oddawać ubrań z których wyrosłem, bo firmy odzieżowe będą stratne…

  12. Nigdy nie miałabym takiej sytuacji, ale raczej bym nie wzięła. Co innego w sytuacji, gdy nie mam żadnego biletu w portfelu, koło przystanku nie ma ani kiosku, ani biletomatu, a w tramwaju, czy busie można kupić bilet tylko zbliżeniowo, a ja karty zbliżeniowej nie posiadam. Autentycznie miałam taką sytuację. W końcu jednak poprosiłam jakiegoś chłopaka, który akurat kupował zbliżeniowo, czy mógłby kupić dwa,a ja oddam mu w monetkach. Gdyby jednak w takiej sytuacji ktoś zaproponował mi bilet, przyjęłabym. Bo nie zawsze ktoś akurat kupuje bilet.
    PS. W międzyczasie uzyskałam kartę zbliżeniową, więc ta sytuacja raczej się nie powtórzy, chyba, że biletomat w tramwaju nie będzie działał. A z moim szczęściem to wszystko możliwe 😛

  13. Ja jednak się zgodzę. To zwykła kradzież. Tak jak wejście na mecz przez płot, czy do klubu “po znajomości z ochroniarzem”. Okradając państwo, czy samorząd, okradasz wszystkich podatników, bo to oni na to płacą.

  14. Kombinowanie to takie “nasze”, może to bilety to nie zła wola, ale brak pewnej świadomości. Autobusy “państwowe” to nie trzeba za nie płacić. A przynajmniej tak dużo. A nawet jak państwowe już nie są. Ot takie myślenie, pod którym się nie podpisuję.

  15. Ja to bym pewne wzięła, a dopiero w autobusie rozmyślała nad tym….co się stało 🙂 hi hi…. zwykle przemierzam setki km autobusem, więc wcześniej zaopatruje się w bilet przez internet.
    A miejskim rzadko się poruszam.
    Mnie to się jakoś nie wydaje, że tyo takie przestępstwo jest…. taki znak pokoju 🙂 oj tam….To nas oszukują bardziej. A myślałam, że jestem taka nieskazitelna…ale rzeczywiście- to nieładnie! Tak oszukiwać przewoźnika!

  16. Ja tam uważam, że to nic złego. Pani chciała być miła i myślała, że może komuś uda się pomóc. Ja czasem gdy wyjeżdżam z parkingu, na którym mam wykupiony postój na cały dzień, oddaję bilet komuś innemu. Staje na moje miejsce i już.

Pozostaw odpowiedź ~lukasz_es Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *