Siedząc w poczekalni

Stali czytelnicy mojego bloga wiedzą, że się odczulam. Raz na dwa tygodnie chodzę na zastrzyk, po którym muszę siedzieć w poczekalni pół godziny. Ten czas zawsze wykorzystuję bardzo skrupulatnie, bo albo czytam książkę, albo szukam czegoś w necie, albo podsłuchuję ludzi.

Ostatnio tak mnie temat wróżenia z tylnej części ciała zaintrygował, że z ciekawości sprawdziłam, z czego to jeszcze szarlatani wróżą. I okazuje się, że nie ma ograniczeń, bo we wszystkim można coś dostrzec. I tu moja rozczochrana wyobraźnia pognała w siną dal (ha, ha, szkoda, że nie możecie zobaczyć tego, co się w mojej czaszce zalęgło). Podczas zgłębiania wiedzy na ten temat natknęłam się na ogłoszenia „wróżek”. Co prawda, miałam problem ze skupieniem uwagi, ponieważ w poczekalni oprócz mnie znajdowały się dwie bardzo zażywne starsze panie, a ich dyskusja była równie pasjonująca, jak to, co czytałam w necie.

W każdym razie jedna z „wróżek” reklamowała się w dość ciekawy sposób, czym mnie rozbawiła (prawie do łez). Jej wróżby spełniają się średnio w 80%, ale ostrzegła, że to średnia, bo czasami jest tak, że w 100%, czasami w 80-30%, a czasami w 0%. I zaraz dodała, że wszystko zależy od „poprawności pytania”. I tu przyznam, musiałam lekko poczochrać się po łepetynie. Co znaczy poprawność pytania? Nie wiadomo. Ale po chwili przyszło oświecenie. No, jasne! Jak zapytam, jakiego koloru będą moje włosy za dziesięć lat, to może być to poprawne pytanie i wtedy odpowiedź (że siwe) zgodzi się w stu procentach. Gorzej, jak zapytam o swoją przyszłość, o zdrowie, finanse itp. Tu sprawdzalność może graniczyć z cudem.

No, ale kiedy tak próbowałam zgłębiać temat wróżb, do mojej mózgownicy przebijały się rozmowy starszych pań. I kiedy jedna zaczęła siarczyście przeklinać, lekko zdębiałam. Spojrzałam na nią. Drobna staruszka, w okularach, z laską, elegancko ubrana… a język traktorzysty (przepraszam traktorzystów).

– Ty chyba masz ptasi móżdżek, jeżeli myślisz, że będzie lepiej! Toż to skur.ysyny! Tylko stołkami się wymieniają. Ku.wy jedne!

Zdębiałam jeszcze bardziej.

Porzucam więc internet i słucham, a pani macha ręką i dyskutuje z koleżanką, która bardzo nieśmiało od czasu do czasu coś odpowiada.

– Jak dobrze, że ja w czasie wojny się urodziłam – mówi. – Dzięki temu miałam pracę. Trzydzieści lat przepracowałam! Dzień w dzień w robocie!

– Ja też. A teraz to pracy młodzi nie mają.

I tu dyskusja się potoczyła na ten temat, jak to kiedyś lepiej było, a teraz to strasznie bardzo. Oczywiście jedna i druga zarzekała się, że komunistów „jak psów” nienawidzi, ale za komuny to było lepiej. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo jakoś logice mojej się to wymyka.

Potem, jak przystało na polski naród, panie przeszły od polityki do zdrowia.

– Jutro idę z moim starym do chirurga – wtrąciła ta spokojniejsza.

– A po co ty z nim idziesz? Ku.wa, dorosły jest, nie? Co ty za worki go będziesz trzymać?

I panie w śmiech. A mnie prawie się “zwizualizował” obraz worków przywołanych przez staruszki.

Tak tylko myślę, że jednak moja babcia to mały pikuś. Klnie tylko wtedy, jak przypomni sobie swojego pierwszego męża. Spluwa jeszcze wtedy przez ramię dla pewności, by z zaświatów nie wrócił i dopowiada: „Pies mu mordę zajmał”.

I tak sobie jeszcze myślę (coś często mi się dziś to zdarza), że czasami może nie piękne jest życie staruszka, ale z pewnością zabawne dla obserwatorów. A może to już taki czas, że wszystko można? Bez cenzury?

0 myśli na “Siedząc w poczekalni”

  1. Mnie sie przypomniała “Awantura o Basię” i babcia Tanska w zależności od sytuacji było: a co ty sobie myślisz przecież ja mam już 70 lat! Albo: a ci ty sobie myślisz ja mam dopiero 70 lat! Czyli tak czy inaczej starsze panie mogą więcej. Bo jakby ktoś młody a szczególnie kobieta tak sie wyraziła przy tych samych babciach to byłoby jaka młoda i jak sie wyraża.

  2. To ja opowiem o mojej ulubionej sytuacji w poczekalni. Siedzi stary góral. Poczekalnia pełna. Do górala dzwoni telefon i ktoś pyta go, czy dużo ludzi, a góral odpowiada:
    “Nie, ni mo ludzi, ino same baby”
    🙂

    1. A Ci powiem że jednak nie lubię jak starsze panie się tak zachowują… Mimo wszystko .. 🙂 a poczekalnie to bardzo stresujące miejsca… Wyzwalają w ludziach najgorsze instynkty..

      1. Też mi do starszych pan nie bardzo taki język pasuje, ale z wiekiem chyba aż tak bardzo nie zmienia się charakter, więc może to od tego właśnie wszystko zależy. 🙂

  3. noooo tadnie,,,,,Arte za 30 lat 😛 hahahahaha

    ale przypomniał mi się taki mocny kawałek, bardzo mocny, wiec niech wrażliwcy nie klikają w linka – kabaretowe podsumowanie całej tej sytuacji:

  4. Czyli popularna wróżba o treści Jak nie umrzesz,to żyć będziesz nie jest naciągana?Ps masz szczęście do zywotnych staruszek w przestrzeni publicznej:-)

  5. krewkie panie z soczystą wymową. nawet nie chcę myśleć co by się działo gdyby to ktoś odrobinę młodszy pozwolił sobie na rzucanie mięchem w ich obecności.

  6. Taka poczekalnia to prawdziwa wylęgarnia… Lęgną się jak myszy opowieści różnej treści; gdyby człek tam siedział całe dnie to tematów na kilka blogów by starczyło 😀

Pozostaw odpowiedź ~Lunka1969 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *